|
SŁOWO DO CZYTELNIKA W imię religii stoczono więcej wojen i przelano więcej krwi, niż z jakiegokolwiek innego powodu niewykluczone, że więcej, niż wszystkie inne przyczyny razem wzięte. Wymordowano niezliczone miliony ludzi w imię Boga, Allaha, Buddy, Mahometa, Chrystusa - przez tysiące lat chrześcijanie mordujący Żydów, Żydzi nienawidzący wyznawców islamu, Muzułmanie zwalczający Hindusów, Chrześcijanie walczący przeciwko Chrześcijanom, Szyici przeciwko Sunnitom, Sikhowie przeciw Hindusom - przelali strumienie krwi, które rzekomo miały oczyścić świat od złych ludzi i utorować drogę dla światowego pokoju. Czy na tym świecie jest możliwe, aby ludzie różnych wyznań i kultur żyli obok siebie w pokoju? Biorąc pod uwagę podziały istniejące nawet wśród chrześcijan, czy też odwieczny konflikt między Palestyńczykami i Żydami, nadzieja na pokój wydaje się niewielka. Aby go uzyskać jedni - znając ciemne karty historii - chcieliby obalić wszelkie religie, inni zaś popadając w drugą skrajność - chcieliby połączyć wszystkie religie w jeden ogólnoświatowy system! Obecnie powstaje coś, co nie ma odpowiednika w całej historii. Przywódcy polityczni i religijni proponują Nowy Porządek Świata. Wielu ludzi szczerej wiary ma nadzieję, że plan ten może przynieść ziemi pokój. W efekcie wyłania się jedność, która ma przewyższyć pewne tradycyjne bariery, jakie przez długi czas oddzielały od siebie kultury i religie. Znamienny progres w kierunku Nowego Porządku Świata można dostrzec w duchu ekumenizmu i zjednoczenia z propagowanym przez wiodących przywódców religijnych świata. Według tego planu podstawowe różnice teologiczne i ideologiczne są odstawiane są na bok, a zamiast nich kładzie się nacisk na elementy wspólne dla większości religii. Czy upragniony światowy pokój jest istotnie czymś bliskim? Czy jest możliwe, aby ludzie osiągnęli trwały pokój na bazie kompromisu? A może to, co próbujemy utworzyć, jako Nowy Porządek Świata, okaże się ogólnoświatowym polityczno-religijnym monstrum, które na czas końca przepowiadają apokaliptyczne proroctwa? Pomimo, że jest to kwestia kontrowersyjna, celem tej książki nie jest dyskredytowanie lub atakowanie poglądów religijno-politycznych jakiejkolwiek grupy ludzi. Celem tej książki jest ukazanie faktów oraz prawideł wywierających wpływ na kształt nadchodzących wydarzeń. Książka ta odkrywa plan ukryty za kulisami Nowego Porządku Świata oraz Ruchu Ekumenicznego, o którym mało kto ośmiela się mówić głośno. Kwestie te muszą być ujawnione, gdyż historia lubi się powtarzać. "Im dalej potrańsz spojrzeć w przeszłość, tym dalej sięgniesz wzrokiem w przyszłość" - powiedział Winston Churchill. - WYDAWCY
OGIEŃ PRZEŚLADOWAŃ Jezus odsłaniając przed swymi uczniami los Jerozolimy i wydarzenia poprzedzające Jego powtórne przyjście, zapowiedział także doświadczenia oczekujące Boży lud - od czasu wniebowstąpienia Chrystusa aż po Jego powtórne przyjście. W kilku krótkich, lecz ważkich zdaniach zapowiedział, jak wiele cierpień zadadzą kościołowi Bożemu władcy tego świata (Mateusz 24,21-22). Historia wczesnego kościoła jest świadectwem wypełnienia się słów Jezusa. Gdy zapalił się ogień prześladowań, chrześcijan pozbawiano majątków i wypędzano z domów. Wielu z nich przypieczętowało wiarę własną krwią. Możni i niewolnicy, bogaci i biedni, wykształceni i prości - byli pozbawiani życia z takim samym brakiem litości. Prześladowania rozpoczęły się za panowania cesarza Nerona mniej więcej w czasie, gdy apostoł Paweł poniósł męczeńską śmierć - i trwały z większą lub mniejszą gwałtownością przez wiele stuleci. Chrześcijan oskarżano o najgorsze przestępstwa, uważając ich za ' przyczynę wszelkich nieszczęść: głodu, epidemii, trzęsień ziemi. Potępiano ich jako burzycieli porządku, wrogów religii, zarazę społeczną. Rzucano na pożarcie dzikim zwierzętom lub palono żywcem w rzymskich amfiteatrach. Jednych krzyżowano, innych zaszytych w skóry ' wrzucano na arenę, gdzie rozszarpywały ich psy. Wielkie tłumy zbierały się, aby cieszyć oczy
tym widokiem, witając agonię umierających chrześcijan śmiechem i aplauzem.
Gdy zapalił się ogień prześladowań, wielu chrześcijan przypieczętowało swą wiarę krwią. Tropieni niczym dzikie zwierzęta musieli ukrywać się w niedostępnych miejscach. Pod wzgórzami, za murami Rzymu kilometrami ciągnęły się podziemne korytarze. W katakumbach naśladowcy Chrystusa grzebali swoich zmarłych i chronili się przed prześladowaniami. Gdy Dawca Życia powróci, aby wzbudzić z martwych wszystkich, którzy prowadzili dobry bój wiary, wówczas z tych mrocznych lochów powstanie wielu męczenników, którzy oddali swe życie dla Chrystusa. Wysiłki Szatana, aby zniszczyć Kościół Boży używając przemocy okazały się płonne. Słudzy Chrystusa ginęli, lecz Jego Dzieło wciąż postępowało naprzód. Pewien chrześcijanin powiedział wówczas: "Możecie torturować, zabijać, i znęcać się nad nami... Ale im więcej nas prześladujecie, tym bardziej pomnażają się nasze szeregi, gdyż krew chrześcijan jest jak nasienie." (Tertulian, Apologia). Tysiące uwięziono i zamordowano, ale na ich miejsce wciąż powstawali inni. Widząc bezskuteczność swych wysiłków Szatan zmienił taktykę, aby podstępem osiągnąć to, czego nie udało mu się dokonać przemocą. Prześladowania ustały, a ich miejsce zajęła pokusa szukania doczesnego powodzenia i sławy świata. Wielu pogan przyjmowało niektóre chrześcijańskie zasady wiary, odrzucając inne. Twierdzili, że przyjmują Jezusa jako Syna Bożego, wierzą w Jego śmierć oraz zmartwychwstanie, ale nie byli przekonani o swych grzechach, dlatego nie odczuwali potrzeby pokuty lub przemiany serca. Gotowi byli na kompromisy, a co więcej, to samo proponowali prawdziwym chrześcijanom, sugerując, że w ten sposób na bazie wiary w Chrystusa wszyscy mogli stanowić jedno. Kościołowi zagroziło teraz śmiertelne niebezpieczeństwo. W porównaniu z nim - więzienie,
tortury, ogień i miecz - były błogosławieństwem. Niektórzy chrześcijanie trwali mocno w wierze,
zdecydowanie sprzeciwiając się jakimkolwiek kompromisom. Inni godzili się na ustępstwa lub
modyfikacje zasad wiary, jednocząc się z tymi, którzy przyjęli tylko połowiczne chrześcijaństwo.
Twierdzili, że taka postawa przyczyni się do pełnego nawrócenia tych ludzi. Był to czas wielkiej
próby dla prawdziwych naśladowców Chrystusa. Szatan zamierzał sfałszować wiarę i odwrócić
umysły ludzi od prawdy pod płaszczykiem nominalnego, czyli powierzchownego chrześcijaństwa.
"Możecie torturować, zabijać, i znęcać się nad nami...
PROROCTWO Wynikiem kompromisu chrześcijaństwa z pogaństwem było pojawienie się zapowiedzianego w proroctwie "człowieka grzechu", który miał sprzeciwiał się Bogu i wynosić ponad Niego. Apostoł Paweł w 2 Liście do Tesaloniczan, tak zapowiedział nadejście odstępstwa w chrześcijaństwie: "niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo ten dzień nie nadejdzie, dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem" -(2 List do Tesaloniczan 2,3-4). Dalej apostoł Paweł przestrzegł swych współbraci, że "już działa tajemnica bezbożności" (2 Tesaloniczan 2,7). Już wtedy apostoł Paweł zdawał sobie sprawę, że do kościoła zakradają się błędy, przygotowujące grunt pod gigantyczny system fałszywej religii, który miał być arcydziełem Szatana i ukoronowaniem jego wysiłków, zmierzających do zajęcia miejsca na ziemskim tronie, aby zarządzać światem według własnej woli. Powierzchowne nawrócenie rzymskiego cesarza Konstantyna na początku IV wieku przywitane zostało z wielką radością. Odtąd jednak świeckość ukryta pod szatą sprawiedliwości, znalazła drogę do Kościoła. Na pozór pokonane pogaństwo stało się zwycięzcą. Pogańskie ceremonie i przesądy zostały wymieszane z wiarą i doktryną rzekomych naśladowców Chrystusa. Kiedy większość chrześcijan przystała na obniżenie standardów, chrześcijaństwo połączyło się z pogaństwem. Poganie uważali się za nawróconych, choć wciąż trwali w bałwochwalstwie; zmieniając jedynie przedmiot swego kultu z wyobrażenia bożków na świętych i aniołów, z Matki Bogów na :Marię, matkę Jezusa. Wśród chrześcijan malała natomiast znajomość Biblii i ej nauk, a wraz z tym dostęp do jedynego środka, który mógłby zdemaskować błędy. Dla zwiększenia liczby nawróceń, kościoły stopniowo akceptowały kult obrazów i relikwii, do którego poganie byli przyzwyczajeni. Dekret soboru w Nicei z 787 r. n.e. ostatecznie usankcjonował system chrześcijańskiego bałwochwalstwa. Końcem tego procesu było usunięcie II przykazania z Prawa Bożego - które zakazuje czci obrazów i relikwii (2 Mojżesz 20,4-6) - aby jednak zachować tę samą liczbę przykazań, ostatnie X przykazanie rozdzielono na dwie części (zob. strony 28-29 tej książki). Szatan zaatakował również IV przykazanie, planując usunąć święto sabatu - dnia, który Bóg poświęcił i pobłogosławił (1 Mojżesz 2,2-3), aby na jego miejsce wprowadził niedzielę - święto obchodzone przez pogan, jako "czcigodny dzień słońca". Zmiany nie dokonano od razu. Przez pierwsze stulecia chrześcijanie zachowywali sobotę, jako sabat, stojąc gorliwie na straży honoru Bożego i świętości Jego przykazań. Szatan działał jednak bardzo subtelnie, aby osiągnąć zamierzony cel. W 321 roku n.e. cesarz Konstantyn wydał dekret, który uczynił niedzielę publicznym świętem na terenie całego Imperium Rzymskiego. Jego pogańscy poddani odnosili się z wielkim respektem do tego dnia, gdyż był poświęcony słońcu, chrześcijanie zaś mieli do niego szacunek, ponieważ w tym dniu zmartwychwstał Jezus. Cesarz postanowił połączyć te dwie sprzeczne ze sobą idee. Wsparli go w tym biskupi, spodziewając się, że święcenie tego samego dnia zbliży pogan do chrześcijaństwa, zwiększając wpływ i znaczenie Kościoła. Z biegiem czasu większość chrześcijan zaczęła uważać, że niedziela posiada pewien stopień świętości. Wciąż jednak wielu z nich święciło sabat, zachowując go, jako wyraz posłuszeństwa wobec IV przykazania. Jeszcze przed przyjściem Chrystusa, Szatan skłonił Żydów do obłożenia sabatu tak rygorystycznymi wymaganiami, że zachowywanie go stało się nieznośnym ciężarem. Korzystając z tych okoliczności przedstawił sobotę, jako dzień postu i umartwienia. Niedziela miała zaś być dniem radości. Z czasem, sabat ogłoszono żydowskim obrządkiem, zaś tych którzy go święcili wykluczano z kościołów i prześladowano. NIEUŚWIĘCONE ROSZCZENIA Duch ustępstwa wobec pogaństwa otworzył drogę kolejnym zniewagom wobec autorytetu Niebios. Papież - widzialna głowa Kościoła rzymskiego - uznany został w wielu regionach świata za następcę Boga na ziemi, który posiada autorytet kościelny i polityczny. Co więcej, papież przywłaszczył sobie tytuły należne samemu Bogu. Pozwolił tytułował się "Papież nasz Pan Bóg" (łac. Dominus Deus noster papa), uzurpował dla siebie nieomylność, domagając się od wszystkich ludzi czci. W miejsce Chrystusa, który jest prawdziwą Opoką chrześcijaństwa, wiarę zaczęto opierać na
papieżu. Także w sprawie przebaczania grzechów i zbawienia, zamiast pokładać ufność w
Chrystusie, lud udawał się do papieża i powołanych przez niego kapłanów. Uczono, że papież jest
ich ziemskim pośrednikiem i nikt nie może zbliżyć się do Boga oprócz niego, oraz że stoi on na
miejscu Boga, dlatego należy mu się bezwzględne posłuszeństwo. Uchylenie się od wymagań
papieża wystarczyło, aby dusze i ciała winnych obłożone były dotkliwymi karami. Za sprawą nie
biblijnego konceptu o supremacji papieskiej odwrócono umysły ludzi od doskonałego i
nieomylnego Boga, kierując ją na błądzących i omylnych ludzi, a poprzez nich na samego księcia
ciemności, który w ten sposób zamierzał uzyskać kontrolę nad światem.
Doktryna o zwierzchnictwie papieża jest sprzeczna z naukami Pisma Świętego. Biblia mówi: "Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz" (Łukasz 4,8). W całym Piśmie Świętym nie ma wzmianki, aby Bóg wyznaczył głową kościoła kogokolwiek oprócz Jezusa Chrystusa. Biblia wywyższa Boga, zaś śmiertelnemu człowiekowi wyznacza właściwe dla niego miejsce. Tak więc biskup rzymski nie ma żadnej mocy nad Kościołem Chrystusa, chyba że poprzez uzurpację. RZYM POGANSKI STAJE SIĘ RZYMEM PAPIESKIM W VI wieku pozycja papiestwa była już silna. Wtedy biskup Rzymu, którego tron wzniesiono w mieście cezarów, uznany został przez bizantyjskiego władcę Justyniana za oficjalną głowę całego chrześcijaństwa. W ten sposób pogański Rzym ustąpił miejsca Rzymowi papieskiemu. Dojście papiestwa do władzy zapoczątkowało okres zwany "ciemnym średniowieczem". Im większa była moc Rzymu, tym bardziej Europa pogłębiała się w mrokach przesądu i odstępstwa. Był to niebezpieczny okres dla Kościoła Chrystusowego. Chrześcijan trzymających wysoko sztandar prawdy pozostało niewielu. W niektórych wiekach wydawało się, że odstępstwo i zabobon całkowicie wyeliminują prawdziwą religię. O Ewangelii zapomniano, piętrzyły się natomiast rytuały religijne. Ludzi uczono pokładać zaufanie nie tylko w papieżu jako pośredniku, ale również we własnych uczynkach, które zaczęto traktować jako środek do wykupienia się z grzechów i uzyskania zbawienia. Długie pielgrzymki, akty pokuty, kult relikwii, wznoszenie kościołów, miejsc kultu, grobów świętych, składanie dużych danin na rzecz kościoła - te i wiele innych praktyk ustanowiono, aby ułagodzić gniew Boży lub pozyskać Jego przychylność, tak jakby Bóg był niczym człowiek lub któryś ze starożytnych bożków - złościł się o drobiazgi i dawał się przebłagać ludzkimi podarkami! Pod koniec VIII wieku zwolennicy papiestwa zaczęli dowodzić, że biskupi Rzymu posiadali taką władzę już od pierwszych wieków. Aby podtrzymać te roszczenia mnisi przepisujący rękopisy dopuszczali się fałszerstw. `Odkrywano' nieznane uchwały soborów, poświadczające panowanie papiestwa nad chrześcijaństwem od najwcześniejszych stuleci. Kościół zaś, który uprzednio odrzucił Prawdę, teraz chętnie dawał wiarę kłamstwom. Dalszy krok na drodze tej uzurpacji uczynił papież Grzegorz VII w XI wieku, który orzekł, że kościół rzymski jest nieomylny. Buńczucznie stwierdził, że kościół nigdy nie pobłądził i zgodnie z Pismem Świętym nigdy nie popełni błędu, choć Biblia nie wspiera takiego twierdzenia. Następnie ów zarozumiały biskup ogłosił, iż posiada moc zrzucania władców z tronów, a także że nikt nie ma prawa obalić żadnej jego decyzji, ale on może unieważnić decyzję każdego władcy. WSTAWIENNICTWO ŚWIĘTYCH I KULT MARII W ciągu następnych stuleci liczba błędów pochodzących z Rzymu wzrosła. Nauki pogańskich filozofów spotkały się z zainteresowaniem w Kościele jeszcze zanim papiestwo uzyskało wiodącą pozycję. Wśród nich dominowała nauka o nieśmiertelności człowieka oraz o 'życiu po śmierci. Na jej podłożu Rzym zbudował dogmaty o wstawiennictwie świętych oraz kulcie Maryjnym. Dalszym następstwem tej nauki była herezja o wiecznych mękach piekielnych, która dość wcześnie została włączona do zasad wiary wyznawanych i propagowanych przez papiestwo. CZYŚCIEC W ten sposób przygotowano drogę dla wprowadzenia kolejnego pogańskiego przesądu, który Rzym nazwał czyśćcem. Koncept ten posłużył , papiestwu do utrzymywania ludzi w posłuszeństwie przy pomocy strachu. Herezja ta powstała na bazie pogańskiego wierzenia w istnienie miejsca tortur, gdzie dusze tych, którzy nie zasłużyli na niebo, cierpią karę za swe grzechy, dopóki nie zostaną ułaskawieni i wpuszczeni do nieba. MSZA Biblijna nauka o Wieczerzy Pańskiej (komunii) została zastąpiona bałwochwalczym konceptem ofiary składanej w czasie mszy przez kapłana. Duchowni udawali, że dzięki wypowiadanej przez siebie formułce potrafią zamienić zwykły chleb i wino na rzeczywiste "ciało i krew Chrystusa", twierdząc z bluźnierczą butą, że posiadają moc "tworzenia Boga, Stworzyciela wszystkich rzeczy" (cytaty pochodzą z książki kardynała Wisemana The Real Presence of the Body and Blood of Our Lord Jesus Christ in the Blessed Euchańst, Proved From Scripture). Chrześcijanie pod groźbą śmierci musieli wyznać wiarę w ten urągający Niebu obrządek. Wielu zaś z tych, którzy ośmielili się sprzeciwić, zginęło na stosach. ODPUSTY ZA GRZECHY Innym wymysłem, pozwalającym Rzymowi bazować przez całe wieki na ludzkim strachu, był koncept odpustów. Wszyscy biorący udział w wojnach i krucjatach - prowadzonych przez papiestwo dla rozszerzenia doczesnej władzy, ukarania nieprzyjaciół, czy wyniszczenia tych, którzy ośmielili się sprzeciwić biskupowi rzymskiemu - otrzymywali obietnicę całkowitego odpuszczenia grzechów przeszłych, teraźniejszych, a nawet przyszłych, a także zwolnienia od męki za nie. Uczono też ludzi, że poprzez ofiarowanie pieniędzy Kościołowi mogą zapewnić odpust grzechów sobie i wybawić z płomieni dusze zmarłych bliskich. Nauki te napełniły rzymski skarbiec, stając się źródłem przepychu i wystawności rzekomych reprezentantów i naśladowców Tego, który nie miał nawet miejsca, gdzie mógłby oprzeć swoją głowę (Mateusz 8,20). INKWIZYCJA W XIII wieku wprowadzono najstraszliwsze narzędzie w machinerii Rzymu - Inkwizycję. W tym dziele sam książę ciemności współpracował z przywódcami hierarchii papieskiej. Aniołowie zła czuwali nad sekretnymi spotkaniami skorumpowanych umysłów, pomagając im w obmyślaniu tortur zbyt straszliwych, aby mogły ujrzeć światło dzienne. Jak przepowiedział apostoł Jan: "Wielki Babilon" był pijany "krwią świętych i krwią świadków Jezusa" (Apokalipsa 17,5-6). - Papiestwo stało się tyranem świata. Nawet królowie i cesarze skłaniali się przed jego nakazami. Wydawało się, że w rękach biskupa rzymskiego znajduje się zarówno doczesne jak wieczne przeznaczenie ludzkości. W ciągu wielu stuleci z uległością przyjmowano nauki, rytuały, i Święta nakazane przez Rzym. Jego duchowni byli hojnie nagradzani i otaczani szacunkiem w społeczeństwie. J. A. Wylie w książce The History of Protestantism scharakteryzował ten okres słowami: "Południe papiestwa dla świata było północą". Pismo Święte pozostawało niemal nieznane, nie tylko przeciętnym ludziom, ale i kapłanom.
Odrzuciwszy miarę Bożej sprawiedliwości Przykazania - przywódcy papiescy posługiwali się swą
mocą bez ograniczeń, często dla niegodnych praktyk. Zapanowało: oszustwo, chciwość i
rozwiązłość. Aby zdobyć bogactwo lub stanowisko, nie cofano się przed żadną zbrodnią, . Pałace
papieży i prałatów w średniowieczu stały się miejscami najnikczemniejszych zbrodni i perwersji.
Niektórzy z nich winni byli przestępstw tak strasznych, że wstrząsały nawet sumieniami władców
świeckich, którzy próbowali własnymi siłami usunąć z urzędów dygnitarzy kościoła, jako monstra
zbyt nikczemne, aby je tolerować. Europa przez te wieki nie poczyniła większego postępu w nauce
ani sztuce, a chrześcijaństwo ogarnął mocny i intelektualny paraliż.
"Południe papiestwa ŚWIATŁO W CIEMNOŚCI Na szczególną uwagę wśród ludzi powołanych do wyprowadzenia Kościoła z mroków średniowiecznego papiestwa ku światłu czystej wiary zasługuje Marcin Luter. Gorliwy, poświęcony, pobożny, odważny, i nie uznający innych podstaw dla wiary niż Pismo Święte, Luter był odpowiednim człowiekiem dla tych czasów. Bóg posłużył się nim dla wykonania wielkiego dzieła reformacji chrześcijaństwa oraz oświecenia świata. Jako osiemnastoletni młodzieniec wstąpił na uniwersytet w Erfurcie. Dobra pamięć, logika oraz niezmordowana pilność uczyniły go prymusem. Pewnego dnia, przeglądając książki w bibliotece uniwersyteckiej Luter natrafił na egzemplarz Biblii w języku łacińskim. Nigdy przedtem nie widział tej księgi, ani nawet nie wiedział, że istnieje. Słyszał fragmenty Ewangelii oraz Listów czytane podczas publicznych nabożeństw i sądził, że była to cała Biblia. Teraz, po raz pierwszy zetknął się z całym Słowem Bożym. Ze czcią obracał święte stronice, czytając słowa życia, zatrzymywał się co chwila wołając: "Oh, gdyby Bóg dał mi taką-księgę na własność!" (J. H. Merle D'Aubigne, Historia Reformacji, t. 2, 2). Gorące pragnienie uwolnienia się z grzechów i pojednania z Bogiem sprawiły, że Luter wstąpił do klasztoru i poświęcił się życiu monastycznemu.
Wymagano tam od niego wykonywania najcięższych prac oraz żebrania. Był wówczas w weku, kiedy człowiek pragnie znaleźć uznanie, toteż te poniżające prace raniły jego naturalne uczucia. Cierpliwie jednak znosił upokorzenia, sądząc, że są konieczne dla osiągnięcia zbawienia. Studiowanie Słowa Bożego było dla niego największą przyjemnością. Poświęcał temu każdą chwilę wolną od obowiązków. Znalazł w klasztorze przykutą do muru Biblię, przy której stał całymi godzinami czytając. W miarę jak pogłębiała się jego świadomość grzechu, starał się uzyskać przebaczanie i pokój własnymi uczynkami. Prowadził surowe życie, a grzeszną ludzką naturę, od której klasztorne życie nie przyniosło spodziewanego uwolnienia, próbował poskromić postami, nocnymi czuwaniami, i biczowaniem. Luter powiedział: "To prawda, byłem pobożnym mnichem, który przestrzegał reguł swego zakonu bardzo rygorystycznie. I jeśli kiedykolwiek mnich mógłby dostać się do nieba dzięki własnym uczynkom, z pewnością miałbym do tego prawo... Gdybym trwał w tym dłużej, niechybnie umartwiłbym się do śmierci." -(D'Aubagne, Historia Reformacji, t. 2, 3). Pomimo tych wszystkich wysiłków nie mógł znaleźć wytchnienia dla swego obciążonego ducha, stając na krawędzi rozpaczy. SPOJRZENIE NA JEZUSA Kiedy Lutrowi zdawało się, że nie ma już dla niego nadziei, Bóg zesłał mu przyjaciela i pomocnika. Pobożny Staupitz pomógł mu w zrozumieniu Słowa Bożego i poradził, aby odwrócił wzrok od siebie, zaprzestał rozmyślać nad wiecznym potępieniem za przekroczenie Prawa Bożego, i spojrzał na Jezusa, jako przebaczającego grzechy Zbawiciela. "Zamiast torturować się z powodu swoich grzechów, rzuć się w ramiona Zbawiciela. Polegaj na Nim, zaufaj w sprawiedliwość Jego życia i w pojednanie, które zapewniła nam Jego śmierć... Słuchaj Syna Bożego, który stał się człowiekiem, aby zapewnić cię o swej Boskiej łasce... Kochaj Tego, który pokochał cię pierwszy." (D'Aubigne, Historia Reformacji, t. 2, 4). Słowa Staupitza wywarły głęboki wpływ na umysł Lutra. Po wielu zmaganiach z długo pielęgnowanymi błędami, mógł uchwycić prawdę i poczuć pokój zstępujący na zgnębionego ducha. W odpowiednim czasie Luter otrzymał święcenia kapłańskie, a niedługo potem opuścił klasztor, powołany na stanowisko profesora Uniwersytetu w Wittenberdze. Tutaj zaczął studiować Pismo Święte w językach oryginalnych (hebrajskim i greckim). Staupitz, jego przyjaciel i zwierzchnik radził mu, aby zaczął głosić Słowo Boże z ambony. Początkowo Luter wahał się, gdyż nie uważał siebie za dość godnego, aby przemawiać do ludzi w imieniu Chrystusa. Dopiero po długich zmaganiach zaczął mówić na temat Biblii. Przed słuchającymi z uwagą i zachwytem ludźmi otworzył skarby zawarte w księdze Psalmów, Ewangeliach, oraz Listach apostolskich. ODWIEDZINY LUTRA W RZYMIE Luter był wiernym synem kościoła rzymskiego i nie myślał nawet, że kiedykolwiek mogłoby być inaczej. Opatrzność Boża sprawiła, że jako zakonnik udał się w podróż, aby odwiedzić Rzym. Drogę odbywał pieszo, zatrzymując się w przydrożnych klasztorach. Gdy przybył do jednego z nich we Włoszech, zaskoczył go panujący tam przepych i okazałość. Czerpiąc dochody z książęcego skarbca mnisi mieszkali w okazale umeblowanych komnatach, strojni w bogate szaty, ucztując przy suto zastawionych stołach. Z mieszanymi uczuciami Luter porównywał ten widok z samozaparciem i trudami swego życia. Wszystko to wprawiło go w zdumienie i konsternację. W końcu Luter zobaczył w oddali miasto na siedmiu wzgórzach. Wzruszony, upadł krzyżem na ziemię, wołając: "Bądź pozdrowiony święty Rzymie!" Przeszedł przez miasto, odwiedził liczne kościoły, przysłuchując się cudownym opowiadaniom powtarzanym przez duchownych i zakonników, oddając się sumiennie wszystkim wymaganym ceremoniom pątniczym. Wszędzie jednak jego oczy napotykały sceny, które napełniały go zdziwieniem i odrazą. Zauważył, że nikczemność panoszy się wśród wszystkich warstw duchowieństwa. Z ust prałatów słyszał nieprzyzwoite żarty, zaś ich bluźniercze zachowanie nawet w czasie odprawiania mszy napawało go zgrozą. "Kto tutaj nie był, nie uwierzy ani nie potrafi sobie wyobrazić - napisał - do jakich grzechów i haniebnych czynów dochodzi w Rzymie. Nic dziwnego, że mają tu powiedzenie: `Jeśli piekło istnieje, to Rzym jest na nim zbudowany, gdyż jest czeluścią wydającą na świat każdy rodzaj grzechu'" (D'Aubigne, Historża Reformacji, t. 2, 6). SCHODY PIŁATA Zgodnie z wydanym w tym czasie dekretem papieskim, wszyscy wstępujący ~ na kolanach po `schodach Piłata' - po których miał zstępować Chrystus opuszczając rzymski sąd - rzekomo w cudowny sposób przeniesionych do Rzymu, otrzymywali odpust grzechów. Pewnego dnia, gdy Luter nabożnie wstępował na kolanach po owych schodach, głos brzmiący niczym grzmot powiedział do niego: "Sprawiedliwy z wiary żyć będzie" (Rzymian 1,17). Zawstydzony Luter zerwał się z kolan i śpiesznie opuścił to miejsce. Ten werset Słowa Bożego nigdy nie miał utracić swej mocy w jego życiu. Odtąd zobaczył wyraźniej niż kiedykolwiek błędność polegania na ludzkich wysiłkach w celu uzyskania zbawienia, i lepiej pojął konieczność posiadania niezachwianej wiary w zasługi i sprawiedliwość Chrystusa. Jego oczy zostały otwarte, i nigdy już nie miały się zamknąć na zwiedzenia papiestwa. Opuszczając Rzym, odwrócił się od niego nie tylko twarzą, ale i sercem. Odtąd rozłąka ta stawała się coraz większa, aż do czasu, gdy musiał zerwać wszelkie więzy z papiestwem. AUTORYTET PISMA ŚWIĘTEGO Po powrocie z Rzymu Luter został mianowany, doktorem teologii rzymsko-katolickiej na Uniwersytecie w Wittenberdze. Ślubował sobie wówczas, że po wszystkie dni życia, bez względu na osobisty koszt, będzie uważnie studiował i sumiennie głosił jedynie Słowo Boże, nie zaś nauki papieskie. Nie był już dłużej zwykłym mnichem czy profesorem, lecz uwierzytelnionym heroldem Ewangelii. Luter zdecydowanie oświadczył, że chrześcijanie nie Powinni akceptować żadnych nauk, które nie posiadają autorytetu Pisma Świętego. Słowa te godziły zaś w samą podstawę papieskiej władzy. W nich też streszczała się istota całej Reformacji. W Wittenberdze zajaśniało światło, którego promienie miały dotrzeć do najdalszych zakątków świata, potęgując swą jasność i zasięg, aż po czasy końca. Lecz światłość i ciemność nie mogą współistnieć w harmonii. Między prawdą i błędem toczy się nieustanny bój. Kto chce bronić jednej strony, musi zaatakować drugą. Luter stwierdził w kilka lat po rozpoczęciu Reformacji: "Bóg nie tyle prowadzi mnie, co popycha do przodu; porywa mnie, tak iż nie jestem panem samego siebie. Pragnąłbym mieć święty spokój, ale zostałem wrzucony w sam środek walki." (D'Aubigne, Hżstoria Reformacji, t. S, 2). Bój o przeprowadzenie reform w Kościele chrześcijańskim miał się wkrótce rozpocząć na dobre. BUDOWA BAZYLIKI ŚW. PIOTRA Kościół rzymski uczynił z łaski Bożej przedmiot handlu. Pod pozorem zbierania funduszy na budowę bazyliki św. Piotra w Rzymie, papież zarządził publiczną sprzedaż odpustów. Za cenę nadużyć miała być zbudowana świątynia, mająca służyć oddawaniu czci Bogu - jej kamień węgielny został założony za cenę nieprawości. Właśnie ta herezja poderwała Marcina Lutra do poprowadzenia batalii, która miała potrząsnąć papieskim tronem, strącając potrójną tiarę z głowy rzymskiego arcykapłana. Człowiek wyznaczony do prowadzenia sprzedaży odpustów na terenie Niemiec nazywał się Johann Tetzel. Udowodniono mu liczne przestępstwa przeciwko ludziom i Bogu. Tetzel zdołał jednak uniknąć kary, gdyż zatrudniono go do realizacji planu chciwego i pozbawionego skrupułów papieża. Z bezczelną butą Tetzel opowiadał łatwowiernemu i zabobonnemu ludowi najbardziej nieprawdopodobnie kłamstwa. Gdyby ludzie posiadali Słowo Boże, nie zostaliby tak łatwo zwiedzeni , lecz przez setki lat rozpowszechnianie Biblii było zakazane przez Rzym. Czytanie Pisma Świętego zostało zabronione, gdyż w ten sposób można było łatwiej utrzymywać lud w jarzmie,, zaś ambitni przywódcy systemu papieskiego mogli bez większych ograniczeń bogacić się jego kosztem (Zob. John C. L. Giesler, A Compendium of Ecclesiastical History, 4, 1, 5). ODPUST GRZECHÓW ZA PIENIĄDZE Gdy Tetzel wchodził do miasta, kroczył przed nim posłaniec, głosząc: "Łaska Boga i Ojca Świętego jest przed waszymi bramami." (D'Aubigne, Historia Reformacji, t. 3, 1). Proceder sprzedaży odbywał się w kościele, gdzie Tetzel wstępował na ambonę, zachwalając odpusty, jako najcenniejsze z darów pochodzących od Boga. 'Twierdził, że na mocy jego zaświadczenia, wszelkie grzechy, które nabywca zapragnie popełnić w przyszłości zostaną mu wybaczone, tak iż "nie będzie konieczności, aby za nie pokutował" (D'Aubigne, Historia Reformacji, t. 3, 1). Co więcej, zapewniał słuchaczy, że jego odpusty mają moc zbawić nie tylko żywych, ale i umarłych. 'Twierdził, że w momencie, gdy w szkatule moneta zabrzęczy, w czyśćcu dusza doznaje ulgi od swej udręki. (zob. Hagenbach, History of the Reformation, t. 1, s. 96). Wielu teologów i duchownych nie zgadzało się z tym handlem, ale żaden nie miał odwagi, aby sprzeciwić się potędze Rzymu. Niektórzy ludzie byli zaniepokojeni niezbożnym handlem i zastanawiali się czy Bóg powoła narzędzie, przy pomocy którego oczyści swój Kościół? Luter był poirytowany bluźnierczymi twierdzeniami handlarzy. Wielu spośród jego własnych parafian zakupiło od nich odpusty. Przychodzili do niego, jako ich duszpasterza wyznając różnorodne grzechy i oczekując rozgrzeszenia, ale nie dlatego, że żałowali za nie i pragnęli poprawy, lecz na podstawie nabytego odpustu. Luter nie dawał im jednak rozgrzeszenia, przestrzegając, że jeśli nie będą pokutować i nie zmienią swego życia, zginą za swe grzechy. Zakłopotani wracali do Tetzela ze skargą, że ich spowiednik nie przyjmuje jego odpustów. Niektórzy odważnie domagali się zwrotu pieniędzy. Mnicha ogarnęła wściekłość. Przeklinając w najokropniejszy sposób, zarządził rozpalenie ognia na rynku, twierdząc, że "otrzymał od papieża rozkaz, aby spalić wszystkich heretyków, którzy przeciwstawiliby się jego najświętszym odpustom" (D'Aubigne, Historia Reformacji, t. 3, 4). Głos Lutra, który zabrzmiał z ambony jego kościoła był pełen szczerego i podniosłego
ostrzeżenia. Ukazywał ludziom niszczycielski wpływ grzechu, nauczając, że przez własne uczynki
człowiek nie może pomniejszyć ciężaru swych win, ani uniknąć należnej za nie kary. Nic oprócz
skruchy przed Bogiem i wiary w Chrystusa nie może uratować grzesznika. Łaski Bożej nie można
nabyć za pieniądze, gdyż jest ona darem. Radził ludziom, aby zamiast kupować odpusty, spojrzeli
w wierze na swego ukrzyżowanego Odkupiciela. Luter opowiadał o swoim własnym bolesnym
doświadczeniu, kiedy daremnie próbował zbawić się własnymi uczynkami. Zapewnił słuchaczy, że
znalazł pokój z Bogiem i radość, dopiero gdy odwrócił myśli i wzrok od samego siebie, zwracając
je ku Chrystusowi.
Bazylika św. Piotra w Rzymie
"Za cenę nadużyć miała być zbudowana świątynia mająca służyć oddawaniu czci Bogu - jej kamień węgielny położony kosztem nieprawości."
DZIEWIĘĆDZIESIĄT PIĘĆ RAZY NIE! Luter zdecydował, że należy skuteczniej sprzeciwić się tym nadużyciom. Kaplica na zamku w Wittenberdze posiadała relikwie, które w pewne święte dni wystawiane były na publiczny widok, zaś zupełne odpuszczenie grzechów gwarantowano wszystkim, którzy przychodzili w tym czasie do kościoła, aby się wyspowiadać. Zbliżała się jedna z najważniejszych uroczystości - dzień Wszystkich Świętych. W poprzedzającym święto dniu Luter przybił do drzwi kościoła stronicę zawierającą 95 tez przeciwko nauce o odpustach. Oświadczył też, że następnego dnia w jednej z sal uniwersyteckich gotów jest bronić tych tez wobec wszystkich, którzy je zaatakują. Tezy Lutra wzbudziły powszechne zainteresowanie. Czytano je po wielokroć i przekazywano dalej. Na uniwersytecie i w całym mieście powstało wielkie podekscytowanie. Tezy wykazywały, że moc do odpuszczania grzechów i darowania win nie leży w gestii papieża ani żadnego innego człowieka. Cały system odpustów był farsą bazującą na przesądach ludzi, mającą służyć uzyskaniu pieniędzy. Tezy podkreślały także, że Ewangelia Chrystusowa jest najcenniejszym skarbem, a ukazaną w niej łaskę Bożą otrzymuje każdy, kto poszukuje jej w pokorze i wierze. Ogłoszone przez Lutra tezy w ciągu kilku dni obiegły całe Niemcy, a po paru tygodniach dotarły do wszystkich zakątków chrześcijańskiego świata. Wielu szczerych katolików, którzy dostrzegali i ubolewali nad panującą w kościele nieprawością przywitało je z radością. Widzieli w tym rękę Bożą, próbującą powstrzymać korupcję szerzącą się z Rzymu. Książęta i radni miejscy skrycie cieszyli się, że arogancka moc, która odmawiała prawa odwołania od swych decyzji została przyhamowana. Pomimo, że to Duch Boży pobudził Lutra do rozpoczęcia tego dzieła, nie miało być przeprowadzone bez zaciętej walki. Zarzuty stawiane przez jego nieprzyjaciół, fałszywa interpretacja jego zamiarów, złośliwe i nieuzasadnione uwagi o jego charakterze i motywach, spadły na reformatora niczym potężna lawina, nie pozostając bez skutku. Luter musiał stawić czoła zaciekłym oskarżycielom. Wielu z nich twierdziło, że postępuje pochopnie i impulsywnie. Inni oskarżali go o zuchwalstwo, twierdząc, że nie kieruje nim Bóg, lecz własna pycha. "Cały system odpustów był farsą bazującą na przesądach łudzi, mającą służyć uzyskaniu pieniędzy..."
"Któż nie wie - odpowiadał na zarzuty reformator - że kto przynosi nowe idee, posądzany jest o działanie motywowane pychą oraz chęcią szerzenia zwady? Czemu skazano Jezusa i zabito tylu męczenników? Gdyż wydawało się, że zarozumiale gardzą mądrością i tradycjami swoich czasów, głosząc nowe prawdy, a w dodatku nie pytając o zdanie zatwardziałych konserwatystów." (D'Aubigne, Historia Reformacji, t. 3, 6). Wielu dostojników na szczeblu państwowym i kościelnym było przekonanych o słuszności i prawdziwości jego tez, ale wiedzieli również, że przyjęcie tych prawd pociągnęłoby za sobą doniosłe zmiany. Oświecenie i zreformowanie ludu oznaczałoby w praktyce podkopanie autorytetu Rzymu i zatamowanie tysięcy strug, które wpływały co roku do jego skarbca. Ponadto, dopuszczenie do tego, aby lud wziął odpowiedzialność za własne myślenie i postępowanie, ufając w sprawie zbawienia wyłącznie Chrystusowi, zrzuciłoby papieża z jego piedestału, a z czasem mogłoby zniszczyć również autorytet biskupów i kapłanów. Z tego powodu zdecydowano się opowiedzieć przeciwko Chrystusowi i Jego prawdzie, sprzeciwiając się mężowi, którego Bóg posłał dla dokonania reform. Luter zadrżał w sercu, gdy uświadomił sobie, że stoi sam jeden przeciwko największym
autorytetom ziemskim. Czasem wątpił, czy istotnie Bóg prowadzi go, aby wystąpił przeciwko
autorytetowi kościoła. Napisał później "Kimże byłem, aby sprzeciwić się majestatowi papieża,
przed którym... drżeli królowie ziemi i cały świat?... Nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, co
przeżyłem w ciągu tych pierwszych dwóch lat, ile rozterek i zwątpień." (D'Aubigne, Historia
Reformacji, t. 3, 6).
BIBLIA I TYLKO BIBLIA Podczas, gdy jego nieprzyjaciele powoływali się na zwyczaje i tradycje lub też na twierdzenia i autorytet papieża, Luter wychodził im na przeciw z samą tylko Biblią. Na jej podstawie budował argumenty, na które nie mogli znaleźć odpowiedzi. Dlatego zwolennicy formalizmu i zabobonu domagali się jego krwi, podobnie jak Żydzi wołali o krew Chrystusa. "Jest heretykiem - twierdzili zwolennicy rzymskiego systemu religijnego - pozwolić mu żyć choćby godzinę' dłużej to zdrada kościoła. Natychmiast przygotujcie dla niego stos." (D'Aubigne, Historia Reformacji, t. 3, 9). Zainteresowanie naukami głoszonymi przez Lutra wzbudziło zaniepokojenie papiestwa. Otrzymał wezwanie, aby stawić się w Rzymie z odpowiedzią na oskarżenia o herezję. Nakaz ten napełnił jego przyjaciół przerażeniem. Dobrze zdawali sobie sprawę z niebezpieczeństwa zagrażającego mu w~ skorumpowanym mieście, które nieraz zakosztowało krwi męczenników. Wyrazili sprzeciw wobec jego wyjazdu do Rzymu, domagając się przesłuchania na terenie Niemiec. W końcu wyrażono na to zgodę i papież wyznaczył legata, który miał przesłuchać Lutra. We wskazówkach udzielonych legatowi przez papieża znalazła się jednak uwaga, iż Luter już został uznany za heretyka. Posłowi polecono więc, aby "niezwłocznie oskarżyć i przymusić go do uległości". Gdyby jednak Luter nie odwołał swoich nauk, a nie udałoby się go uwięzić, wówczas powinien "wyjąć go spod prawa w całych Niemczech i wykląć, a także ekskomunikować każdego, kto stałby po jego stronie." (D'Aubigne, Historia Reformacji, t. 3, 9). Co więcej, papież polecił swemu legatowi, aby w celu całkowitego wykorzenienia herezji ekskomunikował wszystkich, bez względu na ich pozycję w kościele czy państwie, z wyjątkiem cesarza, którzy nie zechcą przyczynić się do ujęcia Lutra i wydania go na łaskę Rzymu. Ujawnił się w tym prawdziwy duch papiestwa. W piśmie biskupa rzymskiego nie było krztyny chrześcijańskiego ducha, ani nawet zwykłej ludzkiej sprawiedliwości. Zanim jeszcze zapoznano się z poglądami Lutra i rozpatrzono jego sprawę, uznano go za heretyka i jeszcze tego samego dnia napomniano, oskarżono, osądzono i potępiono. Wszystko to zaś z inicjatywy samozwańczego ojca świętego, który uznał się za najwyższy i nieomylny autorytet kościoła i państwa! Na miejsce przesłuchania wyznaczono Augsburg. Reformator wybrał się na piechotę do tego miasta Poważnie się o niego obawiano, gdyż padały w jego kierunku pogróżki, że zostanie po drodze napadnięty i zamordowany. Przyjaciele prosili reformatora, aby nie narażał się na takie niebezpieczeństwo. Zachęcali go do opuszczenia Wittenbergi, oferując pomoc ludzi, którzy mogliby go ukryć. Luter nie dał sobie jednak wyperswadować podróży, decydując się na obronę zasad wiary, które głosił na podstawie Pisma Świętego. Wiadomość o jego przybyciu do Augsburga sprawiła legatowi papieskiemu ogromną satysfakcję. Kontrowersyjny heretyk, który wzbudził zainteresowanie całego świata, wydawał się znajdować w rękach Rzymu. Legat postanowił już go z nich nie wypuścić. Przyjaciele Lutra nalegali więc, aby nie stawał przed wysłannikiem papieża bez glejtu zapewniającego mu bezpieczeństwo, oferując, że sami uzyskają go dla niego od cesarza. Legat zamierzał przymusić Lutra do odwołania nauk lub - w przypadku oporu - udania się wraz z nim do Rzymu, gdzie podzieliłby los Husa i Hieronima, reformatorów spalonych kilkadziesiąt lat wcześniej na stosie w czasie soboru w Konstancji. Wysłannik papieża próbował w tym celu nakłonić Lutra przez swych współpracowników, aby zjawił się na przesłuchaniu bez glejtu, zdając się na jego łaskę. Luter odmówił. Dopiero, gdy otrzymał od cesarza dokument zapewniający mu bezpieczeństwo, stawił się przed legatem. LUTER PODCZAS PRZESŁUCHANIA Wysłannicy papiestwa zdecydowali się pozyskać Lutra pozorną przychylnością. Legat w rozmowie z reformatorem był przyjazny, żądał jednak aby bezwarunkowo uległ autorytetowi kościoła, wyrzekając się wszystkich swych poglądów bez żadnych dyskusji i pytań. Niewłaściwie jednak ocenił charakter człowieka, z którym miał do czynienia. Luter w odpowiedzi wyraził swój szacunek dla Kościoła oraz pragnienie poznania i zwycięstwa Prawdy. Wyraził gotowość udzielenia odpowiedzi na wszelkie zastrzeżenia odnośnie głoszonych przez siebie nauk, a także poddania ich analizie przodującym wówczas uniwersytetom. W tym samym czasie zaprotestował jednak przeciwko postępowaniu kardynała, żądającego od niego odwołania poglądów bez wykazania ich błędności. Jedyną odpowiedzią kardynała były słowa: "Odwołaj, odwołaj"; Reformator starał się wykazać, że jego nauki opierają się na Piśmie Świętym, i odwołanie ich równałoby się odrzuceniu prawdy. Legat nie mogąc odpowiedzieć na jego argumenty zaczął obsypywać Lutra na przemian zarzutami, drwinami, pochlebstwami przemieszanymi z cytatami mającymi za swe źródło tradycję oraz pisma Ojców Kościoła, nie dopuszczając reformatora do głosu. W końcu Luter widząc, że kontynuowanie spotkania jest bezproduktywne, zażądał, aby pozwolono mu przedstawić swą obronę na piśmie, na co się zgodzono, aczkolwiek niechętnie. W czasie następnego spotkania, Luter przedstawił jasny, zwięzły i przekonywujący wykład swoich poglądów, poparty licznymi cytatami z Pisma Świętego. Po głośnym odczytaniu pisma wręczył je kardynałowi. Ten jednak z lekceważeniem odłożył je na bok stwierdzając, że jest to zlepek niepotrzebnych słów i niezwiązanych z tematem cytatów. Luter wzburzony, posłużył się teraz naukami tradycji i kościoła, obalając argumenty kardynała jego własną bronią. EKSKOMUNIKA Gdy wysłannik papieża zorientował się, że argumenty Lutra są nie do zbicia, stracił nad sobą panowanie i ogarnięty wściekłością zaczął krzyczeć: "Odwołaj swe nauki, albo odeślę cię do Rzymu, aby stawić cię przed sądem, który zajmie się twoją sprawą. Wyklnę ciebie i wszystkich twoich zwolenników, a tych którzy odważą się ciebie popierać wyłączę z kościoła." (D'Aubigne, Historia Reformacji, t. 4, 6). Luter wraz z przyjaciółmi opuścił miejsce spotkania, dając do zrozumienia, że nie zamierza niczego odwoływać, Scenariusz kardynała nie przewidywał takiego przebiegu wydarzeń Pochlebiał sobie, że przymusi Lutra do posłuszeństwa, tymczasem widząc niepowodzenie swej intrygi stał teraz wśród współpracowników głęboko zawiedziony. Wystąpienie Lutra przed kardynałem nie było bezowocne. Liczne zgromadzenie obecne w czasie tego spotkania mogło porównać obu mówców i osądzić jakiego ducha każdy z nich reprezentuje, a także ocenić głębię i prawdziwość ich stanowisk. Różnica zaś była niemała. Podczas gdy reformatorowi towarzyszyła moc Boża i autorytet Pisma Świętego, wysłannik papieża był arogancki i niedorzeczny. Nie mając żadnego argumentu z Biblii krzyczał tylko: "Odwołaj, albo zostaniesz wysłany do Rzymu, gdzie będziesz surowo ukarany". Pomimo, że Luter posiadał glejt cesarski, wysłannicy papieża planowali ująć go i uwięzić. Przyjaciele Lutra przewidując to, prosili usilnie, aby bez zwłoki powrócił do Wittenbergi, zachowując daleko idącą ostrożność i nie zdradzając nikomu swych zamiarów. Luter opuścił Augsburg tuż przed świtem w towarzystwie przewodnika przydzielonego mu przez władze miasta. Wydostał się przez niewielką bramę w murze miasta, w ten sposób unikając pułapki, którą chcieli na niego zastawić nieprzyjaciele. Zanim legat dowiedział się, że Luter opuścił Augsburg, ten był już daleko. Wiadomość o opuszczeniu miasta przez Lutra zaskoczyła i rozwścieczyła legata. Spodziewał się, że za mądre i surowe rozprawienie się z reformatorem otrzyma awans i wynagrodzenie. Gdy ta nadzieja zawiodła, wyraził swą złość w liście do elektora saksońskiego Fryderyka, zaciekle oskarżając Lutra i żądając, aby Fryderyk odesłał reformatora do Rzymu lub skazał go na banicję, wyganiając z Saksonii. W swej obronie Luter domagał się, aby legat lub papież wskazali mu błędy na podstawie Pisma Świętego. Powiedział, że wyrzeknie się swych doktryn, jeśli okażą się sprzeczne z naukami Słowa Bożego. Luter raz za razem, zgodnie ze swym ślubem odwoływał się do Pisma Świętego, jako jedynego źródła wiary. Kiedy później pozwano go przed sejm i cesarza niemieckiego Karola V, aby zdać sprawę ze swych przekonań, Luter oświadczył zdecydowanie: "Ponieważ Wasza Wysokość i zebrani tutaj Panowie żądacie ode mnie krótkiej i prostej odpowiedzi, oto ona: Nie mogę podporządkować swej wiary papieżowi bądź soborom, gdyż wszystkim wiadomo; że się często mylili i zaprzeczali sobie nawzajem. Dlatego, dopóki nie zostanę przekonany świadectwem Pisma Świętego oraz poprzez logiczne rozumowanie, i dopóki moje sumienie nie będzie w zgodzie ze Słowem Bożym, swoich przekonań nie mogę odwołać i nie odwołam, gdyż jest rzeczą niebezpieczną dla chrześcijanina postępować wbrew swemu sumieniu. Jak tu stoję nie mogę inaczej. Tak mi dopomóż Bóg. Amen." DAubigne, Historia Reformacji, t. 7, 8. Elektor saski miał niewielkie pojęcie o naukach głoszonych przez reformatora, ale szczerość i jasność słów Lutra zrobiły na nim korzystne wrażenie. Postanowił ochraniać go, dopóki błędy nie zostaną mu wyraźnie dowiedzione. W odpowiedzi na żądanie legata, odpisał "Doktor Marcin Luter stanął przed Wami w Augsburgu, powinniście więc być zadowoleni. Nie spodziewaliśmy się, że bez wykazania mu błędów będziecie go przymuszać do odwołania nauk. Nikt z wykształconych mężów w naszym księstwie nie uważa, aby jego nauki były niezbożne, niechrześcijańskie czy heretyckie." (D'Aubigne, Historia Reformacji, t. 4, 10). Książę odmówił wysłania Lutra do Rzymu czy usunięcia go ze swego kraju. Fryderyk dostrzegał upadek moralności w swym kraju. Utrzymanie społeczeństwa w ryzach wymagało wielkich wysiłków. Nie byłoby to koniecznie, gdyby ludzie żyli zgodnie z przykazaniami Bożymi. Elektor widział, że Luter pracuje dla osiągnięcia tego oelu, dlatego skrycie cieszył się, że w Kościele daje się odczuć wpływ reformatora ANTYCHRYST WE WŁASNEJ OSOBIE? W tym czasie Luter kontynuował porównywanie Pisma Świętego z papieskimi dekretami i ustawami. Napisał: "Studiuję dekrety papieskie i... nie wiem czy sam papież jest anty chrystem, czy jego wysłannikiem. Chrystus jest w nich ukazany w tak fałszywym świetle, że faktycznie jest tam powtórnie ukrzyżowany." (D Aubigne, Historia Reformacji, t. S, 1 ). W wezwaniu do reformy chrześcijaństwa skierowanym do cesarza i szlachty niemieckiej, Luter tak napisał o papieżu: "To straszne, że człowiek, który pozuje na zastępcę Chrystusa, okazuje jednocześnie wystawność, której nie dorówna żaden świecki władca. Czy można w nim dostrzec podobieństwo ubogiego Jezusa lub pokornego Piotra? Mówią, że on jest panem tego świata! A jednak Chrystus, którego namiestnikiem się mieni, powiedział: 'Moje królestwo nie jest z tego świata'. Czy zatem władza namiestnika ma sięgać dalej, niż władza jego zwierzchnika?" (D Aubigne, Historia Reformacji, t. 6, 3). Powyższe wyzwanie lotem błyskawicy obiegło całe Niemcy wywierając duży wpływ na ludzi. Wrogowie Lutra pałając chęcią zemsty nalegali, aby papież przedsięwziął zdecydowane kroki przeciwko niemu. Zarządzono, że nauki Lutra mają być uznane za potępione. Reformatorowi i jego zwolennikom dano sześćdziesiąt dni, po których mieli być ekskomunikowani, jeśli nie odwrócą się od nich. Był to czas poważnego kryzysu dla Reformacji. Przez wieki groźba klątwy kościelnej paraliżowała strachem nawet potężnych monarchów, sprowadzając nieszczęścia i spustoszenia na całe państwa. Wszyscy, na których ciążyła klątwa stawali się niczym zarażeni dżumą. Nie wolno było się z nimi kontaktować, traktowano ich jak przestępców, ścigano niczym zwierzęta, dopóki nie zginęli. Luter zdawał sobie sprawę z gromadzących się nad jego głową ciemnych chmur. Napisał: "Nie wiem, co ma się stać, ani nie zabiegam, aby wiedzieć... Niech cios uderzy gdzie chce nie lękam się. Żaden liść nie spada bez woli Ojca, o wiele bardziej dba On o nas! Łatwo jest umierać dla Słowo bowiem Słowo, które ciałem się stało, Samo za nas umarło. Jeśli umieramy z Nim, będziemy razem z Nim iyć, a przechodząc to, co On przeszedł przed nam; znajdziemy się tam, gdzie On jest i będziemy mieszkać w Nim na wieki." (D Aubigne, Historia Reformacji, t. 6, 9). Gdy bulla papieska dosięgnęła Lutra, oświadczył: "Sprzeciwiam się jej i gardzę nią, gdyż ma niezbożny i fałszywy charakter... w niej sam Jezus jest potępiony... Cieszę się jednak, że muszę znosić tyle zła dla tak dobrej sprawy. Już teraz czuję o wiele więcej wolności w moim sercu, gdyż wreszcie wiem, że papież jest antychrystem, a jego tron 'tronem samego Szatana'. (D Aubigne, Historia Reformacji, t. 6, 9). W obecności wielu studentów, uczonych, i mieszkańców Wittenbergi spalił bullę, a wraz z nią prawa kanoniczne, dekrety i pisma umacniające pozycję papiestwa. Napisał: "Moi nieprzyjaciele paląc moje książki zadali cios sprawie Prawdy, okradając umysły ludu oraz rujnując dusze wielu. Dlatego spaliłem ich pisma. W ten sposób rozpoczął się wielki bój, dotąd bowiem tylko igrałem z papieżem. Rozpocząłem to dzieło w imieniu Bożym; zostanie ono dokończone beze mnie, przez Jego moc." (D'Aubigne, Historia Reformacji, t. 5, 10). ZERWANIE Z RZYMEM Nie obyło się jednak bez wewnętrznej walki, zanim Luter zdecydował się na całkowite zerwanie z Rzymem. Mniej więcej w tym czasie napisał: "Każdego dnia bardziej odczuwam, jak ciężko jest pozostawić za sobą wierzenia wpojone w dzieciństwie. Jak wiele bólu kosztowało mnie - choć miałem przed sobą jasny tekst Pisma Świętego - przekonanie samego siebie, że mam w pojedynkę sprzeciwić się papieżowi i uznać go antychrystem. Ileż udręk przeżyłem, zadając sobie pytanie, które wciąż słyszałem z ust zwolenników papiestwa: `Czy tylko ty jesteś mądry? Czy wszyscy inni są w błędzie? Co, jeśli okaże się, że to ty błądzisz - ściągniesz wieczne potępienie na wielu których prowadzisz.' W taki sposób zmagałem się z sobą i z Szatanem, dopóki Chrystus swoim nieomylnym Słowem nie umocnił mego serca przeciwko tym wątpliwościom." (Martyn, The Life and Times of Luther, ss. 372-373). Papież, który zagroził Lutrowi ekskomuniką, jeśli nie odwoła nauk, spełnił swą groźbę. Ukazała się kolejna bulla, potwierdzająca ostateczne odsunięcie reformatora od kościoła rzymskiego, i określająca go mianem wyklętego przez niebo. Tę samą klątwę skierowano przeciwko wszystkim, którzy przyjmą jego nauki. Tak rozpoczęło się zmaganie między Pismem Świętym a ludzką tradycją, między protestantyzmem i rzymsko-katolicyzmem, będące kontynuacją boju między Chrystusem i Szatanem. LEKCJA HISTORII Opozycja jest przeznaczeniem wszystkich, których Bóg zatrudnia do głoszenia Prawdy adekwatnej dla ich czasów. Nauka, którą głosił Luter miała doniosłe znaczenie dla czasów mu współczesnych. Także dziś istnieją prawdy9 szczególnie adekwatne na obecny czas. Niestety, Prawda nie jest przez większość pożądana bardziej niż w czasach, gdy zwolennicy papiestwa prześladowali Lutra. Dziś pojawia się ta sama skłonność, aby przyjąć ludzkie tradycje w miejsce Słowa Bożego. Duch tego świata nie jest w większej zgodzie z Duchem Chrystusa niż w przeszłości, dlatego ci, którzy głoszą Słowo Boże w jego czystości nie będą przyjmowani lepiej, niż tego doświadczyli reformatorzy w poprzednich wiekach. Może się zmienić forma prześladowań, nienawiść może mieć bardziej subtelny charakter, niemniej ten sam antagonizm będzie istniał aż do końca. WOLNOŚĆ SUMIENIA ZAGROŻONA Dziś protestanci odnoszą się do papiestwa znacznie przychylniej, niż w przeszłości. Wzrasta obojętność wobec doktryn oddzielających kościoły protestanckie od systemu papieskiego. Zyskuje na popularności pogląd, że różnice w najważniejszych kwestiach nie są tak duże, jak dotąd uważano, toteż za cenę niewielkich ustępstw ze strony zreformowanych kościołów można będzie doprowadzić do polepszenia stosunków z Rzymem. Był czas, kiedy protestanci wysoko cenili wolność sumienia, którą tak drogo okupili. Ostrzegali swe dzieci przed nadużyciami Rzymu, gdyż byli przekonani, że pogodzenie się z jego doktrynami jest równoznaczne z niewiernością wobec Boga. Dzisiaj jest inaczej. Obrońcy papiestwa twierdzą, że kościół rzymski został oczerniony. Świat protestancki wydaje się temu przytakiwać. Wielu twierdzi, że jest rzeczą niesłuszną sądzić kościół na podstawie niegodziwości i niedorzeczności, które cechowały jego panowanie w ciemnych wiekach. Próbują usprawiedliwić okrucieństwo i nadużycia surowością ówczesnych obyczajów, przekonując, że wpływ współczesnej cywilizacji zmienił ten stan rzeczy. Czy jednak ludzie zapomnieli o pretensjach do nieomylności wysuniętych przez papiestwo kilkaset lat temu? Dzisiejsze papiestwo dalekie jest od porzucenia tych sentymentów. Przeciwnie, podtrzymuje je z jeszcze większą stanowczością. Rzym twierdzi, że kościół "nigdy nie pobłądził i nie pobłądzi", jak więc może zaprzeć się zasad, którymi kierował się w poprzednich wiekach? Kościół papieski nigdy nie wyrzeknie się swych pretensji do nieomylności. Wszystko co uczynił - prześladując tych, którzy odrzucili jego dogmaty wciąż uważa za słuszne, i postąpiłby podobnie, gdyby nadarzyła się ku temu okazja. Możemy być pewni, że kiedy tylko znikną restrykcje nałożone nań przez władze świeckie, Rzym odzyska swą dawną potęgę w świecie, a wówczas szybko powróci tyrania i prześladowanie. "Opozycja jest przeznaczeniem wszystkich, których Bóg zatrudnia do głoszenia Prawdy adekwatnej dla ich czasów.." Znany publicysta tak napisał o stanowisku hierarchii papieskiej odnośnie sprawy wolności sumienia, a także o niebezpieczeństwach, które zagrażałyby takim państwom jak USA, gdyby papiestwo uzyskało wpływ na ich rządy: "Konstytucja Stanów Zjednoczonych gwarantuje wolność sumienia. Nie ma niczego droższego i bardziej fundamentalnego, niż ta zasada. Natomiast papież Pius IX w encyklice z 15 sierpnia 1854 roku powiedział: `Niedorzeczne i błędne nauki oraz brednie w obronie wolności sumienia są najbardziej zaraźliwym błędem - zarazą ze wszystkich najbardziej niebezpieczną dla państwa'. Ten sam papież w swej encyklice z 8 grudnia 1864 roku rzucił klątwę na wszystkich, którzy stają w obronie wolności sumienia i czci religijnej', a także na wszystkich, którzy utrzymują, że kościół nie powinien posługiwać się przemocą:" "Pokojowy ton Rzymu w Stanach Zjednoczonych - pisze dalej ten sam autor - wcale nie oznacza zmiany w sercu jego systemu. Papiestwo jest tolerancyjne tam, gdzie pozbawione jest siły. Katolicki biskup O'Connor powiedział: `Wolność religijna jest tolerowana dopóki jej przeciwieństwo może wejść w życie bez narażenia na szkodę kościoła katolickiego'. ...Arcybiskup miasta St. Louis powiedział: `Herezja i ateizm są przestępstwem, i w takich krajach jak Włochy czy Hiszpania, gdzie wszyscy są katolikami, i tam gdzie katolicka religia odgrywa decydującą rolę w prawach danego kraju, powinny być karane jak inne przestępstwa.' Każdy kardynał, arcybiskup, i biskup kościoła katolickiego składa papieżowi przysięgę, w której wypowiada następujące słowa: `Heretyków, odszczepieńców, i buntowników sprzeciwiających się naszemu Panu (papieżowi) lub jego następcom będę się przeciwstawiał i prześladował ze wszystkich sił" (Josiah Strong, Our Country, rozdział 5, 2-4). Oczywiście wśród katolików istnieją nie tylko chrześcijanie z imienia. Wielu jest nimi z charakteru i postępowania. Tysiące służy Bogu według najlepszego rozeznania, jakie mają. Nie wszyscy mają punkt odniesienia, pozwalający im ujrzeć w prawdziwym świetle system religijny, w którym służą Bogu. Wielu z nich nie miało możliwości, aby dojrzeć kontrast pomiędzy codzienną służbą serca - gdy kroczy się przez życie z 3ezusem - a systemem martwych form i ceremonii, mającym niewielki wpływ na codzienne życie. Na ludzi o uczciwych i prawych sercach Bóg ześle promienie światła, które przenikną otaczającą ich ciemność. Bóg objawi im prawdę, która jest w Jezusie, i wielu z nich ją przyjmie. KOŚCIÓŁ RZYMSKI DZISIAJ Protestanci wspierają Watykan czyniąc ustępstwa, które są miłym zaskoczeniem nawet dla zwolenników papiestwa. Ludzie przymykają oczy na prawdziwy charakter systemu rzymskiego i niebezpieczeństwa, jakie wypływają z jego polityczno-religijnej supremacji. Należy pobudzić świadomość społeczną do przeciwstawienia się niebezpieczeństwom, które mogą z tej strony zagrażać wolności religijnej i obywatelskiej. Kościół rzymski dzisiaj, jako system, nie znajduje się bliżej zasad biblijnych, niż w przeszłości. Wiele protestanckich kościołów pogrążyło się w duchowej ciemności, dlatego we wzroście znaczenia papiestwa nie potrafią rozpoznać znaku czasów. Kościół rzymski pozyskuje dla siebie nowy grunt na wielu terenach. Spójrzmy na wzrastającą liczbę nowych kościołów. Papiestwo ma dalekosiężne i długofalowe plany, posługując się różnymi sposobami, aby zwiększyć swój wpływ na świecie. Współczesny kościół rzymski stara się pokazać światu od najlepszej strony, zakrywając apologią długą listę swych niewypowiedzianych okrucieństw. Rzym przyodział się w szaty upodabniające go do Chrystusa, choć faktycznie nic się nie zmienił. Każda zasada papiestwa istniejąca w przeszłości, jest obecna także dzisiaj. Doktryny przyjęte w najciemniejszych wiekach wciąż obowiązują. Niech nikt się nie oszukuje - papiestwo, któremu protestanci gotowi są dziś oddać cześć, jest tym samym systemem, który władał światem w czasach Reformacji, kiedy mężowie Boży powstali, aby z narażeniem własnego życia ujawnić jego nieprawości. Posiada tę samą pychę i aroganckie roszczenia, jak wówczas, gdy panowało nad królami i książętami, przywłaszczając sobie Boże przywileje. ZAPOWIEDZIANE ODSTĘPSTWO System papieski jest zapowiedzianym w proroctwie odstępstwem, które ulaniem apostoła Pawła miało pojawić się w przyszłości (2 Tesaloniczan 2,3-4). Przyjęcie najkorzystniejszego wyglądu dla danych okoliczności jest częścią jego polityki. Za wyglądem kameleona kryje się jednak jad węża. Czy system, którego historia przez tysiąc lat zapisana była krwią męczenników może być dziś uważany za część kościoła Chrystusa? Nie bez przyczyny jednak w krajach protestanckich twierdzi się, że katolicyzm nie różni się od
dzisiejszego protestantyzmu. Zmiana istotnie nastąpiła, lecz nie w systemie papieskim. Dzisiejszy
katolicyzm stał się podobny protestantyzmowi, gdyż ten ostatni znacznie podupadł od czasów
Reformacji. Szukając przychylności ze strony świata, kościoły protestanckie zaślepione zostały
fałszywym pojęciem miłości bliźniego. Sądzą, że myśleć dobrze o złym jest przejawem
szlachetności. Zamiast więc bronić wiary raz świętym podanej (Judy 1,3), przepraszają Rzym za
swoje nieprzychylne opinie o nim, prosząc o przebaczenie za swą gorliwość.
Nawet wielu spośród tych, którzy nie są zwolennikami Rzymu nie pojmują niebezpieczeństwa, jakie wiąże się ze wzrostem jego wpływu i potęgi. Sądzą, że intelektualna i moralna ciemność, jakie panowały w średniowieczu sprzyjając szerzeniu się jego dogmatów, przesądów i ucisku to relikt przeszłości, zaś wiedza naszych czasów, wykształcenie i wolność religijna uniemożliwiają nawrót nietolerancji i tyranii. Sama myśl, że podobny stan rzeczy zaistnieje w naszych czasach wydaje im się śmieszna. Faktem jest, że współczesnemu pokoleniu przyświeca wiele światła w sferze intelektualnej, moralnej i religijnej. Z łatwo dostępnych kart Słowa Bożego spływa na świat wielkie błogosławieństwo poznania. Musimy jednak pamiętać, że im większe jest to światło, tym większa staje się duchowa ciemność wokół tych, którzy je odrzucają lub przesłaniają. Historia wskazuje, że intelektualna ciemność sprzyja rozwojowi papiestwa: Okaże się jednak, że równie sprzyjającym może być c7as wielkiego intelektualnego oświecenia. W ubiegłych wiekach, kiedy ludzie żyli bez Słowa Bożego i znajomości Prawdy, oczy wielu były zaślepione, toteż tysiące znalazło się w pułapce nie widząc zastawionej na nich sieci. Z kolei w dzisiejszych czasach oczy wielu są zaślepione blaskiem wspók2esnych wynalazków, dlatego nie dostrzegają zastawionych sideł, łatwo w nie wpadając. Studiowanie Pisma Świętego z modlitwą ukazałoby ludziom prawdziwy charakter papiestwa, wzmagając ich czujność. Niestety wielu z nich zarozumiale uważa się za tak mądrych, że nie odczuwają potrzeby szukania Boga w pokorze, aby poznać i zrozumieć Prawdę. Szczycą się swoją wiedzą, ale nie znają Pisma, ani mocy Bożej. Aby uspokoić sumienie starają się zapomnieć Boga, ale tak aby wydawało się, że wciąż o Nim pamiętają (Apokalipsa 3,1). Papiestwo zaś jest dobrze przygotowane, aby wyjść naprzeciw tym potrzebom. Potrafi zaspokoić pragnienia dwóch podstawowych grup ludzi, na które dzieli się większość mieszkańców świata - tych, którzy opierają swe zbawienie na uczynkach (własnych zasługach) oraz tych, którzy chcą być zbawieni w grzechach (nie chcąc się z nimi rozstać). Na tym polega tajemnica sukcesu i wpływu papiestwa PRÓBA ZMIANY PRZYKAZAŃ BOŻYCH Przykazania Boże znajdują się w niebiańskiej świątyni. Ich kopią były prawa spisane na kamiennych tablicach oraz odnotowane przez Mojżesza w Pięcioksięgu. Papiestwo dokonało w tym Prawie kilku zmian. Przykazanie II, które zakazuje oddawania czci obrazom, wstało wyeliminowane z Dekalogu, X przykazanie rozdzielono na dwa osobne, natomiast przykazanie N zostało zmienione, aby usankcjonować święcenie pierwszego dnia tygodnia - niedzieli, zamiast siódmego dnia tygodnia - soboty. Rzym podaje, że II przykazanie nie jest konieczne, gdyż jego treść zawiera się w I, i że zmieniona forma przykazań zgodna jest z wolą Boga. Proroctwo Słowa Bożego zapowiedziało jednak, że pewna religijna moc poczyni zmianę w Prawie Bożym: "Będzie zamierzał zmienić czasy i Prawo" (Daniel 7,25). Zmiana wprowadzona w katechizmowej wersji przykazań jest dokładnym wypełnieniem tego proroctwa. W tej sprawie kościół uznał siebie jedynym autorytetem. Zmieniając Przykazania Boże papiestwo postawiło siebie wyraźnie ponad autorytetem Boga. DZIEŃ SŁOŃCA Zarządzenia królów, soborów oraz dekrety kościelne wspierane przez świecką moc były stopniami, po których pogańskie święto słońca wspięło się na zaszczytne miejsce w chrześcijaństwie. Pierwszym publicznym dekretem, który zarządzał święcenie niedzieli był edykt cesarza Konstantyna z 321 roku n.e. Nakazywał on odpoczywać mieszkańcom miasta w "czcigodny dzień słońca", pozwalając jednak pracować na roli mieszkańcom wiosek. Pomimo, że było to w samej rzeczy ustanowienie pogańskie, cesarz wprowadził je w życie po formalnym przyjęciu chrześcijaństwa, mając w tym poparcie biskupów kościoła. JAK CZCIĆ BOGA? Obowiązek i przywilej oddawania czci prawdziwemu Bogu wynika z faktu, że jest On Stworzycielem, i wszystkie istoty zawdzięczają Mu swe istnienie. Gdziekolwiek Biblia mówi o należnej Bogu czci, tam przytacza, jako powód Jego twórczą moc. "Nicością są bowiem wszyscy. bogowie ludów, Pan zaś uczynił niebiosa" - Psalm 96,5. "Z kim więc Mnie porównacie, że mam mu być równy? mówi Święty. Podnieście ku górze oczy wasze i patrzcie: Kto to stworzył?" - Izajasz 40,25-26 "Bo tak mówi Pan, Stwórca Niebios - On jest Bogiem - który stworzył ziemię i uczynił ją... Ja jestem Pan, a nie ma innego" - Izajasz 45,18. "Wiedzcie, że Pan jest Bogiem! On nas uczynił i do Niego należymy" - Psalm 100,3. "Pójdźcie, pokłońmy się i padnijmy na twarz! Klęknijmy przed Panem, który nas uczynił" - Psalm 95,6 Także święte istoty, które wielbią Boga w niebie, czczą Go z tego powodu: "Godzien jesteś, Panie ż Boże nasz, odebrać chwałę i cześć, i moc, boś Ty stworzył wszystko, a dzięki Twej woli istniało i zostało stworzone." -(Apokalipsa 4,11). PRAWO BOŻE
"Jam jest Pan, Bóg 'Twój, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej z domu niewoli. I
Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. II
Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mnie miłują i strzegą przykazań moich. III
Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno; bo nie będzie miał Pan za niewinnego tego, który by wziął imię Pana Boga swego, nadaremno. IV
Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił. Sześć dni robić będziesz i będziesz wykonywał wszystkie roboty twoje; ale siódmego sabat Pana, Boga twego, jest: nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty, ty i syn twój, i córka twoja, sługa twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość, który jest między bramami twymi. Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest, a odpoczął dnia siódmego; i dlatego pobłogosławił Pan dniowi sobotniemu i poświęcił go. V
Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie. VI
Nie będziesz zabijał. VII
Nie będziesz cudzołożył. VIII
Nie będziesz kradzieży czynił. IX
Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu. X
Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani nie będziesz pragnął żony jego, ani sługi, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która jego jest." 2 Mojżesz 20,3-7 PRAWO BOŻE ZMIENIONE PRZEZ LUDZI
I
"Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
(II Przykazanie zostało usunięte)
II
(faktycznie III) Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno.
III (IV)
Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.
IV (V)
(IV Przykazanie uległo zmianie) Czcij ojca twego i matkę twoją - abyś długo żył i dobrze ci się powodziło na ziemi.
V (VI)
Nie zabijaj.
VI (VII)
Nie cudzołóż.
VII (VIII)
Nie kradnij.
VIII (IX)
Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
IX
(faktycznie pierwsza część X) Nie pożądaj żony bliźniego swego.
X
(faktycznie druga część X) Ani żadnej rzeczy, która jego jest." - Katechizm Katolicki "Pyt.: Czy mamy jakiś inny sposób udowodnienia, że Kościół (katolicki) ma moc, aby ustanawiać święta? Odp.: Gdyby nie miał takiej mocy... nie mógłby zastąpić święcenia niedzieli - pierwszego dnia tygodnia, sobotą - siódmym dniem tygodnia, która to zmiana nie ma żadnego biblijnego autorytetu." - Stephen Keenan, Katechizm Doktrynalny, s. 176. Thomas Enright, rektor katolickiej uczelni Redemptorist College, Kansas City, Missouri powiedział: "Udowodnij mi z samej Biblii, że mam święcić . niedzielę. Pismo Święte nie zawiera takiego przykazania. Jest to prawo, które wprowadził kościół katolicki. Biblia nakazuje: `Pamiętaj, aby święcić dzień sabatu'. Kościół zaś mówi: Nie! Moją boską mocą obalam dzień sabatu, i nakazuję wam święcić pierwszy dzień tygodnia. I oto, cały cywilizowany świat skłania się z uszanowaniem w posłuszeństwie przed tym nakazem świętego kościoła katolickiego!" Ponieważ dekret cesarza okazał się niewystarczający, aby zastąpić autorytet Boży, Euzebiusz z Cezarei - biskup, który starał się zdobyć przychylność władców, będąc przyjacielem i pochlebcą Konstantyna - wysunął twierdzenie, że to Chrystus zmienił święcenie soboty na niedzielę. Na poparcie nowej doktryny nie był jednak w stanie przytoczyć żadnego argumentu z Pisma Świętego. Sam Euzebiusz nieświadomie uznał fałszywość tego konceptu, wskazując na prawdziwych twórców tej zmiany. Napisał: "Wszystko, co obowiązywało w sobotę, przenieśliśmy na dzień Pański." (Robert Cox, Sabbath Laws and Sabbath Duties, s. 538). PIERWSZE PRAWA NIEDZIELNE Przez pewien czas siódmy dzień tygodnia - sobota - wciąż uważany był za sabat, ale zmiana z wolna stawała się rzeczywistością. Wraz ze wzrostem znaczenia papiestwa, niedziela odgrywała coraz większą rolę. Tym, którzy piastowali wysokie pozycje w kościele zakazano jakichkolwiek świeckich zajęć w tym dniu. Wkrótce wyszło zarządzenie, aby wszyscy ludzie niezależnie od swej pozycji powstrzymywali się od codziennej pracy w niedzielę pod karą grzywny - w przypadku wolnych; a chłosty - w przypadku niewolników. Później postanowiono, że bogatych będzie się karać utratą połowy ich majętności, a jeżeli nie ustąpią, wówczas utracą całą majętność i staną się niewolnikami. Niższe stany miały być za to samo `przestępstwo' wyjęte spod prawa na resztę życia. Dla wzmocnienia wrażenia rozpowiadali też o rozmaitych cudach, jak to, że pewien rolnik chciał wyjść w niedzielę dci pracy i czyścił swój pług żelazem, które tak mocno przywarło mu do dłoni, że musiał przez dwa lata nosić je "dla swego wstydu i wielkiego bólu" (Francis West, 'Historical and Pracrical Discourse on the Lord's Day, s. 174). W późniejszym czasie papież wydał zarządzenie; aby duchowni poszczególnych parafii napominali przestępujących nakaz święcenia niedzieli, nakłaniając ich, aby udawali się do kościoła zmówić swoje modlitwy, gdyż inaczej spotka nie tylko ich, ale także sąsiadów wielkie nieszczęście, wywierając na nich podwójną presję. Zarządzenia soborów nie były jednak wystarczające, toteż nalegano na władze świeckie, aby wydały edykt, który napełniłby serca ludzi strachem i przymusił ich do święcenia niedzieli. W czasie synodu w Rzymie wszystkie poprzednie decyzje zostały zatwierdzone, z tym że nadano im większą moc i powagę. Włączono je do prawa kościelnego i za pośrednictwem władz świeckich przymuszano do przestrzegania ich we wszystkich krajach chrześcijańskich (zob. Heylyn, History of the Sabbath, część 2, 5, 7). Mimo to, brak biblijnych dowodów usprawiedliwiających święcenie niedzieli był częstym powodem zakłopotania dla przywódców kościoła. Ludzie wątpili, czy ich nauczyciele mieli prawo unieważnić Słowo Boże, które mówi, że "siódmy dzień jest sabatem Boga", i wprowadzić na to miejsce kult dnia słońca. Wobec braku biblijnych argumentów zaczęto fabrykować inne. Pewien gorliwy propagator niedzieli, który pod koniec XII wieku odwiedzał kościoły w Anglii, napotykał opór wiernych świadków Bożej prawdy, tak iż jego wysiłki okazały się bezowocne. Musiał opuścił Brytanię, aby zdobyć dowody na poparcie swych nauk. Kiedy powrócił, przywiózł ze sobą pismo, rzekomo pochodzące od samego Boga, które zawierało nakaz święcenia niedzieli, a także straszliwe groźby, mające zastraszyć nieposłusznych. Drogocenny list miał rzekomo spaść z nieba i znaleziono go na ołtarzu św. Szymona na Golgocie. Faktycznie jednak, źródłem fałszerstwa był pałac papieski w Rzymie. Oszustwa i fałszerstwa dla umocnienia pozycji kościoła były bowiem przez długie wieki uważane przez hierarchię papieską za słuszne, jeśli tylko prowadziły do celu. , Pomimo wszelkich starań wykazania świętości niedzieli, zwolennicy papiestwa sami publicznie
uznawali Boski charakter sabatu oraz ludzkie pochodzenie święta, które ustanowiono w jego
miejsce. W XVI wieku sobór trydencki wyraźnie stwierdził, że "wszyscy chrześcijanie powinni
pamiętać, iż siódmy dzień, który został poświęcony przez Boga, przyjęli i święcili nie tylko ~ydzi;
ale wszyscy, którzy czcili Boga, pomimo, że my zmieniliśmy ich sabat na dzień Pański" (Thomas
Morer, Discourse in Six Dialogues on the Name, Notiv.a, and Observation of the Lord's Day, ss.
281-282).
Ci, którzy poważyli, się na dokonanie zmiany w Prawie Bożym dobrze wiedzieli co czynią.
Swiadomie postawili siebie ponad Słowem Pana. Proroctwa biblijne świadczą, że podobne
postępowanie w czasach końca charakteryzować będzie papiestwo i protestantyzm, które pojednają
się między innymi po to, aby wspólnie wywyższyć niedzielę.
NADEJŚCIE GODZINY SĄDU Ostatnia księga Pisma Świętego - Apokalipsa - zawiera proroctwa odnoszące się do czasów końca (Apokalipsa 1,19). W 14 rozdziale wzywa ludzi do oddania czci Stworzycielowi. Rozdział ten zawiera tak zwane trójanielskie poselstwo. Proroctwo to ukazuje tych, którzy na skutek jego przyjęcia zachowują przykazania Boże. Wspomniane poselstwo ma przygotować mieszkańców ziemi na powtórne przyjście Chrystusa. 7apowiedź "nadeszła godzina sądu Jego" (Apokalipsa 14,7) wskazuje, że dotyczy to okresu, gdy służba orędownicza Chrystusa na rzecz ludzi w świątyni niebiańskiej dobiega końca. Poselstwo to zawiera zbawienne prawdy, które muszą być rozgłoszone na ziemi, zanim Chrystus powróci na ziemię, aby zabrać swój lud (Ew. Jana 14,1-3). Co muszą uczynić ludzie, aby mogli ostać się przed sądem? Apokalipsa mówi: "Ulęknijcie się Boga i oddajcie Mu chwałę... Oddajcie pokłon temu, co niebo uczynił i ziemię, i morze, i źródła wód!" (Apokalipsa 14,7). Bojaźń Pana oznacza posłuszeństwo wobec Jego nakazów (Przysłowia Salomona 8,13). Rezultat przyjęcia tego poselstwa przez niektórych ukazany jest w słowach: "'I~ się okazuje wytrwałość świętych, tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa" (Apokalipsa 14,12). Miarą charakteru w czasie sądu będzie Prawo Boże. Apostoł Paweł oświadczył: "Ci co w Prawie zgrzeszyli, przez Prawo będą sądzeni" (Rzymian 2,12). Oczywiście zachowywanie Prawa jest niemożliwe bez wiary i związku z Chrystusem - "Bez wiary nie można się podobać Bogu" (Hebrajczyków 11,6). W rezultacie tej społeczności pojawiają się owoce wiary, czyli posłuszeństwo wobec wymagań Prawa. Tylko jedno z tych Praw wskazuje bezpośrednio na Boga, jako Stworzyciela. IV przykazanie mówi: "Pamiętaj o dniu sabatu, aby go uświęcić... W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień sabatu i uznał go za święty" (2 Mojżesz 20,8-11). Jeden z teologów napisał: "Ważność sabatu, jako pamiątki stworzenia polega na tym, że sabat stale uzmysławia nam prawdziwy powód, dla którego Bogu należy się cześć - nie tylko w siódmy dzień tygodnia, ale we wszelkim oddawaniu Mu czci. Chodzi o podkreślenie różnicy między stworzeniem i Stwórcą, ten wielki fakt, który nigdy nie przestanie być aktualny, i o którym nie możemy zapomnieć" (John Andrews, History of the Sabbath, rozdz. 27). Przykazanie sobotnie miało pomóc ludziom pamiętać, że jeszcze w Raju sam Bóg ustanowił dla nich sabat (Rodzaju. 2,1-2). Gdyby święcenie sabatu miało powszechny wymiar, wówczas myśli i uczucia ludzi naturalnie kierowałyby się ku Stwórcy, jako Temu, któremu należy się cześć; nie byłoby wówczas bałwochwalców czy ateistów. Przestrzeganie soboty jest oznaką lojalności wobec Boga, który "niebo uczynił i ziemię, i morze, i źródła wód!" (Apokalipsa 14,7). Nie przypadkiem wspomniane wyżej trójanielskie poselstwo, które wzywa ludzi do oddania czci Bogu w kontekście sądu Bożego poprzez przestrzeganie przykazań Bożych, w szczególny sposób nawołuje do odnowy i przestrzegania przykazania IV. BESTIA, JEJ OBRAZ ORAZ PIĘTNO W przeciwieństwie do tych, którzy otrzymują znak Boży, gdyż przestrzegają przykazania Boże i posiadają wiarę Jezusa, trzeci z aniołów ukazanych w 14 rozdziale Apokalipsy mówi o innej grupie ludzi, przeciwko której kieruje on solenną i straszliwą przestrogę: "Jeśli kto wielbi Bestię i obraz jej, i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę, ten również będzie pić wino zapalczywości Boga" (Apokalipsa 14,9-10). Aby dobrze zrozumieć to poselstwo, trzeba właściwie zinterpretować zastosowane w nim symbole. Co reprezentują: Bestia, obraz Bestii, piętno Bestii? Sekwencja prorocza, w której zastosowane są te symbole rozpoczyna się w 12 rozdziale Apokalipsy, gdzie ukazany jest Smok, który zamierza zniszczyć Chrystusa przy Jego narodzinach. Smokiem tym okazuje się być sam Szatan (Apokalipsa 12,9). To on posłużył się królem Herodem, aby próbować zabić Jezusa jeszcze w Betlejem. Głównym narzędziem Szatana w prześladowaniu Chrystusa oraz Jego ludu w ciągu pierwszych stuleci było Imperium Rzymskie, w którym oficjalną religią było pogaństwo. Tak więc, choć Smok reprezentuje Szatana, ten symbol odnosi się również do pogańskiego Rzymu. W 13 rozdziale Apokalipsy, w wierszach od 1 do 10 opisana jest inna bestia, "podobna do
pantery", której Smok przekazał "swą moc, swój tron i wielką władzę" (Apokalipsa 13:2). Symbol
ten, zgodnie z przekonaniami większości protestanckich badaczy reprezentował papiestwo, które
stało się sukcesorem mocy, tronu, i władzy dawnego Cesarstwa Rzymskiego. O Lej Bestii napisane
jest: "A dano jej usta mówiące wielkie rzeczy i bluźnierstwa... zatem otworzyła swe usta dla
bluźnierstw przeciwko Bogu, by bluźnić Jego imieniu i Jego przybytkowi i mieszkańcom nieba.
Potem dano jej wszcząć walkę ze świętymi i zwycięży~ ich, i dano jej władzę na każdym
szczepem, ludem, językiem i narodem" (Apokalipsa 13,5-7). Proroctwo to opisuje tę samą moc, o
której wspomniał Daniel w 7 rozdziale swej księgi.
Wskazuje ono bez wątpienia na papiestwo. Apokalipsa mówi: "I ujrzałem jedną z jej głów jakby śmiertelnie zranioną.... Kto do niewoli bierze, do niewoli , . pójdzie, a kto mieczem wojuje, od miecza zginie" (Apokalipsa 13,3.10). W 1798 roku papież dostał się do niewoli za sprawą armii francuskiej wysłanej przez Napoleona. Rok ten oznaczał kres Państwa Kościelnego. W ten sposób papiestwo otrzymało zapowiedzianą
śmiertelną ranę. Wypełniły się też słowa: "Kto do niewoli bierze, do niewoli pójdzie, a kto
mieczem wojuje, od miecza zginie".
W tym miejscu pojawia się kolejny symbol. Prorok napisał: "Potem ujrzałem inną Bestię, wychodzącą z ziemi: miała dwa rogi podobne do rogów Baranka, a mówiła jak Smok" (Apokalipsa 13,11). Zarówno wygląd tej Bestii, jak sposób jej pojawienia sugeruje, że chodzi o naród, który różni się od przedstawionych pod poprzednimi symbolami. Bestie w księdze Daniela reprezentowały mocarstwa rządzące na ziemi, które powstawały na skutek wojen, "gdy wichry nieba wzburzyły wielkie morze" (Daniel 7,2). Anioł wyjaśnił zaś prorokowi Janowi, że "wody... to są ludy i tłumy, narody i języki" (Apokalipsa 17,15). Wiatry symbolizują zmagania wojenne. Wszystkie mocarstwa dominujące na ziemi przez pewne okresy czasu dochodziły do władzy drogą militarną. Inaczej miało być z Bestią, która "wyszła z ziemi". Zamiast obalić inne mocarstwo, aby dojść do władzy, państwo tutaj reprezentowane miało osiągnąć pozycję super potęgi drogą pokojową. Miało pojawić się około roku 1798 "z ziemi", czyli słabo zaludnionych terenach. Nie mogło więc powstać wśród wciąż zmagających się z sobą narodów Europy, lecz na niezbyt zaludnionym kontynencie, jakim w XVIII wieku była Ameryka. STANY ZJEDNOCZONE W PROROCTWIE Jaki naród powstał na kontynencie amerykańskim pod koniec XVIII wieku, wolno wzrastając do pozycji supermocarstwa? Znalezienie odpowiednika dla tego symbolu nie jest trudne. Tylko jedno państwo może sprostać wszystkim szczegółom cytowanego proroctwa - Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Mówcy i historycy niejednokrotnie nieświadomie posługiwali się słowami tego proroctwa opisując powstanie i wzrost USA. Bestia ta miała "wyjść z ziemi", zaś słowo użyte tutaj w języku greckim oznacza wzrost charakteryzujący rośliny. Państwo to powstało na terytorium słabo zaludnionym w porównaniu z Europą i Bliskim Wschodem, gdzie dominowały poprzednie mocarstwa wymienione w proroctwach. Jeden z pisarzy amerykańskich opisując powstanie USA, mówi o jej "tajemniczym wyłonieniu się z nicości" i dalej, "niczym niewidoczne gołym okiem nasienie wyrośliśmy na potęgę" (G. A. Townsend, The New World Compared With the Old, s. 462). Jeden z europejskich dzienników napisał w 1850 roku o Stanach Zjednoczonych, jako o wspaniałym mocarstwie, które "wyłoniło się z milczącej ziemi, codziennie pomnażając swą moc i znaczenie" (The Dublin Nation). Bestia "miała dwa rogi podobne do rogów Baranka" (Apokalipsa 13,11). Wskazuje to na młodość oraz łagodność - cechy, które dobrze reprezentują charakter Stanów Zjednoczonych, gdy prorok widział je "wyłaniające z ziemi" około 1798 roku. Wśród chrześcijańskich pielgrzymów i wygnańców, którzy przybywali na kontynent amerykański w poszukiwaniu schronienia przed uciskiem i nietolerancją europejskich kościołów, wielu było zdecydowanych, aby powołać do życia rząd oparty na cywilnej i religijnej wolności. Deklaracja Niepodległości wyraża wielką prawdę, iż "wszyscy ludzie zostali stworzeni równymi" i obdarzeni niezaprzeczalnym prawem do "życia, wolności, i poszukiwania szczęścia". Konstytucja USA zagwarantowała wszystkim prawo do samorządności, zakładając, że wybrani w powszechnym głosowaniu administratorzy i przywódcy będą postępowali praworządnie dbając o przestrzeganie tych pryncypiów. Zapewniono też wszystkim wolność religijną, aby każdy mógł czcić Boga według nakazów własnego sumienia. Demokracja i protestantyzm stały się fundamentalnymi pryncypiami narodu, będąc źródłem jego mocy i dobrobytu. Uciskani i prześladowani w chrześcijańskiej Europie przybywali tu w nadziei schronienia. Miliony pielgrzymów docierało do brzegów Stanów Zjednoczonych, aby przyczynić się do powstania jednej z największych potęg świata. ZASKAKUJĄCA METAMORFOZA Bestia z rogami Baranka - jak czytamy dalej w Apokalipsie "mówiła jak Smok. I całą władzę pierwszej Bestii przed nią wykonuje, i sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii, której rana śmiertelna została uleczona. I czyni wielkie znaki, tak iż nawet każe ogniowi zstępować z nieba na ziemię na oczach ludzi. I zwodzi mieszkańców ziemi znakami, które jej dano uczynić przed Bestią, mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii, która otrzymała cios mieczem, a ożyła" (Apokalipsa 13,11-14). Podobieństwo do Baranka oraz głos Smoka mają wskazać na rażącą niezgodność między zapewnieniami a postępowaniem tego mocarstwa w czasach końca. "Mowa" narodu symbolizuje postanowienia jego ustawodawczych i sądowniczych organów. Postanowienia te zadają kłam zasadom wolności i pokoju, które wcześniej uznane zostały za podwaliny polityki państwowej. Słowa: "MÓwiła jak Smok. I całą władzę pierwszej Bestii przed nią wykonuje^, wskazują na rozwój ducha nietolerancji i prześladowań, praktykowanych przez moce symbolizowane przez Smoka i pierwszą Bestię. Zdanie: "Sprawia, że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii" sugeruje użycie międzynarodowego autorytetu USA, aby wprowadzić w życie religijne ustanowienia wydane przez pierwszą Bestię - papiestwo - których przestrzeganie będzie równoznaczne z oddaniem hołdu religijnemu autorytetowi Rzymu. Takie postępowanie będzie sprzeczne z zasadami rządu tego państwa i postanowieniami Deklaracji Niepodległości oraz Konstytucji. Założyciele Stanów Zjednoczonych mądrze próbowali zapobiec posługiwaniu się świeckim ramieniem przez kościół, czego następstwem była nietolerancja i prześladowania. Konstytucja stwierdza, że "Kongres nie wprowadzi żadnego prawa związanego z religią lub zakazującego jej swobodnego wyznawania", ani też "przynależność do jakiegokolwiek wyznania nie może decydować o objęciu jakiegokolwiek publicznego stanowiska w Stanach Zjednoczonych". Tylko jawne pogwałcenie lub zignorowanie praw strzegących wolności narodu może otworzyć drogę do wprowadzenia w życie jakiejkolwiek religijnej ustawy przy pomocy władz świeckich. Sprzeczność takiego postępowania zawarta jest niestety w symbolu opisanym w drugiej części trzynastego rozdziału Apokalipsy. Jest nim Bestia o rogach Baranka - świadczących o czystym, łagodnym, i niegroźnym usposobieniu, która jednak przemawia ~niczym Smok! Bestia nakazuje "mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii" (Apokalipsa 13,14). Ukazana jest tutaj demokratyczna forma rządu, gdzie władza ustawodawcza i wykonawcza spoczywa w rękach ludu, co dowodzi, że to USA jest narodem, o którym mówi to proroctwo. Co jest "obrazem Bestii" i jak ma on powstać? Obraz ten zostanie uformowany przez Bestię o
dwóch rogach - USA - na podobieństwo systemu, który cechował pierwszą Bestię. Aby dowiedzieć
się jak wygląda ten Obraz i w jaki sposób powstanie, musimy najpierw zapoznać się z
charakterystycznymi cechami pierwszej Bestii, czyli systemu papieskiego.
Ukazana jest tutaj demokratyczna forma rządu, gdzie władza ustawodawcza i wykonawcza spoczywa w rękach ludu, co dowodzi, że to USA jest narodem, o którym mówi to proroctwo. ZJEDNOCZENIE KOŚCIOŁA I PAŃSTWA Gdy wczesny kościół uległ korupcji, odstąpił od pierwotnej prostoty Ewangelii, i przyjął pogańskie obrzędy oraz zwyczaje, wówczas utracił moc Ducha Świętego. Aby kontrolować sumienia ludzi, kościół zmuszony był szukać wsparcia władz świeckich. W rezultacie powstał system papieski - kościół, który posiadał władzę zarówno polityczną jak religijną, posługując się nią dla własnych celów, szczególnie, aby tępić `herezję'. Aby Obraz Bestii mógł powstać za sprawą USA, władza religijna musi uzyskać taką kontrolę nad rządem tego kraju, że autorytet rządu świeckiego zostanie wykorzystany przez kościół do realizacji jego celów, podobnie jak w średniowieczu. W tym kierunku zmierza obecnie Prawica Religijna. Kiedykolwiek w historii kościół podporządkował sobie władze świeckie, wykorzystywał je, aby karać odstępstwa od swoich doktryn. Kościoły protestanckie, które poszły śladami Rzymu tworząc przymierze ze świeckimi mocami, ujawniły podobne tendencje, ograniczając wolność sumienia. Przykładem tego może być wieloletnie prześladowanie dysydentów przez kościół anglikański. W ciągu XVI i XVII wieku tysiące duszpasterzy opuściło kościoły, wielu było więzionych, torturowanych, i zabijanych, zaś liczni zbiegli na kontynent amerykański. To samo odstępstwo doprowadziło wczesny kościół do poszukiwania pomocy świeckiego rządu, co przyczyniło się do powstania pierwszej Bestii. Apostoł Paweł napisał, że "przyjdzie najpierw odstępstwo... i objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia" (2 Tesaloniczan 2,3). Podobne odstępstwo współczesnych kościołów przygotuje drogę dla utworzenia polityczno- religijnego systemu, zwanego Obrazem Bestii. Biblia oświadcza, że przed przyjściem Chrystusa zapanuje wyjątkowy upadek moralny i religijny. Apostoł Paweł napisał: A wiedz o tym, że w dniach ostatnich nastaną chwile trudne. Ludzie bowiem będą samolubni, chciwi, wyniośli, pyszni, bluźniercy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni; niegodziwi, bez serca, bezlitośni, miotający oszczerstwa, niepohamowani, bez uczuć ludzkich, nieprzychylni, zdrajcy, zuchwali, nadęci, miłujący bardziej rozkosze niż Boga. Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy" -(2 Tymoteusz 3,1-5). "Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodnicznym i ku naukom demonów" -(1 Tymoteusz 4,1). Szatan będzie działał "z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości". Tak, iż wszyscy, którzy "nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia" zostaną pozostawieni "na działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu" (2 Tesaloniczan 2,9-11). Kiedy nieprawość osiągnie opisany wyżej stan, wówczas pojawią się te same rezultaty, które uwidoczniły się w pierwszych wiekach. Aby Obraz Bestii mógł powstać za sprawą USA, władza religijna musi do tego stopnia kontrolować rząd, że autorytet rządu świeckiego zostanie znów wykorzystany przez kościół do realizacji jego celów, podobnie jak w średniowieczu. EKUMENIZM ZNAKIEM CZASÓW Ogromna różnorodność zasad wiary wyznawanych w protestanckich denominacjach jest powodem, dla którego wielu sądzi, że doprowadzenie do jedności jest niemożliwe. Od wielu lat jednak w kościołach tych panuje silne dążenie do zjednoczenia na bazie wspólnych dla wszystkich zasad wiary. Aby osiągnąć taki stan, doktryny, co do których nie wszyscy się zgadzają - bez względu na ich biblijną ważkość muszą być odsunięte na bok. Kiedy kościoły wiodące prym w Ameryce zjednoczą się na bazie wspólnych, nauk, wówczas będą mogły wywrzeć znaczny wpływ i presję na rząd, aby ten wprowadził w życie postanowienia religijne i egzekwował ich przestrzeganie. Wtedy protestancka Ameryka uformuje obraz rzymskiego systemu, czego nieuniknionym rezultatem będą kary wymierzane przez władze świeckie wszystkim, którzy im się nie podporządkują. Bestia z dwoma rogami "sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ani sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia" (Apokalipsa 13,16-17). Zauważmy, że ostrzeżenie trzeciego anioła brzmi: "Jeśli kto wielbi Bestię lub obraz jej, i bierze sobie jej znamię na czoło lub rękę, ten również pić będzie wino zapalczywości Boga" (Apokalipsa 14,9). Wspomniana wyżej Bestia, do uwielbienia której doprowadzi Bestia z ziemi o rogach baranka, jest tą samą, co Bestia podobna do pantery wspomniana w pierwszej części 13 rozdziału Apokalipsy. "Obraz Bestii" jest odstępczym systemem religijnym, który powstanie, gdy viększość protestanckich kościołów zacznie szukać wsparcia władzy świeckiej w celu wymuszenia swoich dogmatów. Wiedząc kto kryje się za symbolem pierwszej i drugiej Bestii, oraz ich Obrazem, do zdefiniowania pozostaje jeszcze tylko "znamię Bestii", zwane też "piętnem Bestii". Po słowach ostrzeżenia dotyczących oddawania pokłonu Bestii i jej Obrazowi, proroctwo oświadcza: "Tu się okazuje wytrwałość świętych, tych, którzy strzegą przykazań Boga i wiary Jezusa" (Apokalipsa 14,12). Ci; którzy zachowują przykazania Boże i otrzymują znak Boży, ukazani są w kontraście do tych, którzy wielbią Bestię oraz jej Obraz, i przyjmują znamię Bestii. W czasie końca na tym właśnie tle dojdzie do konfrontacji. Wówczas przestrzeganie przykazań Bożych charakteryzować będzie prawdziwych wyznawców Boga od czcicieli Bestii. Z kolei tym co cechuje Bestię oraz jej Obraz jest łamanie Bożych przykazań. Daniel powiedział o Rzymie papieskim reprezentowanym przez Mały Róg, że "będzie zamierzał zmienić czas i Prawo" (Daniel 7,25). Apostoł Paweł nazwał tę samą moc "człowiekiem grzechu", który miał wywyższać się ponad Boga. Proroctwo to jest uzupełnieniem pierwszego. Tylko za sprawą zmiany przykazań Bożych papiestwo mogło wynieść się ponad Boga. Kto świadomie zachowuje zmienione przykazania, ten oddaje cześć mocy, która dokonała zmiany. Taki akt w stosunku do przykazań zmienionych przez papieża będzie znakiem posłuszeństwa papiestwu, zamiast Bogu, co jest równoznaczne z przyjęciem znamienia Bestii. Czcicieli Boga charakteryzować będzie posłuszeństwo wobec Prawa Bożego, włącznie z IV przykazaniem, które jest znakiem twórczej mocy Bożej i świadectwem, że jedynie Bóg ma prawo do czci i uwielbienia ze strony człowieka. Z kolei czcicieli Bestii cechować będą wysiłki zmierzające do obalenia pamiątki ustanowionej przez Stwórcę i ustanowienia na tym miejscu instytucji rzymskiej. Nakaz ten był pierwszym postanowieniem, w którym papiestwo ujawniło swe zarozumiałe roszczenia. W celu wymuszenia na ludziach święcenia niedzieli jako "dnia Pańskiego" papiestwo udało się po pomoc do władz świeckich. Biblia wskazuje jednak, że dniem Pańskim jest siódmy dzień tygodnia, a nie pierwszy. Jezus powiedział: "Syn Człowieczy jest Panem sabatu", zaznaczając jednoznacznie, którego dnia jest Panem. I V przykazanie stwierdza: "Dzień zaś siódmy jest sabatem ku czci Pana, Boga twego" (2 Mojżesz 20,10). Przez proroka Izajasza Bóg nazywa sobotę "Swoim świętym dniem" (Izajasz 58,13)a Bóg mówi, aby święcić jako sabat "dzień siódmy", nie zaś - jak chcieliby niektórzy - co siódmy. 'Obraz Bestii' jest odstępczym systemem religijnym, który powstanie, gdy większość kościołów protestanckich zacznie szukać wsparcia władzy świeckiej w celu wymuszenia swoieh dogmatów. Protestanci wysuwają argument, że zmartwychwstanie Chrystusa w niedzielę uczyniło ten dzień chrześcijańskim sabatem. Pismo Święte nie daje jednak na to żadnych dowodów. Chrystus ani apostołowie nie przypisali niedzieli żadnego wyjątkowego znaczenia. Jej święcenie w kościele chrześcijańskim ma źródło w "tajemnicy bezbożności" (2 Tesaloniczan 2,7), która rozpoczęła dzieło odstępstwa już w czasach apostoła Pawła. Gdzie i kiedy Bóg zatwierdził niedzielną instytucję papiestwa? Na jakiej podstawie wprowadzono zmianę, dla której nie ma wsparcia w Biblii? Twierdzenie, że to Chrystus zmienił sobotę na niedzielę dementują Jego własne słowa, które wypowiedział podczas kazania na górze Błogosławienia: "Nie sądźcie, że przyszedłem znieść prawo albo proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kro je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim" (Mateusz 5,17-19). Większość protestantów przyznaje, że Pismo Święte nie daje żadnego autorytetu na zmianę sabatu. Znajduje to odzwierciedlenie w protestanckich publikacjach teologicznych po obu stronach oceanu. Jedna z tych prac mówi o "całkowitym milczeniu Nowego Testamentu, jeśli chodzi o nakaz święcenia niedzieli - pierwszego dnia tygodnia, czy też przepisów odnoszących się do jej obchodzenia." (George Elliot, The Abiding Sabbath, s. 184). Inny teolog oświadcza: "Do czasu śmierci Chrystusa nie poczyniono żadnych zmian w kwestii święcenia dnia...", i "jak daleko sięgają zapisy nie ma żadnych dowodów, aby apostołowie wydali jakieś polecenie w sprawie zniesienia soboty - siódmego dnia tygodnia, w celu zastąpienia go niedzielą - pierwszym dniem tygodnia." (A.E. Waffle, The Lord's Day, ss. 186-188). Teolodzy rzymscy przyznają, że zmiana sabatu dokonała się za sprawą ich kościoła, twierdząc, że protestanci zachowujący niedzielę oddają tym samym hołd kościołowi rzymskiemu. W Katolickim Katechizmie Religii Chrześcijańskiej są odpowiedzi na pytanie, który dzień należy święcić według IV przykazania, znajdziemy taką odpowiedź: "W starym przymierzu sobota była świętym dniem, ale kościół... w miejsce soboty ustanowił niedzielę, dlatego dziś święcimy pierwszy, zamiast siódmego dnia tygodnia. "KATOLICKIE ŹRÓDŁA PODAJĄ" "Niedziela jest katolickim przykazaniem, i wymaganie aby ją święcić opiera się wyłącznie na katolickich pryncypiach... Od początku do końca Pismo Święte nie zawiera ani jednego wersetu, który pozwalałby na przeniesienie cotygodniowego dnia nabożeństwa z siódmego na pierwszy dzień tygodnia." - The Catholic Press, Sydney, Australia, sierpień 1900. "Protestanci, odrzucając autorytet Kościoła (rzymskiego), nie mają żadnego solidnego argumentu dla święcenia niedzieli i logicznie rzecz biorąc, powinni święcić sobotę, jako sabat." John Gilmay Shea, American Quarterly Review, styczeń, 1883. "Dobrze byłoby przypomnieć kalwinom, baptystom, metodystom, i wszystkim pozostałym chrześcijanom, że Biblia nigdzie nie wspiera ich w święceniu niedzieli. Niedziela jest przykazaniem kościoła katolickiego, i ci, którzy święcą ten dzień, stosują się do nakazu katolickiego kościoła." - Ksiądz Brady, w przemówieniu opublikowanym w Elizabeth, Odp.: Gdyby nie miał takiej mocy... nie mógłby zastąpić święcenia niedzieli, pierwszego dnia tygodnia sobotą, siódmym dniem tygodnia; gdyż zmiana ta nie ma żadnego biblijnego autorytetu." - Stephen Keenan, Katechizm Doktrynalny, s. 176. "Logika i zdrowy rozsądek wymagają, aby przyjąć jedną z alternatyw: albo protestantyzm i zachowywanie soboty jako dnia świętego, albo katolicyzm i zachowywanie niedzieli jako dnia świętego. Kompromis jest tutaj niemożliwy." - The Catholic Mirror, 23 grudzień, 1893. "Bóg obdarzył Swój Kościół [katolicki] mocą do oddzielania dnia lub dni jako Dni Święte według własnego uznania. Kościół wybrał niedzielę, pierwszy dzień tygodnia, i na przestrzeni wieków dodał także inne dni, jako święte." - Vincent J. Kelly, Forbidden Sunday and Feast-Day Occupations, s. 2. "Protestanci... obierają niedzielę zamiast soboty jako dzień nabożeństwa po tym, gdy Kościół katolicki dokonał zmiany... Ale protestanci nie zdają sobie sprawy, że... święcąc niedzielę, faktycznie akceptują autorytet papieża, przywódcy tego kościoła. Our Sunday Visitor, 5 luty, 1950. Nie Stworzyciel świata, jak uczy 1 Księga Mojżesza 2,1-3, lecz kościół katolicki "może przypisywać sobie honor udzielenia ludzkości dnia odpoczynku od pracy, co siedem dni." - S.D. Mosna, Storia della Domenica, 1969, ss. 366-367. "KATOLICKIE ŹRÓDŁA PODAJĄ: "Na tej ziemi zajmujemy miejsce Boga Wszechmogącego". - Papież Leon XIII, w Encyclical Letter, 20 czerwiec, 1894. "Papież jest nie tylko reprezentantem Jezusa Chrystusa, ale samym Jezusem Chrystusem, ukrytym za zasłoną ciała." - The Catholic National, lipiec 1895. "Gdyby protestanci kierowali się wyłącznie Biblią, czciliby Boga w dzień Sabatu. Święcąc niedzielę kroczą za nakazem kościoła katolickiego. " - Albert Smith, Kanclerz Archidiecezji Baltimore, "Stwierdzamy, że Stolica Apostolska i biskup rzymski posiadają prymat nad całym światem. " - Dekret soboru trydenckiego, cytowany przez Philippe Labbe, "Przestrzeganie niedzieli - będącej dla protestantów jedynym dniem odpocznienia - nie tylko nie ma uzasadnienia w Biblii, lecz nawet jest w jawnej sprzeczności z jej literą, która nakazuje odpoczynek w sabat, a nim jest nasza sobota. To kościół katolicki, na mocy danej mu przez Jezusa Chrystusa przeniósł odpoczynek [z sabatu] na niedzielę, na pamiątkę zmartwychwstania naszego Pana. Święcąc niedzielę protestanci wbrew swej intencji, oddają hołd autorytetowi kościoła katolickiego." - Louis Segur, Plain Talk about the Protestantism of Today, s. 213. "Święcimy niedzielę zamiast soboty, ponieważ kościół katolicki przeniósł tę świętość z soboty na niedzielę." - Peter Geiermann, CSRR, A Doctrinal Catechism, 1957, s.50. "Jako katolicy mamy dokładnie ten sam autorytet dla święcenia niedzieli zamiast soboty, jak dla każdego innego nakazu naszego wyznania wiary autorytet kościoła... podczas gdy ci z was, którzy są protestantami nie mają dla święcenia niedzieli żadnego autorytetu, gdyż nie ma ono żadnego potwierdzenia w Biblii, a jako protestanci nie godzicie się przecież na żaden inny autorytet poza Pismem Świętym. Faktycznie zarówno wy, jak my podążamy w tej sprawie za tradycją. Podczas jednak gdy my czynimy to w przekonaniu, że tradycja jest częścią Bożego Słowa, i że Kościół został wyznaczony przez Boga jako jego stróż i interpretator, wy podążacie za tradycją, pomimo że zwykle odrzucacie ją, jako niebezpieczną w roli przewodnika ludzi, gdyż `unieważnia przykazania Boże', jak czytamy w ewangelii Mateusza 15,6." - The Brotherhood of St. Paul, The Clifton Tracts, t. 4, traktat 4, s.15. , "Kościół zmienił święcenie soboty na niedzielę dzięki boskiemu prawu li i autorytetowi otrzymanemu od swego założyciela Jezusa Chrystusa. ~I Protestanci, deklarują Biblię swoim jedynym źródłem wiary, nie mają jednak żadnych podstaw dla święcenia niedzieli. W tej sprawie Adwentyści Dnia Siódmego są jedynymi konsekwentymi protestantami." - The Catholic Universe Bulletin, 14 sierpień, 1942, s. 4. PROTESTANCKIE ŹRÓDŁA PODAJĄ Baptysta: "Było i jest przykazaniem, abyświęcić dzień sabatu. Dzień sabatu nie jest jednak niedzielą. Mimo to, mówi się z rodzajem triumfu, że sabat został przeniesiony z siódmego na pierwszy dzień tygodnia wraz z jego obowiązkami, przywilejami, sankcjami. Poszukując skwapliwie informacji na ten temat (którym zajmowałem się przez wiele lat), nasuwa się pytanie: Gdzie możemy znaleźć zapis takiej zmiany? Czy w Nowym Testamencie? Nie, absolutnie nie! Nie ma żadnego biblijnego potwierdzenia zmiany przykazania sobotniego z siódmego dnia na pierwszy dzień tygodnia." - Dr Edward T. Hiscox, autor książki The Baptist Manual. Kongregacjonalista: "Jest dość jasne, że bez względu na to, jak rygorystycznie chcielibyśmy święcić niedzielę, nie zachowujemy sabatu... Sabat został bowiem ustanowiony na podstawie specyficznego Boskiego nakazu. Nie możemy znaleźć podobnego uzasadnienia dla święcenia niedzieli... Nie ma bowiem ani jednej linijki w Nowym Testamencie, która sugerowałaby, że narażamy się na jakąkolwiek karę przekraczając rzekomą świętość niedzieli." - Dr. R. W. Dale, The Ten Commandments, ss. 106-107. Luteranin: "Ze względu na niemożność znalezienia choćby jednego miejsca w Piśmie Świętym, które wskazywałoby, że Jezus czy apostołowie nakazali zmianę z soboty na, niedzielę, nie jest rzeczą łatwą odpowiedzieć na pytanie: Kto przeniósł sabat, i kto miał prawo, aby to uczynić?" - George Sverdrup, A New Day. Kościół Episkopalny: "Ten dzień został zmieniony z siódmego na pierwszy... ponieważ jednak nie mamy na tę zmianę żadnego biblijnego potwierdzenia, nasuwa się wniosek, że dokonał tego kościół." - Explanation of Catechism. Baptysta: "Pismo Święte nigdzie nie nazywa pierwszego dnia tygodnia sabatem... Nie ma żadnego biblijnego autorytetu aby tak czynić, ani żadnej obligacji ze strony Biblii w tej sprawie." - The Watchman. Prezbiterianin (kalwin): "W Nowym Testamencie nie ma słowa, ani najmniejszej sugestii, aby powstrzymać się od pracy w niedzielę. Niedziela Popielcowa, Wielki Post mają tę samą tradycyjną podstawę, co święcenie niedzieli. W sprawie odpoczynku niedzielnego nie ma żadnych praw Bożych." - Canon Eyton, Ten Commandments. Anglikanin: "W którym miejscu Pismo Święte mówi, że mamy święcić pierwszy dzień tygodnia? Przykazanie nakazuje święcić siódmy dzień; nigdzie zaś nie czytamy, aby czcić dzień pierwszy." - Isaae Williams, Plain Sermons on the Catechism, s. 336. Kościół Disciples of Christ: "Nie ma żadnego biblijnego autorytetu, aby uczynić pierwszy dzień tygodnia Dniem Pańskim." - Dr D.H. Lucas, Christian Oracle, styczeń 1890. "PROTESTANCKIE ŹRÓDŁA PODAJĄ" Metodysta: "Nie ma też żadnego nakazu, który wymagałby święcenia pierwszego dnia tygodnia Wielu wierzy, że Chrystus zmienił sabat Jednak, sądząc na podstawie Jego własnych słów, widzimy, że nie przyszedł na ziemię w takim celu. Ci którzy wierzą, że Jezus zmienił sabat opierają się wyłącznie na domniemaniach." ' - Amos Binney, Theological Compendium, ss. 180-181. Anglikanin: "Uczyniliśmy zmianę z siódmego dnia na pierwszy, z soboty na niedzielę, kierując się autorytetem świętego, katolickiego, apostolskiego kościoła Chrystusowego." - Bishop Symour, Why We Keep Sunday. Baptysta: "Świętym imieniem siódmego dnia jest sabat. Fakt ten jest zbyt jasny, aby wymagał dodatkowej argumentacji (cytat z 1 księgi Mojżesza 20,10]... W tej sprawie klarowna nauka Pisma Świętego była akceptowana przez wszystkie wieki.... Ani razu uczniowie nie zastosowali sobotniego prawa do pierwszego dnia tygodnia - jak to miało miejsce w późniejszych wiekach ani też nie pozostawili niczego, co sugerowałoby, że siódmy dzień miał zostać zastąpiony pierwszym." - Joseph Judson Taylor, The Sabbath Question, ss. 14-17, 41. Kongregacjonalista: "Mniemanie jakoby Chrystus i Jego uczniowie autorytatywnie zastąpili siódmy dzień tygodnia pierwszym nie ma absolutnie żadnego autorytetu w Nowym Testamencie." - Dr Layman Abbot, Chistian Union, 26 czerwiec, 1890. Kościół Chrześcijański (Christian Church): "Nie ma żadnego świadectwa w natchnionych przez Boga pismach, że sabat został zmieniony, czy też, żeby Dzień Pański (niedziela) zajął jego miejsce." - Alexander Campbell, The Reporter, 8 październik 1921. Baptysta: "Wydaje mi się to niezwykłe, że Jezus w rozmowach z uczniami w ciągu trzech lat działalności, pomimo, że często rozmawiał z nimi w kwestii sabatu, dyskutując różne jego aspekty i uwalniając go od fałszywych (nałożonych przez tradycję) obciążeń, nigdy nie uczynił żadnej aluzji, co do zmiany tego dnia; nie uczynił też tego w ciągu czterdziestu dni po swoim zmartwychwstaniu. Także Duch Święty, który został dany uczniom dla przypomnienia wszystkich tych rzeczy, które Jezus im przekazał, tak dalece jak nam wiadomo, nie poruszył tej kwestii. Nie uczynili tego również natchnieni apostołowie głosząc Ewangelię, zakładając kościoły i pozostawiając im instrukcje na ten i wiele innych tematów. Oczywiście, dobrze zdaję sobie sprawę, że święcenie niedzieli sięga wczesnochrześcijańskiego okresu. Dzień ten poświęcony był religii, o czym możemy się dowiedzieć z pism Ojców Kościoła oraz innych źródeł. Problem w tym, że niedziela przyszła do nas obciążona przez pogaństwo, napiętnowana w samym imieniu przez boga słońca (angielskie słowo Sunday oznacza `dzień słońca'). Dzień ten został zaadoptowany i uświęcony przez odstępczy system papieski, a następnie przyjęty przez protestantów jako święta spuścizna." - Dr ET. Hiscox w kazaniu w czasie konwencji duchownych baptystycznych New York Examiner, 16 listopad 1893. ZNAMIĘ BESTII Znakiem władzy kościoła katolickiego, zdaniem teologów rzymskich jest "sam fakt zmiany soboty na niedzielę, zaakceptowany przez protestantów... który zachowując niedzielę, uznają prawa kościoła do ustanawiania świąt i wymagania ich przestrzegania pod karą grzechu." (Henry Tuberville, Zmiana sabatu jest znakiem autorytetu kościoła rzymskiego, a tym samym "znamieniem Bestii". Biblia nazywa sabat "znakiem Bożym" (Ezechiel 20,12.20), ukazując go jako przeciwieństwo znamienia Bestii. Kościół protestancki nie zaniechał swych roszczeń do panowania, a świat i kościoły protestanckie przyjmując ustanowiony przezeń dzień odpoczynku, odrzucając biblijny sabat, akceptują te roszczenia. Mogą powoływać się na tradycję lub autorytet Ojców Kościoła, ale czyniąc to wypierają się zasady przez którą doszło do rozdziału z Rzymem, a mianowicie, że "Biblia i tylko Biblia może. być podstawą wiary" Teolodzy rzymscy widzą, że w ten sposób protestanci oszukują samych siebie, zamykając oczy na oczywiste fakty. Jeden z nich napisał: "święcenie niedzieli przez protestantów jest hołdem, jaki wbrew samym sobie oddają autorytetowi kościoła rzymskiego." (Louis Segur, Plain Talk About the Protestantism Nakaz powszechnego święcenia niedzieli wydany przez protestanckie kościoły będzie się równał oddaniu czci papiestwu - pierwszej Bestii. Kto rozumiejąc wymagania IV przykazania, zachowywać będzie _fałszywy dzień odpoczynku, zamiast prawdziwego, tym samym odda hołd mocy, która go ustanowiła. Poprzez akt wymuszenia tego religijnego obowiązku za sprawą świeckiej mocy, władze postawią obraz Bestii. Zlekceważenie sabatu wraz z posłuszeństwem wobec nakazu święcenia niedzieli, który pojawi się w Stanach Zjednoczonych i innych krajach będzie równoznaczny z oddaniem pokłonu Bestii oraz jej obrazowi. Chrzścijanie żyjący w poprzednich wiekach święcili niedzielę w przekonaniu, że przestrzegają biblijny sabat. Dzisiaj również w każdym kościele są szczerzy wyznawcy Chrystusa, którzy wierzą, że to niedziela jest ustanowionym przez Boga dniem odpoczynku. Bóg akceptuje ich dobre intencje, lecz kiedy święcenie niedzieli stanie się świeckim prawem, wówczas sprawi, że cały świat wstanie oświecony, odnośnie prawdziwego dnia odpoczynku. Wtedy też każdy kto przestąpi to przykazanie Boże, okazując posłuszeństwo autorytetowi Rzymu, tym samym odda większą cześć papiestwu niż Bogu, kłaniając się Bestii oraz jej obrazowi. Gdy ludzie odrzucą prawo, które Bóg uczynił znakiem swego autorytetu, aby oddać cześć temu, co Rzym uczynił znakiem swej mocy, wówczas przyjmą znak posłuszeństwa wobec niego - "znamię Bestii". Tak więc, dopiero, gdy sprawa ta zostanie jasno przedstawiona światu, i każdy człowiek będzie mógł dokonać wyboru pomiędzy przykazaniami Bożymi i ludzkimi; ci, którzy zdecydują się w dalszym ciągu przestępować prawo Boże otrzymają "znamię Bestii". STRASZLIWA PRZESTROGA Najstraszniejsza groźba, jaką kiedykolwiek skierowano do człowieka zawarta jest w poselstwie trzeciego anioła (Apokalipsa 14). Wiązać się z nią musi straszliwy grzech, który sprowadza gniew Boży bez miłosierdzia. Stąd ludzie nie zostaną pozostawieni w nieświadomości, co do tak ważnej kwestii. Ostrzeżenie przed tym grzechem zostanie .rozgłoszone całemu światu, zanim spadną wyroki Boże, tak aby każdy mógł ich uniknąć. Proroctwo to mówi, że pierwszy anioł głosi swą wieść "wśród każdego narodu, szczepu, języka i ludu" (Apokalipsa 14,6). Ostrzeżenie trzeciego anioła, które stanowi część trójanielskiego poselstwa będzie miało ogólnoświatowy zasięg. Proroctwo stwierdza, że zabrzmi ono "głosem donośnym", czyli dotrze do wszystkich mieszkańców ziemi, tak aby każdy mógł podjąć decyzję (Apokalipsa 14). W rezultacie konfrontacji na tle Prawa Bożego, do której dojdzie już wkrótce, całe chrześcijaństwo podzieli się na dwa obozy - tych, którzy przestrzegają przykazań Bożych i mają społeczność z Jezusem oraz tych, którzy czczą Bestię i jej obraz. Pierwsi przyjmą znak Boży, którym jest sabat, drudzy znamię Bestii, będące jego ludzkim przeciwieństwem: "Mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło" (Apokalipsa 13,16). Lud Boży nie przyjmie znamienia, dlatego Jan widzi w niebie z Chrystusem tych, którzy odrzuciwszy znamię odnieśli zwycięstwo nad Bestią i jej obrazem (Apokalipsa 15,2). Zmiana sabatu jest znakiem autorytetu kościoła rzymskiego, a więc "znamieniem Bestii". Biblia nazywa sabat "znakiem Bożym", ukazując go jako przeciwieństwo znamienia Bestii. ZNAMIĘ BESTII 'JEGO IMIĘ'
"I że nikt nie może kupić ani sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia." - Apokalipsa 13,17. "Sześćset sześćdziesiąt sześć. Numeryczna wartość jego imienia składa się na tę liczbę." - The Douay Bible (katolicka Biblia), nota przy Apokalipsie 13,18. "Metoda odczytywania wartości liczbowej słów znana jest jako GEMATRIA i stosowana była przez rabinów do obliczenia numerycznej wartości każdej litery, dając sumę tych liczb, jako ekwiwalent IMIENIA." - Marvin R: Vincent, D.D., Word Studies on Revelation, nota przy Apokalipsie 13,18. "Papież posiada tak wielką dostojność i jest tak bardzo wywyższony, że nie jestt już zwykłym człowiekiem, lecz tak jakby był Bogiem, i zastępcą boga.... dlatego papież jest ukoronowany potrójną tiarą, jako król nieba, ziemi, oraz świata podziemnego." - Lucius Ferraris, Prompta Bibliotheca Canonica (Katolicki Słownik), t. VI, ss. 438, 442, w artykule zatytułowanym "papież". "Jakie litery znajdują się na papieskiej tiarze i co oznaczają? Oto one: VICARIUS FILII DEI, które w języku łacińskim oznaczają zastępcę syna bożego. Katolicy uważają, że kościół, który jest widzialną organizacją musi mieć widzialną głowę. zanim Chrystus wstąpił do nieba, wyznaczył św. piotra, aby pełnił rolę jego przedstawiciela... stąd biskup Rzymu, jako głowa kościoła otrzymał tytuł 'vicar chrystusa' (zastępca chrystusa)." - Our Sunday Visitor (katolicki tygodnik), Bureau of Information, "Logika i zdrowy rozsądek wymagają, aby przyjąć jedną z alternatyw: albo protestantyzm i zachowywanie soboty, jako dnia świętego, albo katolicyzm i zachowywanie niedzieli jako dnia świętego. Kompromis jest tutaj niemożliwy." - The Catholic Mirror, 23 grudzień, 1893. "T'u jest potrzebna mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka; a liczba jego jest sześćset sześćdziesiąt sześć." - Apokalipsa 13,18.
ŁACINA: Vicarius Filii Dei
GRECKI: Lateinos (Człowiek z rzymu)
HEBRAJSKI - Romiith (Królestwo Rzymskie)
"Pozwalam sobie rzucić światu wyzwanie, aby znaleźć jakieś inne imię, które w tych trzech starożytnych językach wzmiankowanych w Biblii: GRECKIM, HEBRAJSKIM, ŁACINSKIM (Jan 19,20), określone jest tą sama liczbą." - Joseph F. Berg, The Great Apostasy, ss. 156-158. "JEGO ZNAMIĘ'
"Święcąc niedzielę protestanci wbrew swej intencji, oddają hołd autorytetowi kościoła katolickiego." - Louis Segur, Plain Talk about the Protestantism of Today, s. 213. "Pyt. - W jaki sposób wykażemy, że kościół miał moc, aby wprowadzić dni święte? Odp. - Świadczy o tym fakt zmiany sabatu na niedzielę, zaakceptowany przez protestantów, którzy zaprzeczają sami sobie rygorystycznym obchodzeniem niedziela, podczas gdy ignorują inne dni Święte wyznaczone przez ten sam kościół. Pyt. - W jaki sposób można to udowodnić? Odp. - Święcąc niedzielę uznają moc kościoła (katolickiego) do ustanawiania świąt." - The Douay Catechism, s. 59. "Ponad tysiąc lat przed pojawieniem się protestantów kościół katolicki, korzystając ze swej boskiej misji, zmienił ten dzień z soboty na niedzielę." - The Catholic Mirror, wrzesień 1893. "Oczywiście, kościół katolicki twierdzi, że zmiana sabatu na niedzielę była jego dziełem. I ten czyn jest ZNAKIEM jego kościelnej mocy i autorytetu w sprawach religijnych." - H.F. Thomas, kanclerz kardynała J. Gibbonsa.
PRZED NAMI NOWY PORZĄDEK ŚWIATA! Proroctwo 13 rozdziału księgi Apokalipsy stwierdza, że moc przedstawiona jako Bestia z
rogami Baranka sprawi, "że ziemia i jej mieszkańcy oddają pokłon pierwszej Bestii", czyli
papiestwu (Apokalipsa 13,12). Bestia z dwoma rogami mówi "mieszkańcom ziemi, by wykonali
obraz Bestii, która otrzymała cios mieczem" (Apokalipsa 13,14). Co więcej, sprawia ona, że
wszyscy "otrzymują znamię" (Apokalipsa 13,16). Bestia z rogami baranka reprezentuje Stany
Zjednoczone, które jako jedne z pierwszych mają wprowadzić nakaz święcenia niedzieli -
uważanej przez Rzym za szczególny znak swojej władzy. USA nie będą jednak jedynym krajem,
który odda cześć ustanowieniom papiestwa. Wpływ Watykanu na kraje znajdujące się niegdyś pod
jego kontrolą wciąż jest niemały. Pod prymatem papiestwa i Stanów Zjednoczonych zarysuje się
ogólnoświatowe przymierze o religijno-politycznym charakterze.
- Prezydent George Bush "Jest to wielka idea: nowy porządek świata, gdzie poróżnione narody łączą się we wspólnym celu - dla osiągnięcia globalnych aspiracji ludzkości, pokoju, bezpieczeństwa, wolności i rządów prawa.... tylko Stany Zjednoczone posiadają zarówno moralną pozycję, jak środki, aby poprzeć taką inicjatywę." Proroctwo przepowiada wzrost znaczenia papiestwa na czas końca: "I ujrzałem jedną z jej głów jakby śmiertelnie zranioną" (Apokalipsa 13,3). Papiestwo otrzymało śmiertelną ranę w roku 1798. To samo proroctwo mówi dalej, że "rana jej śmiertelna została uleczona. A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią" (Apokalipsa 13,3). Apostoł Paweł również zapowiedział, że Człowiek Grzechu będzie wykonywał swe zwodnicze dzieło w kościele, aż do czasu powtórnego przyjścia Chrystusa (2 Tesaloniczan 2,3-8). Apostoł Jan napisał w odniesieniu do instytucji papiestwa: "I oddadzą mu pokłon wszyscy mieszkańcy ziemi, każdy, którego imię nie jest zapisane w księdze żywota Baranka" (Apokalipsa 13,8). Zarówno w Europie, jak na kontynencie amerykańskim, papiestwo otrzyma hołd poprzez prawa nakazujące święcenie niedzieli, które opierają się wyłącznie na autorytecie kościoła rzymskiego. Od połowy XIX wieku badacze proroctw w Stanach Zjednoczonych zaczęli zwracać uwagę świata na ich treść. Obecne wydarzenia na światowej arenie polityczno-religijnej wskazują na szybki postęp w wypełnianiu się wspomnianych proroctw. Zauważmy, że również niektórzy protestanccy pastorzy używają twierdzenia, że ustanowienie niedzieli dniem świętym ma za sobą autorytet Boga. Brak im jednak argumentów biblijnych, podobnie jak wcześniej przywódcom rzymsko-katolickim, którzy musieli uciec się do fabrykowania rzekomych cudów dla poparcia swych roszczeń. Wraz z narastającym kryzysem i katastrofami coraz częściej pojawiać się będzie opinia, że Boże sądy spadają na ludzi w związku z pogwałceniem święcenia niedzieli. Kroki mające na celu wprowadzenie prawa nakazującego odpoczynek niedzielny są obecnie zaawansowane. Przebiegłość i zręczność papieskiego Rzymu jest zadziwiająca. Potrafi przewidzieć pojawiające
się możliwości ze zdumiewającą precyzją. Uzbrojony w cierpliwość oczekuje sposobnej chwili. Z
zadowoleniem spogląda na protestanckie kościoły, które oddają mu hołd poprzez zaakceptowanie
fałszywego sabatu, a także na ich wysiłki, aby wymusić wprowadzenie tego dnia mocą ustaw,
posługując się podobnymi sposobami, jakie Rzym stosował w przeszłości. Ludzie, którzy odrzucą
światło Prawdy, wspomogą usiłowania tej samozwańczej i rzekomo nieomylnej mocy, aby
wywyższyć wprowadzone przez nią prawo niedzielne. Nietrudno domyślić się, że papiestwo
chętnie przyjdzie w sukurs protestantom przy wprowadzeniu tego prawa na międzynarodową skalę
oraz w rozprawieniu się z ludźmi, którzy okażą nieposłuszeństwo prawom władz religijno-
politycznych.
RZYM JEST NIEZMIENNY Należy pamiętać, że Rzym szczyci się tym, że się nie zmienia. Dogmaty papieży, którzy to głosili, jak Grzegorz VII czy Innocenty III wciąż stanowią filary kościoła rzymskiego. Gdyby tylko Rzym posiadał dość mocy, aby je egzekwować, wprowadziłby je tak samo zdecydowanie, jak w poprzednich wiekach. Gdy kościoły w USA poddadzą sobie polityczne organy państwa, wówczas prawa religijne otrzymają wsparcie świeckiego ustawodawstwa, autorytet kościoła i państwa zdominuje sumienia indywidualnych osób, a wtedy papiestwo zatriumfuje w Ameryce. Słowo Boże zawiera przestrogę przed nadciągającym niebezpieczeństwem. Jeśli jednak zostanie zignorowane, wówczas kościoły protestanckie nie spostrzegą się, co do zamiarów papiestwa, dopóki nie będzie za późno, aby uwolnić się z jego sideł. Rzym wzrasta w moc powoli, ale jego doktryny wywierają znaczny wpływ na urzędy ustawodawcze, organizacje, kościoły, oraz serca ludzi. Wznosi już teraz potężne budowle, w których wkrótce powtórzą się dawne prześladowania. Konsekwentnie i bez wzbudzania podejrzeń wzmacnia siły, aby osiągnąć swe cele, gdy nadejdzie sposobna chwila. Pragnie jedynie przygotowanego gruntu, a ten jest mu w coraz większej mierze oddawany przez państwo. Wkrótce wszyscy przekonają się, jakie są prawdziwe zamiary Rzymu. Ci, którzy będą posłuszni i wierni Słowu Bożemu, spotkają się z prześladowaniem. PRAWO BOŻE - W CENTRUM KONFLIKTU Od chwili rozpoczęcia wielkiego boju w niebie, Szatan miał na celu podważenie Prawa Bożego. Dla osiągnięcia tego zamiaru rozpoczął bunt przeciwko Stwórcy. Strącony z nieba, kontynuować tę samą walkę na ziemi. Zwodzenie ludzi i prowadzenie ich do przestępowania przykazań jest celem, ku któremu wy2twale zmierza. Czy osiągnie go poprzez doprowadzenie do odrzucenia całego Dekalogu, czy poprzez odrzucenie niektórych z jego przykazań, przyniesie to ten sam końcowy rezultat, gdyż "choćby ktoś przestrzegał całego Prawa, a przestąpiłby jedno przykazanie, ponosi winę za wszystkie" (Jakub 2,10). Starając się rzucić cień na Boże przykazania, Szatan wypaczył nauki Biblii, wprowadzając błędy do zasad wiary wyznawanych przez tysiące ludzi, którzy przekonani są, że żyją według nauk Pisma Świętego. Ostatni bój między Prawdą i fałszem jest końcowym etapem długowiecznego zmagania toczącego się o Prawo Boże. Każdemu z nas przychodzi teraz włączyć się w ten bój. Musimy wybrać między prawami ludzkimi a przykazaniami Boymi, między Biblią a kościołem dogmatów i tradycji. Od tej decyzji zależeć będzie nasze życie wieczne. Odrzucając Prawdę; ludzie odrzucają jej Twórcę. Depcząc przykazania Boże, podważają autorytet Prawodawcy. Tak samo łatwo jest bowiem uczynić sobie bożka z doktryn i teorii, jak z drzewa lub kamienia. Dla wielu bogiem jest filozofia, podczas gdy niewielu oddaje cześć żywemu Bogu objawionemu w Słowie Bożym, w Chrystusie, i w dziele stworzenia. Ludzie nadają boską wartość naturze, gardząc Bogiem, który ją stworzył. Bałwochwalstwo w chrześcijańskim kościele - choć w innej formie - jest dziś tak samo realne, jak w Izraelu za czasów proroka Eliasza. Bóg wielu myślicieli, mężów stanu, poetów, polityków, dziennikarzy, wyższych sfer, uniwersytetów, a nawet niektórych seminariów i akademii teologicznych nie jest większy od Baala - fenickiego bożka słońca. Żaden błąd przyjęty przez chrześcijaństwo nie sprzeciwia się tak śmiało autorytetowi nieba, ani nie stoi w tak otwartej sprzeczności z. logiką umysłu, i nie przynosi tak złych skutków, jak popularne trendy we współczesnej teologii, które głoszą, że Prawo Boże już nie obowiązuje. Każde państwo ma prawa, które wymagają posłuszeństwa oraz lojalności, i żaden naród nie mógłby cieszyć się porządkiem i ładem bez nich. Czy więc można mniemać, że Bóg nieba i ziemi pozostawiłby ludzi bez Prawa, które spełnia podobny cel? Łatwiej jest wyobrazić sobie państwa znoszące swe nakazy i pozwalając ludziom robić to, co im się podoba, niż Władcę wszechświata, który miałby unieważnić Swoje Prawo, pozostawiając świat bez miary osądzającej winnego a uniewinniającej posłusznego. Czyż nie znamy następstw lekceważenia Bożych przykazań? Ilekroć Prawo Boże zostaje zlekceważone, grzech przestaje wyglądać grzesznie, a sprawiedliwość wartą poświęcenia. Ci, którzy nie chcą poddać się rządom Bożym, nie są w stanie kierować swoim losem. Szydząc z wiary osób posłusznych wobec wymagań Bożych, ludzie poddają się pod wpływ zwiedzeń Szatana. Puszczają wodze pożądliwości, praktykując grzechy, które ściągnęły sądy Boże na pogan. Kto naucza lekceważenia przykazań Bożych, ten sieje ziarno nieposłuszeństwa, aby zebrać owoc w postaci nieposłuszeństwa. Gdy tylko nakazy i prawa Boże zostaną usunięte, nie trzeba długo czekać na pogwałcenie praw człowieka. Bóg zabrania niewłaściwych praktyk, takich jak: kłamanie, plotkowanie, oszukiwanie. Ludzie depczą po Jego Prawach, gdyż stoją one na przeszkodzie w osiągnięciu ich egoistycznych celów. Jednak następstwa łamania tych Praw będą takie, jakich nie oczekują. Gdyby prawo nie obowiązywało, nic nie chroniłoby przed przestępowaniem go. Własność nie byłaby bezpieczna, ludzie przywłaszczaliby sobie dobra bliźnich gwałtem, zaś najsilniejsi byliby najbogatsi. Życie nie byłoby u cenie. Śluby małżeńskie nie chroniłyby małżeństwa, ale ten kto miałby więcej siłr, przemocą brałby żonę swego sąsiada. Tak jak ludzie odrzucili IV przykazanie biblijne, odrzucano by przykazania V. Dzieci nie miałyby szacunku dla rodziców, nie wahając się odebrać im życia, gdyby przez to mogły zrealizować pragnienia swych skorumpowanych serc. Cywilizowany świat stałby się hordą złodziei i zbrodniarzy, a z ziemi na zawsze zniknąłby pokój i szczęście. BRAMY ZŁA SZEROKO OTWARTE Doktryna głosząca, że ludzie są zwolnieni-z posłuszeństwa wobec Bożych wymagań już teraz osłabiła siły moralne społeczeństw, otwierając zawory niegodziwości. Bezprawie, zepsucie, rozwiązłość zalewają nas niczym fala potopu. Szatan działa w rodzinach a jego chorągiew powiewa nad domami wielu rzekomych chrześcijan. Znajdziemy w nich nienawiść, podejrzliwość, obłudę, kłótnie, zdradę, oddawanie się pożądliwościom. System religijnych zasad i nauk, które powinny stanowić fundament życia społecznego, wydaje się być chwiejną budowlą, której grozi zawalenie. Najgorsi z przestępców, otoczeni są takim zainteresowaniem, jakby zasłużyli na wyróżnienie. Środki masowego przekazu poświęcają wiele miejsca ich charakterom i zbrodniom, roztrząsając każdy szczegół ich ohydnych postępków, zachęcając tą drogą innych do podobnych nadużyć, rabunków, gwałtów i mordów. Instancje wymiaru sprawiedliwości są skorumpowane, sędziowie, posłowie oraz politycy kierują się prawatnym interesem, poszukując przyjemności i korzyści, natomiast obawiając się zająć śmiałe stanowisko wobec nadużyć. Pijaństwo, zabawy, namiętności, zazdrość i nieuczciwość cechują życie wielu z nich. Niewstrzemięźliwość ograniczyła ich zdolności, tak iż Szatan posiada nad nimi wiele kontroli. Wzrost wszelkiego rodzaju nieprawości powinien przebudzić wszystkich, którzy mają bojaźń Bożą w sercach - to jest znają Go i pragną być Mu posłuszni - aby poszukiwań dróg powstrzymania rosnącego zalewu zła i sprzeciwić się im za sprawą modlitwy za ludźmi, którzy nie znają Jezusa jako swego osobistego Zbawiciela i Pana. Choćby ktoś przestrzegał całego Prawa, a przestąpiłby jedno tylko przykazanie, ponosi winę za
wszystkie. Teraz, kiedy Szatan nie jest już w stanie posiadać świata pod swą kontrolą, utrzymując go w niewiedzy odnośnie nauk Pisma Świętego, ucieka się do innych środków, aby osiągnąć ten sam cel. Wprowadzając naukę, iż Prawo Boże nie obowiązuje, może odprowadzić od Boga tak samo skutecznie, jak wówczas, gdy ludzie pozostają w całkowitej niewiedzy w sprawie przykazań. Drugą niezmiernie skuteczną doktryną w jego arsenale jest nauka o nieśmiertelności duszy ludzkiej, dzięki której Szatan jest w stanie wywierać wpływ na ludzi w różnorodny sposób. Podtrzymując błędy głoszone przez papiestwo w sprawie nieśmiertelności duszy i świadomej egzystencji człowieka po śmierci (o czym więcej na stronie 65), chrześcijaństwo pozbawiło się skutecznej broni przeciwko zwiedzeniom spirytyzmu. Doktryna o wiecznych mękach doprowadziła wielu ludzi do zarzucenia wiary w Biblię i w Boga. Szatan, podobnie jak w średniowieczu9 wciąż posługuje się kościołem dla realizacji wielu swoich zamiarów. Kościoły odmawiają przyjęcia mniej popularnych nauk, pomimo że są wyraźnie i jasno przedstawione w Słowie Bożym, ponieważ są sprzeczne z ludzką tradycją. Sprzeciwiając się im przyjęli poglądy, które zasiewają w umysłach ludzi ziarna sceptycyzmu wobec Pisma Świętego. Gdy mówi się ludziom, że Bóg w IV przykazaniu nakazał święcenie sabatu - siódmego dnia tygodnia - wówczas niektórzy duchowni, aby uwolnić się od nakazu, którego nie chcą przestrzegać - twierdzą, że Prawo Boże nie obowiązuje. Wraz ze zwiększającym się zasięgiem ruchu nawołującego do reformy sabatu, ludzie coraz powszechniej odwracać się będą od Prawa Bożego, aby uniknąć obowiązku zachowywania sabatu. Nauki przywódców i nauczycieli religijnych otworzyły drzwi niedowiarstwu, spirytyzmowi, i znieważeniu świętego Prawa Bożego. Na ludziach tych spoczywa ogromna odpowiedzialność za obecną nieprawość w świecie chrześcijańskim. Paradoksalnie jednak ta sama grupa ludzi głosi, że szerząca się fala zła ma swe przyczyny w znieważaniu 'chrześcijańskiego sabatu', przez który rozumieją niedzielę. Mówią, że bardziej rygorystyczne przestrzeganie tego dnia poprawiłoby moralność społeczeństwa. Twierdzenie to słyszy się szczególnie często w Ameryce, gdzie sprawa biblijnego dnia odpoczynku - sabatu - jest dość znana. Z próbą wywyższenia niedzieli często połączony jest ruch kładący nacisk na reformy w zakresie wstrzemięźliwości i moralności. Jego zwolennicy ukazują siebie, jako pracujących w najlepszym interesie społeczeństwa. 'Tych zaś, którzy nie chcą się z nimi połączyć piętnują, jako wrogów reform mających na celu ratowanie ludzkości. Fakt, że ruch próbujący wywyższyć błąd powiązany jest z działalnością korzystną społecznie, nie może usprawiedliwiać fałszu, zaś dobra praca, którą wykonują nie jest argumentem dla rozpowszechniania błędów. Możemy bowiem ukryć truciznę mieszając ją z dobrym pożywieniem, co jednak nie zmieni jej natury. Przeciwnie, stanie się wówczas bardziej niebezpieczna, gdyż zostanie spożyta w nieświadomości. Jednym ze zwiedzeń Szatana jest dodanie do prawdy tyle fałszu, aby uczynić go pociągającym. Przywódcy ruchu niedzielnego mogą więc głosić o potrzebie reform korzystnych dla ludzkości, a także nauczać zasad zgodnych z Biblią, jeśli jednak między nimi także wymagania sprzeczne z Pismem Świętym, wówczas słudzy Boży nie powinni się z ich ruchem wiązać. Nic bowiem nie może usprawiedliwić odrzucenia przykazań Bożych na rzecz ludzkich przepisów. DWA NAJWIĘKSZE BŁĘDY Poprzez dwie błędne nauki - nieśmiertelność duszy i święcenie niedzieli - Szatan sprowadzi na ludzkość swoje zwiedzenia. Podczas, gdy pierwsza z nich tworzy podstawy spirytyzmu, druga buduje wspólny pomost z Rzymem. Protestanci Stanów Zjednoczonych będą pierwszymi, którzy wyciągną rękę nad przepaścią, aby uścisnąć dłoń spirytyzmu. Wyciągną też dłoń ponad otchłanią, aby podać ją papiestwu. Pod wpływem tego potrójnego przymierza, protestanci podążą śladami dawnego Rzymu, depcząc prawa sumienia. Poprzez dwie błędne nauki - nieśmiertelność duszy Trudno jest dziś dostrzec różnicę między chrześcijanami nominalnymi (tj. z imienia), a niechrześcijanami. Ludzie, którzy chodzą do kościołów miłują to samo co świat i chętnie się z nim łączą. Dlatego Szatan stara się połączy~ wszystkich w jedno ciało. Może wzmocnić swoją sprawę pozyskując w ten sposób ludzi dla różnych form spirytyzmu. Osoby z kościoła katolickiego, które szczycą się tym, iż cuda są znakiem prawdziwego kościoła, będą łatwo zwiedzione za sprawą cudów czynionych mocą Szatana. Protestanci, którzy odrzucili tarczę wiary, również dadzą się zwieść. Katolicy, protestanci, i ludzie o sekularnym światopoglądzie przyjmą pozór pobożności pozbawionej mocy Bożej, widząc w tym trójprzymierzu wielki ruch mający na celu nawrócenie świata i początek długo oczekiwanego tysiącletniego królestwa, które określa się obecnie `nowym porządkiem ~wiata'. ZlEMIA BEZ BOŻEGO BŁOGOSŁAWIEŃSTWA Chrześcijański świat okazał wzgardę dla Prawa Bożego, dlatego Bóg uczyni to, co obiecał - pozbawi ziemię swego błogosławieństwa; oraz cofnie swą protekcję od tych, którzy odrzucają Jego Prawo nauczając i przymuszając innych do czynienia tego samego. Szatan posiada kontrolę nad wszystkimi, którzy nie podlegają specjalnej Bożej protekcji. Jednych obdarza dobrami i przywilejami, jeśli to służy jego planom, na innych zaś zrzuca trudności i kłopoty, wmawiając, że to Bóg jest ich przyczyną. Poprzez różne formy spirytyzmu Szatan będzie jawił się jako dobroczyńca ludzkości, uzdrawiając choroby ludzi, twierdząc, że oferuje nowy, bardziej wzniosły system religijny, podczas gdy faktycznie okaże się niszczycielem. Jego pokusy sprowadzają ruinę na tysiące ludzi. Za brakiem wstrzemięźliwości, która pozbawia logiki i rozsądku, kroczą konflikty i rozlew krwi. Celem Szatana jest wzburzenie narodów przeciwko sobie i doprowadzenie ich do wojny, gdyż w ten sposób. może łatwiej odwróci~ ich umysły od Boga i od dzieła przygotowania ludzi na dzień sądu. Spirytyzm tak bardzo upodobnił się dziś do nominalnego chrześcijaństwa, a ono do niego, że dzięki temu posiada większą moc, aby zwodzić i usidlać ludzi. Sam Szatan `nawrócił się' na nowy porządek rzeczy. Pojawia się też w otoczeniu wielkiej jasności jako anioł, przybierając postać Marii, Jezusa, świętych czy UFO-ludków. Za sprawą spirytystycznych mocy dziać się będą fałszywe cuda i objawienia. Wielu chorych będzie uzdrowionych, pojawią się fenomeny, których nie da się wytłumaczyć naturalnymi prawami. A ponieważ demony ukazujące się pod różnymi postaciami wyznawać będą wiarę w Biblię i odnosić się z respektem do nakazów kościoła, ich dzieło zostanie przyjęte, jako przejaw mocy Bożej. WZROST LICZBY CHORÓB I KATASTROF Choć Szatan objawi się ludziom jako wielki uzdrowiciel, który potrafi usunąć wszelkie dolegliwości, faktycznie przyniesie z sobą epidemie i nieszczęścia, pustosząc ogromne miasta. Jego niszczycielska moc jest widoczna już teraz w katastrofach na lądzie i morzu; w wielkich pożarach, huraganach, powodziach, trzęsieniach ziemi. Niszczy plony, czego następstwem jest głód i nędza. Powoduje zarazy i choroby, tak iż giną tysiące. Zniszczenie dotknie nie tylko ludzi, ale także zwierzęta. Biblia mówi o tym czasie: "Żałośnie wygląda ziemia, zmarniała; świat opadł z sił, niszczeje, niebo wraz z ziemią się wyczerpały. Ziemia została splugawiona przez swoich mieszkańców, bo pogwałcili prawa, przestąpili przykazania, złamali wieczyste przymierze" (Izajasz 24,4-5). Wówczas Szatan wmówi ludziom, że winę za zło i nieszczęścia ponoszą ci, którzy służą Bogu. Ludzie, którzy odwrócili się od Dekalogu, obwinią za wszelkie nieszczęścia tych, których posłuszeństwo wobec Prawa jest ciągłym wyrzutem dla Jego przestępców. Zwolennicy Szatana będą twierdzić, że pogwałcając prawo niedzielne ludzie obrażają Boga i sprowadzają nieszczęścia, które nie ustaną, dopóki nie zostanie wprowadzone bardziej rygorystyczne święcenie niedzieli. Dowodzić też będą, że ci, którzy przestrzegają IV przykazania zaniżają respekt dla niedzieli, siejąc zamęt wśród ludzi, przeszkadzając im w przywróceniu łaski Bożej oraz doczesnego dobrobytu. Gniew pobudzony fałszywymi oskarżeniami popchnie ludzi do podobnej akcji przeciwko posłańcom Bożym, jak swego czasu Izrael postąpił z prorokiem Eliaszem. "Gdy Achab zobaczył Eliasza, powiedział mu: `To ty jesteś ten dręczyciel Izraela!' A on mu odrzekł: `Nie ja dręczę Izraela, ale właśnie ty i ród twego ojca waszym porzuceniem przykazań Pańskich, a ponadto poszedłeś za Baalami'" (1 Królewska 18,17-18). Postępowanie Szatana wobec ludu Bożego w dniach końca opiera się na tej samej strategii, którą posłużył się on rozpoczynając wielki bój w niebie. Twierdził, że chodzi mu o umocnienie rządów Bożych, choć potajemnie czynił wszystko, aby doprowadzić do obalenia ich. Oskarżył wiernych Bogu aniołów o te zamiary, które sam pragnął zrealizować. Podobna zwodniczość w działaniu charakteryzuje historię Rzymu. Papiestwo twierdzi, że działa jako zastępca Boga, jednocześnie stawiając siebie na równi z Bogiem i zmieniając Jego Prawo. Za panowania Rzymu papieskiego ci, którzy głosili Ewangelię byli piętnowani i zabijani jako złoczyńcy i odszczepieńcy. Oskarżano ich o związek z Szatanem, rzucano na nich oszczerstwa, próbowano zdyskredytować w oczach ludu. Tak samo stanie się wkrótce. Szatan zamierza zniszczyć wszystkich, którzy mają w poszanowaniu Prawo Boże, oskarżając ich o jego łamanie, i podburzając przeciwko nim ludzi, którzy zniesławiają swym życiem Boga i są prawdziwą przyczyną spadających na świat nieszczęść. CUDA DOKONYWANE MOCĄ SZATANA Cudotwórcza moc, manifestująca się w spirytyzmie, będzie zwracać się przeciwko tym, którzy wybrali posłuszeństwo ludziom zamiast Bogu. Demony, przybierając postacie świętych i nadprzyrodzonych istot, twierdzić będą, że przychodzą z polecenia Bożego; aby przekonać o błędzie, jakim jest odrzucenie niedzieli, a także aby potwierdzić, że prawo niedzielne powinno stać się prawem świeckim. Będą ubolewać nad niezbożnością panującą na świecie. przestrzega~ przed nadchodzącymi plagami, wspierając religijnych nauczycieli w głoszeniu, że upadek moralny spowodowany jest głównie lekceważeniem niedzieli. Przeciwko tym, którzy odmówią przyjęcia ich poselstwa powstanie wielkie zgorszenie. Bóg nigdy nie działa wbrew woli lub sumieniu człowieka. Szatan zaś stosuje przymus i okrucieństwo, aby przejąć kontrolę nad tymi, których nie potrafi w inny sposób podporządkować swym kłamstwom. Poprzez gwałt i strach stara się rządzić sumieniem i pozyskać cześć dla siebie. Aby tego dopiąć, działa zarówno poprzez władze duchowe jak świeckie, popychając ich do ustanowienia ludzkich praw w miejsce praw Bożych. NADCHODZĄCY KONFLIKT Ludzie zachowujący biblijny sabat zostaną nazwani wrogami prawa i porządku publicznego, będą oskarżani o łamanie moralnych standardów, a także o powodowanie anarchii i zepsucia. Ich sumienność w przestrzeganiu nakazów Bożych uważana będzie za upór i lekceważenie władzy. Duchowni, którzy zaprzeczają niezmiennej mocy Prawa, ze swych ambon nauczać będą, aby w tej sprawie okazać posłuszeństwo władzy świeckiej, jeśli chce się być w zgodzie z Bogiem. W urzędach ustawodawczych i sądach ludzie posłuszni przykazaniom będą fałszywie reprezentowani i potępieni. Ich słowa będą przekręcane, a motywy postępowania ukazywane, jako zwyrodniałe. Gdy kościoły protestanckie odrzucą wyraźne dowody Pisma Świętego przemawiające w obronie przykazań Bożych, im także zacznie zależeć na uciszeniu głosu tych, przeciwko którym nie będą mieli argumentów biblijnych dość przekonywujących, aby zachwiać ich wiarą. Zasłaniając swe oczy przed faktami pochodzącymi ze Słowa Bożego, podejmą kroki zmierzające do prześladowania wszystkich, którzy odmówią współudziału w wywyższeniu święta wprowadzonego przez papiestwo. Przedstawiciele kościoła i państwa połączą swe wysiłki, aby nakłonić, przekupić lub przymusić wszystkich do czczenia niedzieli. Brak autorytetu Bożego dla tej sprawy zostanie zastąpiony uciążliwymi nakazami ludzkimi. Zepsucie polityczne usuwa panowanie prawdy i sprawiedliwości, toteż nawet w tak wolnym kraju jak Stany Zjednoczone, administracja rządowa oraz ustawodawcy - dla zapewnienia sobie przychylności społeczeństwa - ulegną popularnemu żądaniu wprowadzenia ustawy niedzielnej. Wolność sumienia, która kosztowała tak wiele ofiar w przeszłości nie będzie już dłużej respektowana. W nadchodzącym czasie wielkiego duchowego konfliktu ujrzymy wypełnienie się słów proroctwa: "I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa" (Apokalipsa 12,17). WYPOWIEDZI KOŚCIOŁA RZYMSKIEGO "Jeśli więc kościół katolicki twierdzi, że posiada prawo do nietolerancji w sprawie swoich doktryn, jest rzeczą niesłuszną odmawiać mu zastosowania tego prawa.... gdyż uważa on nietolerancję w sprawach doktrynalnych nie tylko swym niepodważalnym prawem, ale także świętym obowiązkiem.... Podobnie jak Bóg, który nie może tolerować żadnych innych bogów, tak prawdziwy Kościół Chrystusa nie może tolerować innych kościołów poza sobą ...Właśnie ta unikalna pozycja jest źródłem jego mocy, nadaje siły jego propagandzie, a także żywotności jego rozwojowi. Logiczną konsekwencją tej niepodważalnej i fundamentalnej idei jest doktryna kościelna, według której nie ma zbawienia poza Kościołem (rzymskim]... Bez względu na to, jak odstręczające może się wydać barbarzyńskie okrucieństwo średniowiecznego systemu kar z punktu widzenia współczesnej cywilizacji... nie możemy dla tej przyczyny podsumować całego ówczesnego systemu kar, jako jurysdyczną zbrodnię gdyż kary te, choć nieludzkie, były słuszne.... Zgodnie z Rzym.13,11, władza świecka ma prawo do karania szczególnie ciężkich przestępstw śmiercią, a w konsekwencji `heretycy mogą być nie tylko ekskomunikowani, lecz także słusznie wydawani na śmierć.'" - The Catholic Encyclopedia, 1911, t. 14, ss. 766, 768. ODPOWIEDŹ PROTESTANTÓW "Wiele dobrych rzeczy można powiedzieć o obecnym papieżu rzymskim. Kieruje odpowiednie słowa do systemów totalitarnych... Wszystko to jednak nie ma wielkiego znaczenia w kontekście jego przyszłorocznej wizyty w Danii. Jako papież ma, on ściśle określoną misję do spełnienia, Człowiek, który wysiądzie z samolotu na lotnisku Kastrup nie jest kimś zwykłym o dobrze ułożonej powierzchowności czy śmiałym ewangelistą. Jest to człowiek, który twierdzi, że jest substytutem Boga i fundamentem kościoła na ziemi. Jako Luteranie nie wierzymy jednak, aby jakikolwiek człowiek mógł być substytutem Boga, ani też nie znamy żadnego innego fundamentu dla Kościoła, niż sam Chrystus. Dlatego musimy powiedzieć `Nie' poselstwu papieża. Duński Kościół Narodowy nie będzie więc brał udziału w żadnej formie czczenia rzymskiego papieża.... Czy Reformacja była zwykłym nieporozumieniem? Czy mamy powiedzieć Marcinowi Lutrowi `Nie', aby powiedzieć papieżowi `Tak'? Czy mamy zacząć wierzyć w Rzym, zamiast w Boga? Nie! Papież jest fałszywym reprezentantem, zaś kościół rzymski jest kościołem, który pobłądził, dlatego jako Duński Kościół Narodowy musimy powiedzieć o tym głośno i wyraźnie. Jest to obowiązkiem kościoła. Jest to również obowiązkiem naszych biskupów. ...niech żaden z nich, ani nikt inny nie fałszuje chrześcijaństwa, po to aby przyciągnąć uwagę Rzymu." - Soren Krarup (duchowny duński), Berlinske Tidende, 28 czerwiec, 1988. "Ja jestem Droga i Prawda i Życie, Jan Paweł II... w czwartek powiedział rzymsko-katolikom, aby szukać przebaczenia przez kościół, a nie bezpośrednio u Boga. W ważnym dokumencie dotyczącym potrzeby wyznawania grzechów, papież przedstawił wytyczne dla około 800 milionów rzymsko-katolików na świecie, które omawiają cel spowiadania się z grzechów przed duchownymi.... Żądanie spowiedzi z grzechów przed duchownym jest jednym z głównych pryncypiów religii rzymsko-katolickiej. - The Associated Press, 11 grudzień, 1984 [podkreślenia dodane]. Decyzja Jana Pawła II, aby wyznaczyć specjalny rok poświęcony Marii odzwierciedla jego pragnienie, aby przywrócić takie tradycyjne zwyczaje, jak pielgrzymki do świętych miejsc oraz procesje religijne - twierdzą oficjalni przedstawiciele papiestwa.... Watykan stwierdził, że: katolicy mogą uzyskać odpust lub przebaczenie doczesnej kary za grzech, biorąc udział w niektórych aktywnościach roku maryjnego.... Od samego początku swego pontyfikatu, przeszło osiem lat temu, Jan Paweł okazał jej szczególną dewocję. Nazywa Marię 'niebiańską matką kościoła' często wzywa jej orędownictwa w publicznych modłach." - The Associated Press, 17 luty, 1987 [podkreślenia dodane]. CYTATY Z PRZESZŁOŚCI
"Papież, gdy przemawia ex cathedra czyli gdy zabiera głos jako pasterz i nauczyciel w sprawach wiary i moralności, za sprawą swego najwyższego apostolskiego autorytetu... posiada nieomylność, którą upodobało się Boskiemu Zbawicielowi go obdarzyć... w rezultacie tego, wypowiedzi papieża są w swej naturze niezmienne." - The Catholic Encyclopedia, 1910, t.7, s. 796. "Wszystkie doktrynalne uchwały ogłoszone przez papieża w obecności soboru generalnego czy też bez niego są nieomylne... Raz wydane, nie mogą być wycofane o przez papieża ani przez sobór. Opiera się to na katolickim pryncypium, że kościół w sprawach wiary nigdy się nie omylił" - The Catholic World, czerwiee 1871, ss. 422-423. "Nie mamy prawa domagać się od kościoła przedstawienia racji, którymi się kieruje, gdyż nie domagamy się ich także od Wszechmocnego Boga, jako warunku naszego posłuszeństwa. Musimy przyjąć z bezwarunkową uległością wszystkie wymagania, jakie stawia przed nami kościół." - The Catholic World, sierpień 1871, s. 589. "Jeśli człowiek odmawia posłuszeństwa kościołowi (rzymsko-katolickiemu), niech będzie uważany - jak nakazuje Bóg - za poganina i celnika." - Pius XII w encyklice The Mystical Body of Christ, 29 sierpień 1943. "Protestanci zapominają, że to oni odseparowali się od nas, a nie my od nich; dlatego pojednanie musi się odbyć na naszych warunkach, nie zaś, abyśmy to my poszukiwali i akceptowali pojednanie na ich warunkach. ...Protestantyzm zrodził się jako bunt przeciw autorytetowi, który kościołowi nadał Chrystus. Protestantyzm, który nie posiada autorytetu, ani go nie chce nad sobą uznać. ...udowodnił, że faktycznie jest sprzymierzeńcem pogaństwa... Protestantyzm w żadnej formie nie ma uzasadnienia, dlatego powinien przestać istnieć." - America (katolickie pismo), 4 styczeń 1941, s. 343. "Wierzymy w zwycięstwo kościoła katolickiego nad niewiarą, herezją, rozłamem, rewolucjami, despotyzmem, judaizmem, islamem i pogaństwem. Odnowa doczesnego państwa papieskiego jest konieczna dla odniesienia triumfu, dlatego wierzymy, że zostanie ono odrestaurowane." - The Catholic World, sierpień 1877, s. 620. "Nigdzie nietolerancja doktrynalna nie jest tak konieczna, aby kierować życiem, jak w sprawie przekonafi religijnych, gdyż tutaj wchodzi w grę zbawienie jednostki. Tak jak istnieje tylko jedna tabliczka mnożenia, tak może być tylko jedna prawdziwa religia, która samym faktem swego istnienia wskazuje, że wszystkie pozostałe są fałszywe." - The Catholic Encyclopedia, edycja z 1911 roku, t. 14, s. 765. CYTATY WSPÓŁCZESNE "Pod mężnym przywództwem papieża Jana Pawła II, Państwo Watykańskie zajęło we współczesnym świecie właściwe miejsce, jako międzynarodowy głos. Jest więc właściwe, aby nasz kraj (USA) okazał Watykanowi należny mu respekt poprzez uznanie go państwem na drodze dyplomatycznej." - Dan Quayle, Appeal to the U.S. Senate, 22 wrzesień, 1983. "Senator Richard Lugar określił Watykan `wrażliwym forum politycznym' i `liczącą się siłą polityczną dla zachowania dobrych obyczajów świata'. Stwierdził, że nie było właściwą rzeczą, że rząd USA dotąd posyłał do Watykanu tylko przedstawiciela, a nie. ambasadora." - W przemówieniu przed Senatem USA, 22 wrzesień 1983. Papież Jako Prymas Świata? "Papież byłby `Światowym Prymasem', gdyby doszło do pojednania między kościołami katolickim i anglikańskim, rozdzielonymi od 400 lat, jak dziś poinformowała wysoka komisja powołana przez oba kościoły." - The Herald Sydney, Australia, 30 marzec, 1982. "Duchowny i polityk protestancki Ian Paisley z Północnej Irlandii przerwał dziś przemówienie Jana Pawła II przed Parlamentem Europejskim... W chwilę po rozpoczęciu papieskiego przemówienia Paisley... zawołał `Odżegnuję się od ciebie jako od Antychrysta!'" - The New York Times International, 12 październik, 1988. "Na jego zaproszenie (Jana Pawła II) przywódcy różnych religii świata zebrali się... w Asyżu - zacisznym miasteczku włoskim... W zgromadzeniu wzięli udział... wyznawcy religii, które kościół rzymski niegdyś określał mianem `pogańskich', nauczając jednocześnie, że poza jego murami nie ma zbawienia. Zdumiewająca różnorodność zaproszonych przez papieża grup wzbudziła zaniepokojenie wśród niektórych chrześcijan, że Asyż reprezentuje odstępczy krok w kierunku synkretyzmu, czyli wymieszania różnych sprzecznych z sobą religii." - Time, 10 listopad 1986. Niedawni Oponenci Kościoła Łączą Ręce Jako Jego Partnerzy "Takie zdarzenie nie miało jeszcze nigdy dotąd miejsca w Southland. 11 września 1987 roku Jan Paweł II poprowadził publiczne spotkanie w stylu protestanckiego ewangelisty Billy Grahama. Dysponował zresztą pomocą doradców Grahama, jego pulpitem oraz sprzętem nagłaśniającym, a także największą liczbą urzędników i duchownych z kościołów amerykańskich, jacy kiedykolwiek wzięli udział w spotkaniu z papieżem.... `Cała atmosfera uległa przemianie' - powiedział historyk religii I-Iarry S. Stout z Yale Univetsity, zauważając, że przysłuchując się kazaniom transmitowanym w amerykańskiej telewizji, trudno obecnie odróżnić kazanie katolika od kazania protestanta." - The Courier, Findlay, Ohio, 79 marzec, 1988. WIELKIE KŁAMSTWO Koncept nieśmiertelnej duszy jest jedną z doktryn, którą Rzym zapożyczył z pogaństwa i wprowadził do chrześcijaństwa. Marcin Luter zaklasyfikował ją wśród "wielkich kłamstw złożonych na stosie ludzkich dekretów." - (E Petavel, The Problem of Immortality, ss. 255). W komentarzu do księgi Koheleta reformator napisał: "Oto kolejne miejsce, które pokazuje, że zmarli nie mają... uczuć. Nie ma tam - jak mówi Pismo - działania, wiedzy, świadomości, mądrości. Salomon twierdzi, że zmarli śpią i nie czują niczego. Zmarli spoczywają tam nie licząc dni ani lat, dopóki nie zostaną przebudzeni, kiedy ów sen śmierci wyda im się chwilą." - (Martin Luter, Fxposition of Salomon's Book Called Ecclesiastes, Na błędnym wierzeniu w nieśmiertelność duszy opiera się doktryna o ~wiadomości po śmierci, która podobnie jak nauka o wiecznym cierpieniu sprzeciwia się wypowiedziom Pisma Świętego. Według powszechnego mniemania zbawieni w niebie wiedzą o wszystkim, co dzieje się na ziemi, szczególnie zaś o życiu swoich bliskich. Czy jednak zmarli mogliby być szczęśliwi, gdyby faktycznie wiedzieli o kłopotach, grzechach, smutkach, jakie są ich udziałem? Czy niebo faktycznie mogłoby być wówczas miejscem szczęścia? Jakże odpychającą jest myśl, że dusze nie pokutujących po śmierci trafiają do ognia w piekle! Jak ogromną trwogę odczuwać muszą ci, którzy patrzą jak ich najbliżsi odchodzą do grobu nie przygotowani, sądząc, że rozpoczyna się dla nich wieczna męka. Ta przerażająca myśl na wielu sprowadziła obłęd. Co na ten temat mówi Pismo Święte? Dawid oświadcza, że człowiek po śmierci nie posiada świadomości: "Gdy tchnienie go opuści, wraca do swej ziemi, wówczas przepadają jego zamiary" - (Psalm 146,4). Salomon napisał: "Żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie wiedzą... tak samo ich miłość, jak również ieh nienawiść, jak też ich zazdrość - już dawno zanikły i już nigdy więcej udziału nie mają żadnego we wszystkim, cokolwiek się dzieje pod słońcem... Bo nie ma żadnej czynności, ni rozumienia, ani poznania, ani mądrości w Szeolu (grobie), do którego zdążasz" - (Kohelet 9,5-G.10). Gdy w odpowiedzi na modlitwę Ezechiasza, Bóg przedłużył jego życie. o kilkanaście lat, wdzięczny król oddał Bogu chwałę za Jego miłosierdzie, podając w swej pieśni powód dla swej radości: "Zaiste nie Szeol (grób) Cię sławi, ani Śmierć wychwala Ciebie; nie ci oglądają się na Twoją wierność, którzy w dół zstępują. Żywy, żywy cię tylko wysławia, tak jak ja dzisiaj" -(Izajasz 38,18-19). Popularna teologia ukazuje zmarłych sprawiedliwych w ruebie, jako zażywających szczęścia i wielbiących Boga. Ciekawe jednak, że król Ezechiasz nie mógł dopatrzeć się tak wspaniałych widoków po śmierci. Z jego słowami zgadzają się takie wypowiedzi zawarte w Psalmach. Czytamy o Bogu: "Nikt po śmierci nie, wspomni o Tobie, któż Cię wychwala w Szeolu", "To nie umarli chwalą Pana, nikt z tych, którry zstępują do Szeolu" -(Psalm 6,5; 115,17). "Żyjący wiedzą, że umrą, a zmarli niczego zgoła nie wiedzą Bo nie ma żadnej czynności, ni rozumienia,
ani poznania, ani mądrości w Szeolu [w grobie], do którego zdążasz."
Apostoł Piotr w dzień Zielonych Świątek powiedział, że patriarcha Dawid umarł i spoczywa w grobie aż po dzień dzisiejszy - "nie wstąpił do nieba" (Dzieje Apostolskie 2,29.34). Fakt, że Dawid spoczywa w grobie oczekując na dzień zmartwychwstania dowodzi, że sprawiedliwi nie idą do nieba po śmierci. Tylko poprzez zmartwychwstanie dzięki sprawiedliwości Chrystusa, zarówno Dawid, jak zbawieni ze wszystkich czasów będą mogli znaleźć się po prawicy Boga. WAŻNA NAUKA BIBLIJNA ZIGNOROWANA Apostoł Paweł powiedział: "Skoro umarli nie zmartwychwstają to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał daremna jest wasza wiara, i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach. Tak więc i ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie" - (1 Korynrian 15,16-18). Gdyby przez tysiące lat sprawiedliwi szli prosto do nieba, jak Paweł mógłby napisać, że gdyby nie było zmartwychwstania, to "ci, co pomarli w Chrystusie, poszli na zatracenie"? Zmartwychwstanie nie byłoby wówczas konieczne. Męczennik Tyndale mówiąc o stanie umarłych oświadczył: "Otwarcie wyznaję, że nie jestem przekonany, iż ą oni już w pełnej chwale, w której znajduje się Chrystus i aniołowie Boży. Nie jest to jedną z wyznawanych przeze mnie zasad wiary. Gdyby tak było, wówczas głoszenie o zmartwychwstaniu mijałoby się z celem." - (William Tyndale, Preface to New Testament, 1534, w British Reformers, s. 349). Jest niezaprzeczalnym faktem, że nadzieja na nieśmiertelność i życie po śmierci przyczyniły się do powszechnego zlekceważenia biblijnej nauki o zmartwychwstaniu. O tej tendencji tak napisał znany komentator biblijny Adam Clarke: "Wydaje się, że doktryna o zmartwychwstaniu miała wśród wczesnych chrześcijan dużo większe znaczenie niż dziś! Jak to się stało? Apostołowie wciąż podkreślali ją, pobudzając naśladowców do pilności, posłuszeństwa i radości za jej sprawą. Ich sukcesorzy w obecnych czasach ledwie o niej wspominają! Tal~ jak apostołowie głosili, zaś naśladowcy Chrystusa wierzyli, tak również my głosimy i nasi słuchacze wierzą. Nie ma w Ewangelii nauki, na którą położono by więcej nacisku, a jednak nie ma drugiej tak zaniedbanej nauki!" - (Commantary, uwaga przy 1 Koryntian 1 S, par. 3). Taki stan utrzymywał się, dopóki prawda o zmartwychwstaniu została w dużej mierze zapomniana w świecie chrześcijańskim. Przykładem tego jest wypowiedź znanego chrześcijańskiego pisarza, który komentując słowa apostoła Pawła na temat śmierci i zmartwychwstania napisał (1 Tesaloniczan 4,13-18): "Z praktycznego punktu widzenia wszelka pociecha, jaka może przychodzić w związku z doktryną o nieśmiertelności zmarłych sprawiedliwych ustępuje wątpliwościom jakie pojawiłyby się odnośnie doktryny o powtórnym przyjściu Chrystusa. Chrystus przychodzi po nas w momencie śmierci. Na to będziemy oczekiwali i tego wyglądali. Zmarli już są w niebie, nie czekają na głos trąby ogłaszającej ich sąd oraz nagrodę." Wbrew tym domniemaniom, Chrystus zanim odszedł od swoich uczniów do nieba, powiedział: "Idę przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie" - (Jan 14,2-3). Apostoł Paweł mówi też: "Sam bowiem Pan zstąpi z nieba na hasło i na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób zawsze będziemy z Panem. Przeto wzajemnie się pocieszajcie tymi słowami!" - (1 Tesaloniczan 4,16-18). OJCIEC KŁAMSTWA Podczas, gdy życie wieczne będzie udziałem sprawiedliwych, niepobożni będą mieli udział w śmierci. Biblia mówi, że spotka ich śmierć, a nie wieczne męki: "Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie wieczne w Chrystusie Jezusie, .Panu naszym" ~Rzymian 6,23). Śmierć, o której wspomina w tym miejscu Pismo Święte nie jest tą, która miała przyjść na ludzkość w rezultacie upadku Adama. Chodzi o tzw. "drugą śmierć", będącą przeciwieństwem życia wiecznego. Tym, który obiecał Adamowi życie wieczne pomimo nieposłuszeństwa był wielki zwodziciel. Zapewnienie skierowane do Ewy - "Na pewno nie umrzecie" - było pierwszym kazaniem wygłoszonym o nieśmiertelności duszy ludzkiej. Pomimo, że nauka ta ma za sobą wyłącznie autorytet Szatana, głoszona jest dziś z wielu chrześcijańskich pulpitów i ambon, zaś ludzie przyjmują ją równie ochotnie, jak niegdyś Adam i Ewa. Słowa: "dusza, która zgrzeszy, umrze" (Ezechiel 18,20) mają według nich oznaczać, że dusza, która grzeszy nie umrze, lecz będzie żyć wiecznie. Nie sposób powstrzymać się od zdumienia nad dziwną łatwowiernością ludzi wobec słów Szatana i jednoczesną ich niewiernością wobec słów Boga. W następstwie grzechu Adama, śmierć przyszła na cały rodzaj ludzki. Wszystkich jednakowo czeka grób, lecz dzięki Boskiemu planowi zbawienia, będą oni wyprowadzeni ze swoich grobów: "nastąpi zmartwychwstanie sprawiedliwych i niesprawiedliwych" (Dzieje Apostolskie 24;15). "I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni" (1 Koryntian 15,22). Pismo wskazuje jednak na istotną różnicę między dwoma grupami ludzi: "Wszyscy, którzy spoczywają w grobach usłyszą głos Jego: a ci, którzy pełnili dobre czyny - na zmartwychwstanie życia; ci, którzy pełnili złe czyny - na zmartwychwstanie potępienia" (Jan 5,28-29). Ludzie, którzy wezmą udział w zmartwychwstaniu do życia nazwani są "błogosławionymi i świętymi", nad którymi "nie ma władzy śmierć druga" (Apokalipsa 20,6). Ludzie, którzy nie przyjęli zbawienia poprzez nawrócenie i życie w wierze, poniosą karę za własne grzechy, za które "zapłatą jest śmierć" (Rzymian 6,23). Otrzymają karę według "swoich uczynków", umierając drugą śmiercią, z której nie ma zmartwychwstania. Skoro jest rzeczą niemożliwą aby sprawiedliwy Bóg mógł zbawić grzesznika w grzechach, Bóg zakończy jego egzystencję w zgodzie z decyzjami, jakie ów człowiek podjął podczas swego życia. Biblia zapowiada: "Jeszcze chwila, a nie będzie przestępcy, spojrzysz na jego miejsce, a już go nie będzie" (Psalm 37,10). O narodach powiedziane jest, że "będą jakby nigdy nie były" (Abdiasz 1,16). Okryci hańbą grzesznicy pogrążą się w wiecznym zapomnieniu. Zapewnienie skierowane do Ewy - "Na pewno nie umrzecie" było pierwszym kazaniem o nieśmiertelności duszy ludzkiej. W ten sposób nastanie koniec grzechu wraz z nieszczęściem i zniszczeniem, które były jego rezultatem. W Psalmie czytamy: "Zgromiłeś pogan, zgubiłeś występnych, imię ich na wieczne czasy wymazałeś. Upadli wrogowie - w wieczyste ruiny, miasta poburzyłeś - przepadła o nich pamięć" (Psalm 9,6-7). Jan w księdze Apokalipsy, spoglądając ku wieczności, słyszy hymn pochwalny, którego nie zakłóca żadna dysharmonia. Każda istota na niebie i ziemi opiewa swym śpiewem chwałę Boga (Apokalipsa 5,13). Nie będzie tam miejsca dla zgubionych grzeszników, którzy bluźniliby Bogu wijąc się w niekończących się mękach. Głosy torturowanych w piekle ciał nie będą zakłócać śpiewu zbawionych. NAGRODA ZANIM NASTANIE SĄD? Zanim ktokolwiek znajdzie się w niebie, jego życie musi być zbadane, a jego charakter i uczynki rozpatrzone. Wszyscy zostaną osądzeni według niebiańskich zapisów, w których zanotowano życie każdego człowieka. Sąd ten nie odbywa się zaraz po śmierci. Zważmy na słowa apostoła Pawła: "Dlatego, że (Bóg) wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie będzie sądzić świat przez Człowieka - Chrystusa), którego na to przeznaczył, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich przez wskrzeszenie Go z martwych" (Dzieje Apostolskie 17,31). Apostoł wyraźnie stwierdza, że Bóg wyznaczył specjalny czas który za życia Pawła wciąż należał do przyszłości - kiedy odbędzie się sąd. Juda w swoim liście tak pisze o tym samym czasie: "Aniołów, tych którzy nie zachowali swojej godności, ale opuścili własne mieszkanie, spętanych wiekuistymi więzami zatrzymał w ciemnościach na sąd wielkiego dnia." Juda cytuje dalej słowa Enocha: "Oto przyszedł Pan z miriadami swoich świętych, aby dokonać sądu nad wszystkimi i ukarać wszystkich bezbożników" (Judy 1,6.14-15). Apostoł Jan mówi: "ujrzałem umarłych wielkich i małych - stojących przed tronem i otwarto księgi... i osądzono zmarłych z tego, co w księgach zapisano, według ich czynów" (Apokalipsa 20,12). Jeśliby jednak umarli już cieszyli się życiem w niebie lub wili się w ogniu piekielnym, po cóż ów przyszły sąd? Nauki Pisma Świętego dotyczące tej ważnej kwestii są jasne i jednoznaczne, tak iż każdy może je zrozumieć. Czy jednak logiczny i szczery umysł może dopatrzeć się mądrości lub sprawiedliwości w powszechnie przyjętej teorii o niebie i piekle po śmierci? Czy sprawiedliwi po przeprowadzonym na sądzie badaniu ich życia usłyszą pochwałę "Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego Pana!" (Mateusz 25,21), skoro niektórzy mają według popularnego poglądu przebywać w "radości Pana" od długich wieków? Czy niepobożni mają być wywołani z miejsca swej męki na sąd tylko po to, aby usłyszeć wyrok: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!" (Mateusz 25,41). Jest to bezwstydne szyderstwo z Bożej mądrości i sprawiedliwości! Nigdzie w Piśmie Świętym nie znajdziemy wypowiedzi, że sprawiedliwi otrzymają nagrodę, a niepobożni karę w momencie śmierci. Takiego zapewnienia nie zostawili też patriarchowie ani prorocy. Chrystus i apostołowie nie wspomnieli o tym. Biblia wyraźnie naucza, że zmarli nie idą do nieba zaraz po śmierci. Aż do czasu zmartwychwstania znajdują się w stanie określanym "snem śmierci" (1 Tesaloniczan 4,14; Hiob 14,10-12). Ci, którzy umierają, schodzą do grobu w milczeniu; nie wiedzą już nic o tym, co dzieje się pod słońcem (Hiob 14,21). Jest to dla nich czas spoczynku. Dlatego czas, który pozostanie od ich śmierci do przyjścia 71 70 Chrystusa - długi czy krótki - będzie dla nich tylko chwilą. Śpią, dopóki nie zbudzi ich głos trąby Bożej, kiedy sprawiedliwi otrzymają nieśmiertelność. Apostoł Paweł napisał: "W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni. Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność. A kiedy już to, co zniszczalne, przyodzieje się w niezniszczalność, wtedy sprawdzą się słowa, które zostały napisane: Zwycięstwo pochłonęło śmierć" (1 Koryntian 15,52-54). Powstaną ze swego snu z ostatnią myślą, z którą umarli, z okrzykiem: "Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?" (1 Koryntian 15,55). Biblia wyraźnie naucza, że zmarli nie idą do nieba zaraz po śmierci. Aż do czasu zmartwychwstania znajdują się w stanie określanym "snem śmierci". WYPACZENIE BIBLIJNYCH NAUK Ukazana w Biblii służba. świętych aniołów jest jedną z najbardziej pocieszających nauk dla każdego naśladowcy Chrystusa. Błędy popularnej teologii zaciemniły jednak i zniekształciły tę naukę. Doktryna o nieśmiertelności duszy zapożyczona z pogaństwa, a w okresie wielkiego odstępstwa wcielona do chrześcijańskiej wiary zastąpiła biblijną prawdę, mówiącą, że "umarli o niczym nie wiedzą". Mnóstwo osób zaczęło uważać, że owymi "duchami usługującymi" posłanymi do pomocy ludziom są zmarli, przyczyniając się do popularyzacji różnych form spirytyzmu. Pogląd ten utrzymuje się do dziś, choć Pismo Święte mówi, że służbę tę spełniają aniołowie, a nie zmarli. KORZENIE SPIRYTYZMU Nauka o świadomości człowieka po śmierci, a szczególnie wiara w to, że duchy zmarłych powracają, aby usługiwać żywym, utorowała drogę współczesnemu spirytyzmowi. Niektórzy popularni teolodzy nauczają, że zmarli dopuszczeni są przed tron Boży i mają wiedzę przewyższającą ludzką, dlatego wracają na ziemię, aby oświecać i pouczać żyjących. Unoszą się nad swymi żyjącymi bliskim ostrzegając ich przed złem i pocieszając w smutku. Szatan z premedytacją wykorzystuje te ludowe wierzenia dla swych celów. Upadli aniołowie będący na jego usługach, pojawiają się jako posłowie z zaświatów. Książę zła, twierdząc, że wprowadza żyjących w kontakt z umarłymi, wywiera tą metodą zgubny wpływ na umysły ludzi. ZWODNICZE DUCHY Szatan ma moc, aby przybrać postać zmarłego człowieka. Potrafi podrobić znajomy wygląd, głos, słowa z zadziwiającą wiarygodnością. Wielu pociesza się zapewnieniem, że ich umiłowani radują się błogosławieństwem niebios i nie podejrzewając żadnego niebezpieczeństwa, dają posłuch "duchom zwodniczym i naukom szatańskim" (1 Tymoteusz 4,1). Kiedy już dadzą się przekonać, iż umarli istotnie przychodzą, aby komunikować się z nimi, wówczas Szatan sprawia, że pojawiają się przed nimi nawet ci, którzy odeszli z tego świata nienawróceni. Oni także twierdzą, że są szczęśliwi w niebie, a nawet, że zajmują tam wysokie pozycje, co przyczynia się do rozpowszechnienia błędnego poglądu, według którego po śmierci nie ma róźnicy pomiędzy sprawiedliwym i niepobożnym. Rzekomi goście z zaświatów mówią o przeszłych wydarzeniach9 i wypowiadają słowa przestrogi, które często są zgodne z prawdą. Pozyskawszy zaufanie głoszą jednak doktryny, poddające w wątpliwość nauki Pisma Świętego. Pod pretekstem obdarzenia ludzi żyjących dobrobytem demony podsuwają im niebezpieczne nauki. Prawo Boże zostaje zepchnięte na bok, łaska Boża wzgardzona, krew przymierza uznana za pozbawioną wartości, jedyne pośrednictwo Chrystusa zastąpione przez śmiertelne istoty w rodzaju ~więtych czy Marii. Duchy zaprzeczają lub umniejszają Boskości Chrystusa, stawiając siebie na równi ze Stwórcą. W tcn sposób stary zwodziciel w nowym przebraniu kontynuuje bój przeciwko Chrystusowi, rozpoczęty w niebie, a od wielu tysięcy lat prowadzony na ziemi. DEMONY ISTNIEJĄ NAPRAWDĘ! Wielu próbuje wyjaśnić wszystkie spirytystyczne fenomeny, jako oszustwa i rezultat umiejętności mediów. Jest faktem, że często oszustwa są brane za paranormalne manifestacje. Jednak pewnej liczby tych fenomenów nie da się wyjaśnić inaczej, jak przejawem sił nadprzyrodzonych. Tajemnicze stukanie, dające początek nowoczesnemu spirytyzmowi nie było wynikiem ludzkich sztuczek czy przebiegłości, lecz bezpośrednim działaniem demonów, które w ten sposób doprowadziły do jednego z najbardziej skutecznych zwiedzeń rujnujących ludzkość. Ludzie, którzy sądzą, że zjawiska te można wyjaśnić w sposób naturalny ignorują świadectwo Pisma Świętego o cudach dokonanych przez Szatana i jego sługi. To dzięki pomocy diabła czarownicy faraona potrafili podrobić niektóre cuda Boże. Apostoł Paweł zapowiada, że przed powtórnym przyjściem Chrystusa, będą miały miejsce podobne przejawy .szatańskiej mocy. Powrót Pana ma zostać poprzedzony przez "działanie Szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości" (2 Tesaloniczan 2,9-10). Apostoł Jan opisując moc czyniącą cuda, która objawi się w ostatnich dniach, pisze: "I czyni wielkie znaki, tak, iż nawet każe ogniowi zstępować z nieba na ziemi na oczach ludzi i zwodzi mieszkańców ziemi znakami, które jej dano uczynić" (Apokalipsa 13,13). Pismo Święte nie zapowiada tutaj zwykłych sztuczek. Ludzie zostaną zwiedzeni za sprawą cudów, które słudzy Szatana mają moc uczynić, a nie tylko udawać, że czynią. Książę ciemności, który przez tak długi czas wykorzystywał swój mistrzowski intelekt do dzieła zniszczenia, umiejętnie dopasowuje swe pokusy do różnych grup społecznych i rozmaitych okoliczności. Osobom z wykształceniem i ogładą ukazuje spirytyzm w jego intelektualnej i subtelnej postaci. Wiedza zawarta w okultyzmie i komunikacja z duchami w spirytyzmie ukazane są w liście Jakuba, jako "mądrość ziemska, zmysłowa i szatańska" (Jakub 3,15). Oczywiście, wielki zwodziciel ukrywa prawdziwe źródło tych zjawisk, gdyż pokrzyżowałoby to jego zamierzenia. Szatan potrafi pojawić się przed ludźmi, jako anioł światłości, w postaci Marii, a nawet Chrystusa, aby ich łatwiej zwieść. Apeluje do rozumu poprzez wzniosłe teorie, porywające idee, wywołuje zachwyt i zdobywa uczucia krasomówczym opisem miłości i miłosierdzia. Pobudza wyobraźnię i skłania do tak wielkiego mniemania o swej mądrości, że ludzie w swych sercach pogardzają Wiecznym Bogiem. Ta potężna istota, która ośmieliła się w czasie kuszenia zabrać Jezusa na wysoką górę i pokazał wspaniałość ziemi, aby wymusić pokłon dla siebie, ukazuje ludziom swe pokusy, tak aby opanować umysły tych wszystkich, którzy nie znajdują się pod Bożą ochroną. Ludzie zostaną zwiedzeni za sprawą cudów, które słudzy Szatana mają moc uczynić, a nie tylko udawać, że czynić. STRZEŻ SIĘ SIDEŁ SZATANA! Nikt nie musi być zwiedziony na skutek kłamliwych roszczeń spirytyzmu. Bóg udzielił ludziom dość światła, aby mogli rozpoznać sidła Szatana. Jak już wspomniano, teoria która stanowi fundament spirytyzmu, sprzeciwia się wyraźnym słowom Pisma Świętego. Biblia świadczy, że zmarli nie wiedzą o niczym, nie mają udziału w niczym, co dzieje się pod słońcem, nie mogą powrócić do swych rodzinnych stron, nieznane są im radości i smutki bliskich na ziemi, ani też nie są w stanie wielbić Boga. Co więcej, Bóg wyraźnie zakazał prób wywoływania duchów czy komunikowania się z nimi, wskazując, że stoją za nimi demony. Ludzie kontaktowali się z duchami już w czasach Starego Testamentu. Tak jak dziś, owe duchy nie były wcale przybyszami z zaświatów, lecz "duchami szatańskimi" (Liczb 25,1-3; Psalm 106,28; 1 Koryntian 10,20; Apokalipsa 16,14). Próba kontaktu z nimi została nazwana "obrzydliwością" przez Boga i zakazana pod karą śmierci (3 Mojżesz 19,31; 20,27). Czarnoksięstwo czy komunikacja z duchami wciąż mogą być uważane za średniowieczną legendę, lecz współczesne odmiany spirytyzmu liczą swych zwolenników nie na tysiące, ale miliony, które udało się wprowadzić w kręgi pseudonauki pod nazwą parapsychologii, zaś w różnych formach okultyzmu w grono rządzących administracji. Wszystko to jest odrodzeniem w nowej formie zakazanego w przeszłości czarodziejstwa. Gdyby nawet nie było dowodów, co do prawdziwej natury spirytyzmu, chrześcijanom powinno wystarczyć to, że duchy nie czynią różnicy pomiędzy sprawiedliwością i grzechem, między tym co pochodzi od Szatana, a tym co przychodzi od Chrystusa. `Apostołowie' podrabiani przez te zwodnicze istoty, zaprzeczają temu, co napisali pod dyktando Ducha Świętego, kiedy przebywali na ziemi. Zaprzeczają Boskiemu pochodzeniu Słowa Bożego, burząc fundament chrześcijańskiej nadziei, zacieniając światło, które oświeca drogę do zbawienia. Szatan próbuje przekonać świat, że Biblia jest tylko księgą przeznaczoną dla początkujących, natomiast bardziej zaawansowani mogą się bez niej obejść. Jej miejsce mają zająć spirytystyczne manifestacje. Dzięki temu kanałowi, który znajduje się całkowicie pod jego kontrolą może poprowadzić świat według swej woli. Księgę, która go demaskuje - usuwa w cień, natomiast Jezusa - Zbawiciela świata - czyni zwykłym człowiekiem lub postacią niedosięgłą i odległą, do której trzeba przychodzić poprzez ludzkich pośredników. I tak jak rzymscy żołnierze - pilnujący grobu Chrystusa - przekupieni przez kapłanów rozpowszechnili kłamstwo, tak też niektóre osoby zaangażowane w spirytyzm pragną wykazać, że nie było niczego cudownego w życiu Zbawiciela. Usunąwszy Jezusa, wysuwają na pierwszy plan swoje cuda. SPIRYTYZM PODBIJA CHRZEŚCIJAŃSTWO Jest prawdą, że spirytyzm zmienia dzisiaj swoją formę zakrywając niektóre z cech odpychających od niego, przyjmując pozory chrześcijaństwa. Jednakże wypowiedzi, jakie zostały zarejestrowane w książkach i prasie świadczą o prawdziwym charakterze tego ruchu. Dowodzą, że pomimo nowego kształtu jest to wciąż ten sam ruch. W swoim obecnym subtelnym kształcie spirytyzm jest bardziej niebezpieczny, niż kiedykolwiek. Podczas, gdy niegdyś otwarcie odrzucał Chrystusa i Biblię, obecnie akceptuje jedno i drugie. Biblia interpretowana jest jednak w taki sposób, że pobłaża nieodrodzonemu sercu, podczas gdy jej najważniejsze i najżywotniejsze prawdy zostały pozbawione większego znaczenia. Miłość stała się najchętniej omawianym atrybutem Boga. Została jednak zdegradowana do sentymentalnego uczucia, które prawie nie czyni różnicy między dobrem a złem. Natomiast sprawiedliwość Boża i wymagania Jego świętego Prawa trzymane są poza zasięgiem wzroku. Ludzi poucza się, aby traktowali Dekalog, jako martwą literę. Atrakcyjnie brzmiące teorie i fantazje pociągają, prowadząc ludzi do odrzucenia Biblii, jako fundamentu wiary. Chrystus jest odrzucony tak samo jak niegdyś, zaś ludzie są tak zaślepieni przez Szatana, że nie potrafią rozpoznać zwiedzenia. Niewielu ma rozeznanie w zwodniczej mocy spirytyzmu i niebezpieczeństwie znalezienia się pod jego wpływem. Wielu wkracza na drogę okultyzmu dla zaspokojenia ciekawości. Wypełniłby ich strach, gdyby wiedzieli, że jednocześnie poddają się pod demoniczną kontrolę. Wchodząc na zakazany teren, pozwalają, aby potężny niszczyciel rozciągnął swoją moc nad nimi wbrew ich woli. Wystarczy, że raz poddadzą mu swój umysł, a staną się jego niewolnikami. Nic, oprócz mocy Bożej w odpowiedzi na gorącą modlitwę wiary, nie jest w stanie uwolnić tak zniewolonych osób. Prorok Izajasz powiedział: "Gdy zaś wam powiedzą: `Radźcie się wywoływaczy duchów i wróżbitów, którzy szepcą i mruczą zaklęcia. Czyż lud nie powinien radzić się swoich bogów? Czy nie powinien umarłych pytać o los żywych?' `Do objawienia i do świadectwa! Jeśli nie będą mówić zgodnie z tym hasłem, to nie ma dla nich jutrzenki" (Izajasz 8,19-20). Gdyby ludzie chcieli przyjąć prawdę odnośnie stanu po śmierci, tak jasno wyrażoną w Piśmie Ś więtym, bez trudu dostrzegliby przejaw działania Szatana w twierdzeniach i objawieniach, które mają spirytystyczny charakter. Lecz zamiast odrzucić rodzaj wolności, miłej zmysłowemu ciału i wyrzec się grzechów, którym hołubią, tłumy zamykają swe aczy na światło i podążają dalej raz obraną drogą, nie zważając na przestrogi, dlatego łatwo stają się ofiarą zasadzek Szatana. Pismo mówi, że giną "ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu" (2 Tesaloniczan 2,10-11). Niewielu ma rozeznanie w zwodniczej mocy spirytyzmu
i niebezpieczeństwie znalezienia się pod jego wpływem.
Ci, którzy sprzeciwiają się naukom spirytystycznym, nie zwracają się przeciwko ludziom, lecz przeciw Szatanowi i jego zastępom. Wchodzą w bój z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami i złymi duchami w okręgach niebieskich. Szatan nie odda bowiem ani centymetra terytorium, dopóki nie zostanie odepchnięty mocą niebiańskich wysłanników. Lud Boży powinien wyjść przeciwko niemu, tak samo jak Zbawiciel, ze słowem "Napisano". Podobnie jak na pustyni kusząc Jezusa, Szatan będzie cytował Pismo Święte wypaczając jego nauki, aby podtrzymać swe zwiedzenia. Ci, którzy chcą ostać się w tym niebezpiecznym czasie muszą sami dokładnie rozumieć świadectwo Pisma Świętego. DEMONY PRZYBIERAJĄ LUDZKĄ POSTAĆ Wielu spotka się z duchami diabelskimi, które podrabiać będą zmarłych ludzi, wypowiadając najbardziej niebezpieczne doktryny. Postacie te będą w bardzo umiejętny sposób apelować do zmysłów, uczuć, przekonań religijnych, a także czynić cuda, aby podtrzymać wiarę w swą autentyczność. Musimy być przygotowani na odparcie ich przy pomocy prawdy biblijnej, która mówi, że po śmierci nie ma życia aż do czasu zmartwychwstania, zaś istoty, ukazujące się w czasie seansów i objawień są demonami. Przed nami jest godzina "próby, która ma nadejść na cały obszar zamieszkany, by wypróbować mieszkańców ziemi" (Apokalipsa 3,10). Wszyscy, których wiara nie jest dość mocno ugruntowana na Słowie Bożym zostaną zwiedzeni i pokonani. Szatan działa "wśród znaków i fałszywych cudów", aby poddać ludzi pod swoją kontrolę, a jego zwiedzenia będą wciąż przybierać na sile. Może jednak osiągnąć swój cel jedynie wówczas, gdy ludzie dobrowolnie ulegną jego pokusom. Ci, którzy usilnie poszukują Prawdy, oczyszczając serca przez posłuszeństwo, w ten sposób czyniąc wszystko co mogą, aby przygotować się na nadchodzący konflikt, znajdą w Bogu ochronę. Jezus obiecuje: "Skoro zachowałeś nakaz mojej wytrwałości i Ja cię zachowam od próby" (Apokalipsa 3,10). Bóg prędzej ześle wszystkich aniołów z nieba, niż pozostawi na pastwę Szatana, choćby jednego człowieka, który Mu ufa. Prorok Izajasz przedstawia straszliwe zwiedzenie, które przyjdzie na niepobożnych i sprawi, że będą się czuć zabezpieczeni przed sądami Bożymi: "Zawarliśmy przymierze ze Śmiercią i z Szeolem zrobiliśmy układ. Gdy się rozleje powódź wrogów nas nie dosięgnie, bo z kłamstwa uczyniliśmy sobie schronisko i skryliśmy się pod fałszem" (Izajasz 28,15). Do opisanych tutaj ludzi należą także ci, którzy uporczywie odrzucają pokutę, pocieszając się zapewnieniem, że dla grzeszników nie będzie żadnej kary i że cała ludzkość bez względu na swe skorumpowanie dostanie się do nieba. Jeszcze bliższe przymierze ze śmiercią i piekłem zawierają ci, którzy odrzucają prawdy Boże mogące zabezpieczyć ludzi przed kłamstwami oferowanymi przez Szatana w formie zwodniczych roszczeń spirytyzmu. NIEWIARYGODNE ZAŚLEPIENIE Zaślepienie obecnego pokolenia jest zadziwiające. Tysiące ludzi odrzuca Słowo Boże, jako niegodne wiary, podczas gdy z naiwną ufnością wchłaniają zwiedzenia Szatana. Sceptycy uważają za bigoterię wiarę w słowa proroków i apostołów, szydzą z twierdzeń Pisma Świętego odnośnie Chrystusa, planu zbawienia oraz zapłaty, jaka spadnie na ludzi odrzucających Prawdę. Wywierają oni wpływ na słabe, zabobonne umysły, odwodząc ludzi od wiary w Boże prawdy i od wymagań Prawa Bożego. Okazują przy tym tak wielką pewność siebie, jakby naprawdę uczynili przymierze ze śmiercią oraz piekłem, i od sądu Bożego rozdzielała ich bariera nie do przebycia. Nie mają w sobie bojaźni, gdyż tak bardzo oddali się kusicielowi i tak blisko się z nim związali, że przeniknął ich jego duch. Dlatego nie mają siły ani chęci, aby wyrwać się z jego sideł każdy, kto to czyni" KOŃCOWE ZWIEDZENIE Szatan od dawna przygotowywał się do ostatniego wysiłku mającego na celu zwiedzenie świata. Podstawy pod to dzieło położył mówiąc do Ewy w ogrodzie Eden: "Na pewno nie umrzecie" (1 Mojżesz 3,4). .Krok po kroku przygotował drogę swemu mistrzowskiemu zwiedzeniu za sprawą rozwoju spirytyzmu. Nie osiągnął jeszcze pełni swych zamierzeń, ale uczyni to w czasie, który mu jeszcze pozostał na ziemi. Prorok Jan mówi: "I ujrzałem wychodzące... trzy duchy nieczyste jakby ropuchy; a są to duchy czyniące znaki - demony, które wychodzą ku królom całej zamieszkanej ziemi, by ich zgromadzić na wojnę w wielkim dniu Wszechmogącego Boga" (Apokalipsa 16,13). Za wyjątkiem tych, którzy są strzeżeni mocą Bożą dzięki wierze w Jego Słowo, świat ulegnie zwiedzeniu. Ludzie uśpieni fałszywym poczuciem bezpieczeństwa przebudzą się dopiero w czasie, gdy wylany zostanie gniew Boży. Ci, którzy nie zechcą przyjąć jasnych i zdecydowanych prawd Pisma Świętego, ulegną łaskoczącym uszy teoriom, które usypiają sumienie. Im mniej wymaganej duchowości, samozaparcia i pokory, tym większe jest ich powodzenie tych nauk wśród osób nimi zainteresowanych. W swoim własnym mniemaniu są zbyt mądrzy, aby studiować Biblię, prosząc Boga w żarliwej modlitwie o Jego prowadzenie, toteż nie mają żadnej osłony przed zwiedzeniem. Szatan gotów jest zaspokoić pragnienia ludzkiego serca, podsuwając zwiedzenia w miejsce prawdy. W taki sposób papiestwo uzyskało władzę nad umysłami ludzi, zaś obecnie protestanci odrzucając prawdę, która wymaga poświęcenia, podążają tą samą drogą. Wszyscy, którzy zaniedbują Słowo Boże, aby zapewnić sobie wygodę i uniknąć konfliktu ze światem, zostaną pozostawieni samym sobie, tak iż przyjmą każde kłamstwo, jako religijną prawdę. Ci, którzy dobrowolnie odrzucą Prawdę, będą podatni na przyjęcie błędu pod każdą możliwą postacią. Apostoł Paweł napisał: "Nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość" (2 Tesaloniczan 2,10-12). PONOWNE PRZYJŚCIE JEZUSA Sześć tysięcy lat trwa wielki bój. Syn Boży i Jego niebiescy posłowie walczyli przeciw mocy zła, aby ostrzec ludzi, oświecić ich i wyratować. Wszystko zostaje rozstrzygnięte; niezbożni łączą się z szatanem w walce przeciw Bogu. Nadszedł czas, kiedy Pan usprawiedliwi i podniesie Swój zakon tak długo deptany przez nieprzyjaciół. Na wschodzie zjawia się mały biały obłok - wielkości połowy ludzkiej dłoni. Jest to obłok otaczający Zbawiciela. Lud Boży wie, że jest to znak Syna Człowieczego. W uroczystym milczeniu spoglądają wszyscy nieporuszeni, na ten obłok, jak zbliża się, rośnie i staje się coraz wspanialszy, aż w końcu przekształca się w olbrzymi jaśniejący obłok chwały, którego podstawa podobna jest ogniowi pożerającemu, a nad nim unosi się tęcza przymierza: to Jezus zbliża się jako potężny zwycięzca. Nie przychodzi teraz jako "mąż boleści", by pić gorzki kielich zniewagi i bólu, lecz jako zwycięzca na niebie i ziemi, aby sądzić żywych i umarłych. Gdy żywy obłok zbliża się coraz bardziej, każde oko widzi Księcia Żywota. Nie zdobi Go cierniowa korona, lecz diadem wspaniałości spoczywa na Jego świętym czole. Jego oblicze jest jaśniejsze nad południowe słońce. "A na szacie i biodrach swoich' ma wypisane imię: Król królów i Pan panów." (Objawienie 19,16). "A królowie ziemi i książęta i bogacze i hetmani i mocarze, i każdy niewolnik, i każdy wolny pokryli się w jaskinie i w skały gór, i rzekli górom i skałom: Upadnijcie na nas, i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na stolicy, i przed gniewem tego Baranka; albowiem przyszedł dzień on wielki gniewu jego, i któż się ostać może?" (Objawienie 6,15-17). Znają ten głos, który dochodzi do uszu umarłych. Jak często spokojny, proszący nawoływał ich do modlitwy! Jak często odczuwali go we wzruszającej prośbie przyjaciela, brata, Zbawcy! Dla tych, którzy odrzucili Jego łaskę, żaden inny głos nie może być tak pełen potępienia jak ten, który długo błagał: "Odwróćcież się, odwróćcież się od złych dróg swoich, przeczże macie umrzeć?" (Ezechiel 33,11). W życiu wszystkich, którzy Prawdę odrzucili, zdarzają się momenty, gdy sumienie się budzi, gdy przypominają sobie męczące wspomnienia o obłudnych czynach i słowach, i dusza skłania się do skruchy. ZMARTWYCHWSTANIE Gdy ziemia się chwieje, błyskawice rozdzierają niebo, a grzmoty huczą, głos Syna Bożego wzywa świętych z grobów. Zbawiciel spogląda na groby sprawiedliwych, podnosi rękę ku niebu i woła: "Zbudźcie się, zbudźcie się, zbudźcie się, którzy śpicie w prochu, a powstańcie!" Wzdłuż i wszerz ziemi umarli słyszą ten głos, a ci, którzy uwierzą, ożyją. Ziemia drży od stąpania ludzi zmartwychwstałych ze wszystkich narodów, pokoleń i języków. Przychodzą z więzienia śmierci, przyodziani wspaniałością nieśmiertelności i wołają: "Gdzież jest, o śmierci! bodziec twój? Gdzież jest, piekło (grobie) zwycięstwo twoje?" (l Koryntian 15,55) Żyjący sprawiedliwi i zmartwychwstali święci łączą swe głosy w długim radosnym okrzyku zwycięstwa. Aniołowie zgromadzają wybranych Bożych z czterech krańców ziemi. Aniołowie przyniosą małe dzieci i oddadzą je matkom. Przyjaciele, których na długo rozłączyła, znowu się połączą, aby się już nigdy nie rozstawać i razem podążą z radosnym śpiewem ku miastu Bożemu. OJCZYZNA ZBAWIONYCH Dziedzictwo zbawionych jest w Biblii nazwane ojczyzną. Tam niebieski Pasterz prowadzi Swą trzodę do wód żywych. Drzewo żywota co miesiąc wydaje owoc, a liście drzewa dają zdrowie ludowi. Tam wiecznie płyną strumienie, jasne jak kryształ, a nad brzegami smukłe drzewa rzucają cień na drogę zbawionych. Rozległe równiny przechodzą w piękne wzgórza, a góry Boże wznoszą w niebo swe wspaniałe szczyty. Tam, na tych spokojnych równinach nad brzegami strumieni wód żywych, lud Boży, dotychczas pielgrzym i wędrowiec, znajdzie swoją ojczyznę. Ból w tej niebieskiej atmosferze jest niemożliwy. Tam nie będzie łez, nie będzie konduktów pogrzebowych ani żadnych oznak smutku. "A śmierci więcej nie będzie, ani smutku ani krzyku ... albowiem pierwsze rzeczy przeminęły." (Objawienie 21,4) "A nie rzecze żaden z obywateli: zachorowałem. Lud, który mieszka w nim, uwolniony będzie od nieprawości." (Izajasz 33,34). Rezultatem zwycięskiego boju Zbawiciel z mocami ciemności jest radość zbawionych, okazywana po wszystkie wieki na chwałę Bogu. KONIEC WALKI Wielki bój skończył się. Nie ma już grzechu ani grzeszników. Wszechświat jest czysty, panuje zgoda i radość. Od Tego, który wszystko stworzył, płynie życie, światło o szczęśliwość na całą nieograniczoną przestrzeń. Od najmniejszego pyłku do największego ciała we wszechświecie, wszystkie żywe i martwe rzeczy głoszą w swej niezmąconej piękności i doskonałej radości: Bóg jest miłość. Wszyscy, którzy zaniedbują prawdy Słowa Bożego, aby zapewnić sobie wygodę i uniknąć konfliktu ze światem, zostaną pozostawieni samym sobie, tak iż przyjmą każde kłamstwo, jako religijną prawdę.
|